xyz
sobota, 9 maja 2009 11:46:47
Ilość komentarzy: 10
o rany, ale ten mylog, teraz już myspot się zmienił. ;o nie rozumiem o co tutaj chodzi. ;o
Lorelei - bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. dziękuję, że jeszcze o tym blogu pamiętałaś i pamiętasz.
minęło już pół roku od tego, jak dodałam ostatnią notkę. zdziwiłam się, że to tylko pół roku, bo czuję się, jakby minęły już jakieś dwa lata...
a przez ten króciutki czas zmieniło się dużo, naprawdę dużo. między innymi mój stosunek do tokio hotel stał się neutralny i jestem już pewna, że to cholerne uwielbienie do plakatu odeszło na zawsze.
przyznam się, że czasami, przeważnie rano, jak mam czas poleżeć w łóżku, to myślę sobie i na nowo układam całą historię przygód Yumi, Nicole, Billa i Toma. tylko wciąż mi się wydaje, że nigdy już nigdy nie przeniosę ich historii na papier...
chciałabym jeszcze raz wszystkim podziękować, za te wszystkie komentarze, za dawniejsze słowa wsparcia. mimo, że minęło już tyle czasu, to mogę wam to znów powiedzieć - kocham Was, za to, że byliście i być może dalej jesteście. Dzięki wam choć trochę uwierzyłam w siebie, a to przeniosło się na moje życie.
pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję.
natt.
komentarze [10]
:(
środa, 15 października 2008 20:10:16
Ilość komentarzy: 9
wiem, wiem, wiem... możecie mnie bić kijami bejsbolowymi, możecie mnie słać do piekieł, czy zrobić ze mną cokolwiek chcecie.
od czasu ostatniej notki nawet nie tknęłam tego opowiadania., sun-is-fozen również. i wcale nie jest mi z tym dobrze, bo mam to poczucie obowiązku wobec tego opowiadania, wobec was. pomysł idealnie w głowie ułożony już od jakiegoś roku, ale jak ma dość do pisania, to pustka w głowie...
w moim życiu ostatnio dużo się dzieje, odnoszę wrażenie, ze za dużo. przyjazd Niemców z wymiany, spotkania z przyjaciółkami z internetu, przyjazd superniani do mojej szkoły, ciągle kartkówki, kartkówki i klasówki.... a od pięciu dni obijam się o ściany, bo kręci mi się w głowie, przez co kompletnie nie mogę się skupić. :(
nie wiem co robić z tym blogiem, usunąć, nie usunę, bo jestem z nim blisko związana. ale czy umiem dalej pisać?... :(
pozdrawiam i daję piąteczki!
natt
komentarze [9]
Seventy three.
poniedziałek, 1 września 2008 13:52:05
Ilość komentarzy: 13
no okej, udało mi się coś tam naskrobać, kiepskie to i w ogóle jakieś wyjęte z dupy, ale bywa. ;d
zwiastuny są tylko z połowy kolejnej notki, jeśli kiedyś tam będę miała czas, to postaram się napisać drugą połowę i kolejną. jak na razie będzie to wymagało od was cierpliwości.
4 września przyjeżdża do mnie Niemka z wymiany, kitram się, bo i can't speak english very well ;d
a kaulitzom z okazji urodzin życzę spotkania się ze mną! <33333333
Tytuł: Z siostrami Guardian się nie zadziera.
Bill szedł po schodach na dół i rozejrzał się wokół. Gości już nie było, zostały tylko te osoby, które miały zostać na noc. Przetarł zmęczone oczy i podszedł do stołu, przy którym siedziała jego matka. Usiadł na krześle.
- Zasnęła… - westchnął ciężko.
- To dobrze. – kobieta uśmiechnęła się delikatnie. – Może ty też byś się położył?
- Nie, nie mogę, muszę jej pilnować. – spojrzał na matkę, która także mu się przyglądała. – Ja kompletnie nie wiem, jak mam się zachowywać… Moja mała Yumi dostała propozycję seksualną od mojego ojca… Przecież to chore! – uderzył głową w stół, jakby chciał tym wszystko sobie ułożyć. – To moja wina… - mruknął zachrypniętym głosem.
- Bill, nie możesz tak mówić. – Simone pogłaskała swojego syna po głowie. – Przecież nikt nie miał na to wpływu…
- Ja miałem. – podniósł się i spojrzał na twarz swojej rodzicielki zaszklonymi oczami. – Ja miałem, ona mi mówiła, że on się na nią dziwnie patrzy… Mówiła mi, a ja to zignorowałem! – znów uderzył się głową w stół, czując jak pojedyncze łzy wypływają na jego policzki. Miał do siebie ogromną pretensję, że nic nie zrobił, nawet jej nie pilnował. Gdyby miał ją ciągle przy sobie, jego ojciec nawet by się do niej nie zbliżył… - A przecież mogłem coś zrobić…
- Bill… - kobieta westchnęła. – Zrobiłeś tyle, ile mogłeś. Na szczęście, na tym wszystkim się skończyło, wszystko jest w porządku. A ty teraz możesz tyko ją chronić przed kolejnymi takimi sytuacjami… - uśmiechnęła się pocieszająco. Cieszyła się z tego, co jej syn chciał zrobić. Chciał zapewnić swojej ukochanej całkowite bezpieczeństwo, chciał dać jej szczęście i chronić ją przed całym złem tego świata.
- Ja ją tak bardzo mocno kocham, a do tego dopuściłem, ona mnie zostawi… znowu… - mruczał cicho. Japonka weszła do salonu i zatrzymała się, widząc swojego chłopaka, rozmawiającego z matką. Po jego wyjściu, od razu się obudziła. Kobieta spojrzała na nią i widząc, że dziewczyna chciałaby zostać z czarnowłosym sama, wstała i pogładziła jego ramię. Poszła na górę, by zostawić ich we dwoje. Yumi podeszła powolutku do krzesła i słysząc jego ciche łkanie, objęła jego szyję od tyłu, wtulając się w jego ucho. Odwrócił się w jej stronę. Usiadła na jego kolanach, ocierając łzy z jego policzków.
- Głuptasie, ja cię nigdy nie zostawię… - uśmiechnęła się przez łzy, które także zbierały się w jej oczach. Pociągnął nosem, wplatając palce w jej włosy.
- Yumi, ja cię tak bardzo przepraszam za to wszystko. – pisnął, spoglądając w jej czarne tęczówki. – Ja przepraszam, że nic nie zrobiłem wcześniej, przepraszam…
- Cicho, przecież nic się nie stało. – objęła jego kark i musnęła wargami jego ucho. – Bill, ty nie możesz mi się mazać, bo takiemu mężczyźnie już nie wypada… - przejechała językiem po jednej z jego łez i uśmiechnęła się delikatnie.
- No i co z tego, że nie wypada? – spytał pretensjonalnie. Nie uważał, że musi ograniczać swoje zachowanie. Mógł płakać ile chciał, w szczególności przy niej.
- Nic… - westchnęła cicho, kładąc brodę na jego ramieniu. Chłopak wtulił się w nią z przymkniętymi oczami. Nie mógł przestać sobie powtarzać, ze to jego wina. Czuł się cholernie winny, chociaż nic się nie stało.
Do salonu weszła Simone.
- Może byście coś zjedli? – spytała, przypominając sobie, że oboje nic nie jedli…
***
Tom wszedł do swojego pokoju, gdzie po raz kolejny była Kate, która karmiła swojego synka.
- Wyrośnie na żarłoka. – zaśmiał się przyjaźnie. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie.
- Ann ci powiedziała o wszystkim? – spytała po chwili milczenia. Dredziarz kiwnął głową, siadając obok niej. Spuściła głowę.
- Jak sobie radzisz?
- Jakoś muszę... – westchnęła ciężko, głaszcząc synka po główce.
Do pokoju weszła Nicole. Uniosła brwi, widząc swojego chłopaka z byłą dziewczyną, po czym spojrzała na nich podejrzliwie.
- Ile już jesteście razem? - spytała Kate. Blondynka spojrzała na nią pytająco. Wzięła głęboki oddech, by uspokoić swoją chorą wyobraźnię. Przecież Tom już nigdy jej nie zdradzi, przecież ją kocha, a ona nie ma się czego obawiać. Usiadła obok swojego chłopaka, który objął ją ramieniem.
- Jakiś miesiąc… - uśmiechnął się Tom. Brązowowłosa odsunęła dziecko od swojej piersi, po czym zapięła guziki w bluzce. – Mogę go wziąć na ręce? – spojrzał na nią błagalnie. Dziewczyna podała mu swojego syna, a ten ostrożnie go wziął. – Jak ma na imię?
- Tommy. – uśmiechnęła się delikatnie. Dredziarz wymienił spojrzenie ze swoją dziewczyną.
- Nicole, może my też sobie sprawimy takie bobo, co? – wyszczerzył się w jej stronę. Blondynka uderzyła go pięścią w ramię.
- Nicole, jesteś straszną szczęściarą… - uśmiechnęła się delikatnie Kate. – Usłyszeć coś takiego od Toma, to coś niemożliwego. Jesteś cudotwórczynią. – dodała. Nicole spojrzała na nią, po czym przeniosła wzrok na dredziarza.
- No widzisz! – wtrącił. – A ty mnie nie doceniasz!
***
Bill mocno ścisnął rękę swojej ukochanej. On i Tom postanowili zabrać swoje dziewczyny na krótki spacer po swojej miejscowości, chociaż by po to, żeby się przewietrzyć. Było już ciemno, a ulice oświetlały nieliczne latarnie.
- To bez sensu. – rzuciła nagle Yumi. Czarnowłosy spojrzał na nią. – Wracajmy już do domu. – odwróciła się, by wracać. Ten złapał ją w pasie, ciągnąc w tył.
- O nie, moja droga, dopiero co wyszliśmy. – mruknął jej do ucha. Musnął je wargami, a ona spojrzała na niego. – Wiem, że może nie masz ochoty na jakieś łażenie, ale my tak rzadko wychodzimy na jakieś spacery…
Objęła jego kark, spoglądając w jego oczy. Miał rację, rzadko wychodzili na spacery, które nie miały żadnego celu. Mrugnął oczami, a ona powtórzyła ten gest i uśmiechnęła się delikatnie. Złapali się za ręce i poszli za swoim rodzeństwem, które szło, wtulając się w siebie i rozmawiając.
- Ta Kate wcale nie jest taka zła. – stwierdziła Nicole. Tom uśmiechnął się do niej.
- No, więc nie masz o co być zazdrosna. – przetarł dłonią jej ramię.
- Ja nie jestem zazdrosna, nawet nie byłam! – pisnęła, chociaż prawda była inna.
- Tak, jasne, jasne. – zaśmiał się.
- No nie! – przystanęła w miejscu i tupnęła nogą. Uśmiechnął się pod nosem, kładąc dłonie na jej biodrach. Zaczął delikatnie całować jej usta, rozkoszując się ich smakiem. Przymknęła oczy i uniosła dłonie, by objąć jego kark. Odsunął od niej wargi, kiedy chciała wsuwać między nie język.
- Nie byłaś zazdrosna o swojego Tomusia? – spytał dziecięcym głosem. – Nie bałaś się, że jakaś zła Kate ci go zabierze?
- Tom, nie żartuj, proszę… - jęknęła. Ta myśl, że ktoś może go odebrać, nie dawała jej spokoju. Kiedy rozmawiał z jakąkolwiek dziewczyną, ona od razu miała obawy.
- Nikki, dlaczego ty mi nie ufasz? – spytał smutno. – Ja może wyglądam na takiego cwaniaka, ale ja nie rezygnuję z miłości dla jakiś idiotek…
- Ale kiedy ja nie wiem, kiedy ci coś do łba strzeli. – westchnęła. – Jesteś szalony, to dlatego.
- Nigdy nie będę chciał cię zranić, idiotko… - trącił nosem jej nos.
- Kochasz mnie? – spytała szybko.
- Cholernie mocno. – szepnął jej do ucha. Pisnęła radośnie, rzucając mu się na szyję i wtulając się w niego mocno. Zaśmiał się, widząc, że samym powiedzeniem tych słów, sprawił jej radość. A on to naprawdę czuł.
***
Przeszli obok domu, w którym odbywała się jakaś impreza. Tom i Bill wymienili spojrzenia, po czym zatrzymali się równocześnie.
- Hej, Alice! – przywitał się czarnowłosy, widząc swoją byłą dziewczynę przed owym domem. Yumi warknęła coś pod nosem, po czym odsunęła się od niego.
- O, cześć! – uśmiechnęła się, podchodząc do niego i cmokając jego policzek. – Cześć, Tom. – cmoknęła także policzek dredziarza. Nicole uniosła jedną brew. Kim była ta dziewczyna? – O, i cześć… jak ci było na imię? – spojrzała niechętnie na Japonkę.
- Hermenegilda. – warknęła niemiło. Obie się nie lubiły, było to czuć na odległość.
- Yumi, przestań. – czarnuch złapał dłoń swojej ukochanej i przyciągnął ją do siebie. Przekręciła oczami i odwróciła wzrok.
- Alice, była dziewczyna Billa. – wyciągnęła dłoń w stronę Nicole. Ta uśmiechnęła się ironicznie. Już rozumiała, dlaczego jej siostra tak niechętnie podchodziła do brunetki i postanowiła ją w tym wesprzeć.
- Nicole, dziewczyna Toma, a także siostra obecnej dziewczyny Billa. – uścisnęła jej dłoń i zamrugała oczami.
- O, co, obaj całą rodzinkę macie na utrzymaniu? – zaśmiała się. Yumi już otwierała buzię, by coś powiedzieć, ale młodszy Kaulitz ścisnął mocno jej rękę. Nie chciał, by znów powiedziała coś niemiłego. – Nieważne, wpadacie na imprezę? – wskazała na dom, z którego dochodziły dźwięki głośnej muzyki.
- Okej! – krzyknął głośno dredziarz, ciągnąc Nicole w stronę domu. – Mmm, zabawimy się. – objął ją w pasie, wchodząc do środka. Spojrzała na niego. Wyglądał, jakby już się bawił samym zaproszeniem. Alice poszła za nimi.
- Bill, ja nie chcę. – mruknęła złotowłosa. Ten spojrzał na nią pytająco. Też chciał się w końcu rozerwać, a nie wciąż myśleć o dzisiejszych wydarzeniach i o tym, czego ona chce. – Wolę wracać do domu…
- Yumi. – chłopak wziął głęboki oddech. – Nie zachowuj się jak rozpieszczone dziecko…
- Ale ja się tak nie zachowuję! – tupnęła nogą.
- Kochanie, co ci szkodzi tam iść? – przekręcił oczami.
- Ja po prostu nie mam na to ochoty…
- No, Yumi. – objął ją w pasie, zbliżając twarz do jej ucha. – Wynagrodzę ci to. – przejechał po nim językiem.
- A czym? – spytała z delikatnym uśmiechem. Chłopak zsunął dłonie na jej pośladki.
- Zajebistym orgaźmikiem. – musnął wargami płatek jej ucha. Uniosła wzrok do góry w geście zastanowienia się.
- Ale ma być zajebisty, rozumiemy się? – spojrzała na niego z udawaną surowością. Zaśmiał się, kiwając głową. – Bo jak nie, to mnie już nigdy nie dotkniesz.
***
Nicole i Tom tańczyli wśród innych par, których nawet nie zauważali. Widzieli tylko siebie nawzajem, wszystko co się działo wokół nich, wcale ich nie obchodziło. Poruszali się wspólnie w rytm muzyki, ona ocierała pośladkami, a on uśmiechał się do niej za każdym razem, kiedy sprawdzała wyraz jego twarzy. Objęła się jego dłońmi i oparła się plecami o jego tors. Musnął wargami czubek jej głowy, a ona uśmiechnęła się pod nosem. W końcu czuła jego miłość.
***
- Yumi, chcesz? – Bill uniósł szklaną butelkę, w której było piwo. Wzięła ją do ręki, po czym upiła parę łyków i mu oddała. – Pij, pij, będziesz łatwiejsza. – wyszczerzył się. Westchnęła i rozejrzała się wokół. Była na imprezie u osoby, której nienawidziła, nikogo tu nie znała. Wcale jej się to nie podobało. – Co jest? – czarnuch spojrzał na nią, kiedy oparła się o ścianę.
- Nie podoba mi się tutaj… - wymruczała pod nosem. Było tak głośno, że nic nie słyszał, ale widział na jej twarzy niezadowolenie. Uśmiechnął się pod nosem, po czym cmoknął jej policzek ustami.
***
Yumi założyła na siebie bluzę i rozejrzała się za Billem. Rozmawiał z kolegami, uśmiechając się, popijając piwo i gestykulując jedną dłonią. Uśmiechnęła się pod nosem, przekręcając głowę na prawy bok. Lubiła go obserwować, patrzeć na niego z boku, kiedy on jej nie widzi. Zawsze zauważała w nim coś innego. Podeszła do niego i wtuliła w nos w jego ramię. Spojrzał na nią z uśmiechem, po czym objął ją ramieniem.
- Proszę, proszę, Bill Kaulitz po długiej przerwie, w końcu znalazł dziewczynę! – zaśmiał się jeden z nich, szatyn o piwnych oczach. – A wybranka jego serca ma na imię…?
- Yumi. – uśmiechnęła się delikatnie. – Bill, wracamy już? – spojrzała na swojego chłopaka.
- Za chwilę, okej? – spytał, na co ona kiwnęła głową.
- Kiedy ślub? – usłyszeli kolejne pytanie od chłopaka.
- Jest w planach, dowiesz się, jak dostaniesz zaproszenie.
***
Tom zmierzył wzrokiem swoją dziewczynę, która rozmawiała z jakimiś innymi dziewczynami, stojąc do niego tyłem. Zatrzymał wzrok na jej pośladkach. Oblizał spierzchnięte wargi, po czym zbliżył puszkę z piwem, pozbawiając ją niewielkiej części zawartości. Gdyby nie to, że byli wśród ludzi, już pewnie dawno by się na nią rzucił. Miał już w planach rzucić się na nią po powrocie do domu.
Chwilę później, blondynka odwróciła się w jego stronę i szybko do niego podeszła. Przytuliła się do niego, a on nachylił się nad jej uchem, jeżdżąc po nim językiem i zostawiając po sobie mokre ślady.
- Tommy, nie śliń. – jęknęła cicho, wycierając wilgoć o swoje ramię. Przejechał językiem po jej wargach, a ona uśmiechnęła się delikatnie. – O tak, tutaj możesz ślinić. – zachichotała słodko. Rozchyliła usta, a on przyjął zaproszenie i splótł język z jej językiem.
- Chcesz coś do picia? – spytał po chwili.
- A ty co pijesz? – odpowiedziała pytaniem. Uniósł rękę, w której trzymał puszkę z piwem i uśmiechnął się niewinnie. – To samo poproszę.
***
- To cześć! – krzyknął Bill, w stronę swoich kolegów. Otworzył drzwi i przepuścił w nich swoją dziewczynę, po czym wyszedł za nią. Złapał ją za rękę i uśmiechnął się pod nosem, wciągając powietrze wolne od woni tytoniowej i alkoholowej. Oboje ruszyli drogą prowadzącą do domu Kaulitzów.
- Jestem nieźle śpiąca. – ziewnęła złotowłosa, zasłaniając wolną ręką usta. Spojrzał na nią kątem oka. Wcale się nie dziwił jej senności, w końcu tego dnia dość dużo przeżyła. – Marzę o łóżku i ciepłym kaloryferku swojego chłopaka. – przysunęła się do niego, by poczuć choć trochę jego ciepła. Musnął wargami czubek jej głowy i uśmiechnął się do niej. – Na pewno idziemy dobrą drogą? – spytała, kiedy skręcili w ulicę, której wcześniej nie widziała.
- Nie, nie idziemy do domu. – odpowiedział poważnym tonem. Nie chciał już wracać do domu, gdzie była jego matka i ojczym. Chciał pobyć z nią sam na sam w wieczornej ciszy.
- To gdzie ty mnie prowadzisz? – uniosła brwi. – Bill, ignorujesz moje marzenia! – pisnęła, tupiąc nogą.
- Nieprawda. – mruknął. – Ja wiem, że marzysz tylko o mnie. – wyszczerzył się w jej stronę. Puścił jej rękę, po czym przeskoczył przez płot, obok którego szli.
- I ja mam przez to przechodzić? – spytała pretensjonalnie.
- Nie, przeleć nad tym. – przekręcił oczami. – No dajesz, w nagrodę dostaniesz buziaka po francusku.
Japonka westchnęła ciężko, po czym weszła na płot. Przełożyła obie nogi na drugą stronę. Czarnowłosy podszedł do niej, kiedy siedziała na płocie i pociągnął ją za nogi do siebie. Postawił ją na ziemi i objął w pasie. Złotowłosa zawiesiła ręce na jego karku, po czym zaczęła odbierać swoją nagrodę w postaci namiętnego pocałunku.
- Wiesz co? W sumie tam jest bramka. – wskazał palcem na drzwi, znajdujące się parę metrów od nich. Zmarszczyła czoło i dźgnęła go palcem w brzuch. – Au!
- Chciałeś powiedzieć kocham cię, moja najdroższa Yumi, proszę o wybaczenie! - przejechała językiem po jego nosie.
- No to skoro wiesz, co chciałem powiedzieć, to po co mam to mówić? – zaśmiał się. – Chodź, pohuśtamy się! – wskazał głową w stronę małego i niezadbanego placu zabaw. Widać było, że to nie tylko główne miejsce zabaw dla dzieci, ale także chuligańskiej młodzieży. Chłopak pociągnął ją za sobą.
- Jakim ty jesteś dzieckiem, Kaulitz. – pokręciła głową, kiedy usiadł na jednej z dwóch huśtawek. Wyciągnął ręce w jej stronę, a ona zaprzeczyła ruchem głowy. – Zarwie się, a ja będę spadać.
- Wcale się nie zarwie, a ja będę cię trzymać. – złapał jej rękę, ciągnąc ją na siebie. Usiadła na jego kolanach i westchnęła, odchylając głowę do tyłu i jednocześnie opierając ją o jego ramię. Ten oplótł ją dłońmi w pasie i wtulił się w jej włosy.
- Czemu wszystko co złe, musi się przytrafiać akurat nam? – spytała cicho, przymykając oczy.
- Yumi, jeszcze nic takiego się nie stało, nie wywołuj wilka z lasu… - szepnął cicho, łaskocząc jej ucho ciepłym oddechem. – To, co się dzisiaj wydarzyło to z mojej winy…
- Bill… - podniosła głowę i odwróciła twarz w jego stronę. – Po co ty tak mówisz? – spytała pretensjonalnie. – Uwielbiam cię, uwielbiam wszystko, co robisz i nawet nie pomyślałam o tym w ten sposób. To jest wina tylko i wyłącznie twojego ojca…
***
Weszli do domu i zdjęli buty w przedpokoju. Zachowywali się cicho, byle nie obudzić Simone i Gordona, śpiących w swojej sypialni. Czarnowłosy złapał ukochaną za rękę i oboje weszli po schodach na górę. Złotowłosa podeszła do szafy, z której wyjęła pierwszą lepszą koszulkę swojego chłopaka i poszła do łazienki. Bill westchnął głośno, zdejmując z siebie swoją skórzaną kurtkę. Położył ją na kanapie i zapalił lampkę nocną. Usiadł na łóżku i poczochrał się dłońmi po włosach. Spojrzał na drzwi od łazienki. Słyszał, jak leci woda, wyobrażał sobie każdą kroplę uderzającą o nagie ciało jego dziewczyny. Chciał być przynajmniej jedną z nich, chciał ociekać po ciele ukochanej.
Podniósł się i ruszył w stronę łazienki. Delikatnie otworzył drzwi i wszedł do środka. Spojrzał na kabinę, zza której widział niewyraźny obraz złotowłosej. Podszedł do klozetu i uniósł klapę.
- Bill? – usłyszał, kiedy był w trakcie oddawania moczu. Uniósł jedną brew. – Co ty robisz? – dziewczyna zakręciła kurek z wodą. – O matko, świnia jesteś. – jęknęła, słysząc ciecz uderzającą o porcelanę. Czarnowłosy zapiął rozporek i spuścił wodę w toalecie. Yumi znów odkręciła wodę, by spłukać płyn do mycia ciała. – Bill, podasz mi ręcznik? – ostatecznie zakręciła wodę, rozsunęła drzwiczki kabiny i wysunęła rękę w oczekiwaniu na ciepły i suchy materiał. Chłopak sięgnął po biały ręcznik i spojrzał na jej wystającą dłoń. Wcale nie miał zamiaru pozbawiać się widoku nagiego ciała swojej dziewczyny. Schwytał jej rękę i pociągnął w swoją stronę, wyciągając z kabiny. Pisnęła cicho, a on szybko otulił ją od tyłu ręcznikiem. Nawet nie zdążył nic zobaczyć, chociaż właśnie dlatego to zrobił. Odwróciła głowę w jego stronę i zmrużyła groźnie oczy, owijając się białym materiałem.
- No, Yumi, zdejmij to, no. – mlasnął zniesmaczony, łapiąc krawędzie ręcznika, by zsunąć go z jej ciała. Burknęła coś pod nosem, omijając go i idąc w stronę lusterka, wiszącego nad kranem. Bill poszedł za nią i objął ją w pasie, muskając wargami jej nagie ramię. – Kochasz mnie jeszcze? – spytał cicho. Spojrzała w ich wspólne odbicie w lustrze. Uniosła dłoń i pogładziła nią jego policzek. Nie chciała, żeby on kiedykolwiek w to wątpił.
- Przecież wiesz. – musnęła wargami kącik jego ust, powodując na jego twarzy skromny uśmiech.
***
Nicole okręciła się wokół własnej osi z rozbawieniem, po czym opadła na podłogę obok swojego chłopaka, siedzącego w okręgu razem z niektórymi uczestnikami imprezy, która powoli się kończyła ze względu na braki alkoholu. Oni także pozbawili imprezowiczów paru butelek piwa, co można było poznać po ich zachowaniu.
- No dobra, Kaulitz, pochwal się! – krzyknął jeden z chłopaków. – Ile panienek zaliczyłeś w tym miesiącu?
- Jedną. – dumnie wypiął pierś.
- Jasne! – zaśmiał się jakiś drugi chłopak.
- No tak! – pisnął oburzony. – Dojrzałem! – dodał szybko. Wszyscy, prócz jego i Nicole wybuchli śmiechem. Uważali, ze to dobry żart Toma Kaulitza. A on mówił jak najbardziej poważnie, od kiedy postanowił być z Nicole, ani razu jej nie zdradził, nie licząc trzech małych pocałunków z jej siostrą, o których już dawno zapomniał. Dla niego liczyła się tylko jego słodka blondyneczka, którą bardzo kochał i ciągle pragnął. Blondynka oparła się o jego ramię, nasłuchując śmiechów. Miała ochotę wydrzeć się na wszystkich, żeby dali już im święty spokój.
- A tak w ogóle, to co jest z tą laską Billa? – spytała Alice.
- A co ma z nią być? – Nicole uniosła walecznie brwi.
- Jakaś dziwna. Nie zazdroszczę ci siostry, jest popieprzona, pcha swoje cielsko w łapy Billa. A przecież dokładnie widać, ze on nie ma na nią ochoty, no nie? – mówiła pewna siebie. Z każdym jej słowem, złość w Nicole rosła. Zacisnęła mocno pięści i syknęła cicho pod nosem, kiedy czuła ból, spowodowany wbijaniem się w swoich paznokci w skórę. Nie miała zamiaru pozwolić obrażać osoby, którą kocha najbardziej na świecie.
- Wiesz, co ja ci na ten temat powiem? – uśmiechnęła się ironicznie, wyrywając jednemu chłopakowi prawie pełny plastikowy kubek z piwem. Wstała, podeszła do dziewczyny, po czym położyła go do góry dnem na głowie przeciwniczki. Piwo zalało czarne włosy Alice, która otworzyła usta ze zdziwienia. Tom, łącznie z innymi gośćmi, zaśmiali się cicho. – Z siostrami Guardian się nie zadziera. – warknęła ostro. Kiedy chciała odejść, czarnowłosa schwyciła jej nadgarstek, patrząc na nią nienawistnie.
- Hej, hej. – dredziarz wstał, po czym podszedł do nich. – Precz z łapami od mojej dziewczyny. – położył dłoń na ręce Alice, po czym zabrał ją z nadgarstka ukochanej. Blondynka uśmiechnęła się sztucznie, po czym poszła założyć swoją bluzę. Dredman podszedł do drzwi.
- To cześć, kochani! – zaśmiała się głośno Nicole, wychodząc z domu. Chłopak wyszedł za nią. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się kusząco. Oblizał wargi, po czym pchnął ją na najbliższą latarnię. Wpił się w jej wargi, całując je szybko i z największą namiętnością, na jaką było go w tej chwili stać. Nie mógł się powstrzymać, kusiła go i zachęcała niesamowicie. Nie chciał już dłużej czekać z ponownym zaspokojeniem jego głodu. Patrząc na nią, chciał jej jeszcze bardziej, czując ją obok siebie, nie umiał się opanować. Była taka piękna, jedyna w swoim rodzaju, była cała jego… Może to było przez alkohol, który tylko uniemożliwiał mu opanowanie swoich emocji, a może po prostu wpadł po uszy i zwariował na jej punkcie.
A ona czuła się niezmiernie szczęśliwa w jego ramionach. Dobrze wiedziała, do czego Tom zmierza i wcale nie zamierzała mu tego zabraniać. Zachichotała słodko, kiedy na chwilę się od niej oderwał. Musnął mocno jej usta i odsunął twarz na minimalną odległość. Sięgnął palcami do jej rozporka, rozpinając go. Mimowolnie zaczęła się śmiać. Chociaż nie było w tym nic śmiesznego, ona nie umiała się powstrzymać. Odsunął twarz na większą odległość i uniósł brwi.
- Sorry, Tommy. – zaśmiała się. Przekręcił oczami, ponownie zbliżając wargi w jej stronę. Znów wybuchła śmiechem, co go nieco zdenerwowało.
- Chodź, cipo. – warknął, łapiąc ją za rękę. Oboje ruszyli chwiejnym krokiem w stronę posiadłości Kaulitzów. Dziewczyna zaczęła się głośno śmiać. Gdziekolwiek nie spojrzała, wszystko ją śmieszyło. Kiedy doszli do furtki, która otaczała dom, chłopak wsunął rękę w głęboką kieszeń swoich spodni i wyjął z nich klucze. A Nicole? Nicole dalej się śmiała. Dredziarz przepuścił dziewczynę przez furtkę i poszli w do drzwi, które także otworzył. Weszli do środka, gdzie w przedpokoju zdjęli buty. Weszli na schody, by wejść na górę i dość do pokoju chłopaka. Niestety, ten potknął się o własne nogi i upadł na schody, robiąc przy tym huk. Blondynka zacisnęła wargi, po czym wybuchła głośnym śmiechem.
Z sypialni wyszła Simone, zbudzona głośnymi dźwiękami. Spojrzała na swojego syna, leżącego na schodach i jego dziewczynę, która pochylała się nad nim, trzymając się za bolący od śmiechu brzuch.
- Co tu się dzieje? – spytała z niesmakiem.
- Wącham schody… - mruknął niezrozumiale Tom, kładąc twarz wygodnie na jednym ze schodów. Nicole znów się zaśmiała, po czym czknęła. Kobieta zmrużyła oczy, podchodząc do nich. Nawet nie musiała ich obwąchiwać, by poczuć woń alkoholu.
- Brawo, Tom. – pokręciła głową z politowaniem. Nie podobało jej się to, że jej syn pozwolił się upić także swojej dziewczynie, która przecież była nieletnia. Już nic nie wspominając o tym, że sam się upił i leżał na schodach. – Wstawaj. – schyliła się i złapała go za koszulkę, próbując podnieść. Niestety, burknął tylko coś pod nosem, nawet się nie wysilając. Simone westchnęła ciężko. Ominęła chłopaka i weszła na piętro. Otworzyła cicho drzwi i weszła do pokoju swojego młodszego syna, który spał, wtulając się w swoją dziewczynę.
- Bill. – szturchnęła czarnowłosego, który cicho zamruczał. Po chwili otworzył oczy i podniósł się, przecierając je dłońmi. – Potrzebuję twojej pomocy. – westchnęła, kiedy chłopak na nią spojrzał.
- A co jest? – spytał, wychodząc spod kołdry. Zerknął na złotowłosą, która spała w najlepsze, równomiernie oddychając. Razem z matką wyszedł z pokoju. Wskazała głową w stronę schodów, a on podszedł do nich i zobaczył Toma i Nicole, leżących na schodach i mruczących coś pod nosem.
- Gdzie byliście? Gdzie oni tak się upili? – westchnęła ciężko kobieta.
- Byliśmy na imprezie u Alice. Ja i Yumi wyszliśmy wcześniej, nie miałem zielonego pojęcia, ze oni się tak schleją. – pokręcił głową. – Wiesz, mamo. – zaczął po chwili. – Ja obudzę Yumi, poradzimy sobie z nimi. Ty jesteś już zmęczona, tyle się narobiłaś. – uśmiechnął się delikatnie.
- Nie, nie budź jej. Dużo dziś przeżyła, sen jej dobrze zrobi. A my zajmijmy się tą dwójką…
***
Złotowłosa przekręciła się na drugi bok i zamruczała cicho przez sen. Nie odczuwała braku osoby z boku, chociaż zbyt swobodnie się obracała.
Czarnowłosy wszedł do pokoju i podszedł do łóżka, na którym usiadł. Udało mu się namówić mamę, żeby poszła spać. Wiedział, że Yumi także należy się sen, ale chciał, żeby na niego spojrzała swoimi czarnymi oczami. Spojrzał na nią i odgarnął jej włosy z szyi.
- Yumi. – szepnął, nachylając się nad jej twarzą i cmokając jej czoło. – Kochanie, obudź się. – musnął jej ucho. Jęknęła głośno, przecierając oczy. Mimo tego, że była strasznie śpiąca, pobudka bardzo jej się podobała.
- Hm? – zamruczała cicho, oczekując szybkiej odpowiedzi z jego strony.
- Mój kochany braciszek i twoja kochana siostrzyczka, wrócili pijani, trzeba ich doczołgać do łóżka. – mruknął półgłosem. Dziewczyna się podniosła, a on poszedł do łazienki, z której wziął szlafrok. Jego brat był pijany, wiedział, że chciałby popatrzeć. Kiedy wyszedł, złotowłosa już stała. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, kiedy podawał jej nakrycie. Założyła je na siebie i podeszła do niego, cmokając jego usta. Wyszli z pokoju i weszli na schody, gdzie pijana dwójka już przysypiała. Japonka zaśmiała się na ten widok, po czym podeszła do swojej siostry.
- Wstawaj, blondasie. – złapała jej rękę, po czym pociągnęła ją mocno. Ta otworzyła oczy i podniosła się powoli. – Czemu ty masz rozpięty rozporek? – spytała głośno, wymieniając spojrzenie z czarnowłosym...
***
Japonka westchnęła, zdejmując z siebie szlafrok. Położyła go na kanapie i spojrzała na leżącego w łóżku Billa, odwróconego plecami do jej miejsca. Udało im się ululać Nicole i Toma, przez co ona straciła ochotę na sen. Weszła na łóżko, po czym przykryła się kołdrą, jednocześnie przysuwając się do niego i obejmując go w pasie. Mruknął cicho, kiedy delikatnie gładziła palcami jego brzuch. Czuł jej oddech na swoim karku i powoli się domyślał, do czego chce zmierzyć, a przynajmniej miał taką nadzieję. Stęsknił się za jej ciałem, do którego go dopuszczała.
- Wiesz, że wczoraj minął tydzień? – spytała cicho, muskając jego ucho. Otworzył oczy i przekręcił się na plecy, spoglądając na nią.
- Wiem. – uśmiechnął się pod nosem. Nie potrafił nie pamiętać o tym, co się wydarzyło zeszłotygodniowej nocy. Dla niego były to jedne z najważniejszych chwil w jego życiu. – Kocham cię. – odwrócił się w jej stronę i wtulił ją w siebie, wplatając palce w jej włosy.
- Ja ciebie też, Bill. – uśmiechnęła się delikatnie. – Bardzo, bardzo, bardzo…
- Jak bardzo? – musnął wargami czubek jej głowy.
- Tak bardzo, że nawet sobie tego nie wyobrażasz, tak bardzo, że gdyby zliczyć miłość twoich wszystkich byłych lasek i pomnożyć to przez miłość twoich fanek, to nawet nie byłaby jedna setna mojej miłości… - mruczała cicho.
- To duża musi być ta miłość. – zaśmiał się. Odsunęła się od niego, po to, by spojrzeć mu w oczy.
- Dziwisz się?
- Nie. – musnął jej usta, a ona przylgnęła do niego całym ciałem, obejmując dłońmi jego kark. Trochę zdziwiony chłopak, uniósł się na łokciu i przysunął się bliżej niej. Bił się z myślami, zastanawiał czy zrobić jakiś krok dalej, czy zaprzestać na przyjemnym pocałunku, bo przecież mogła mieć dość przeżyć na ten dzień, nie wiedział czy wypada mu się narzucać. Natomiast ona objęła jego nogi udem, by po chwili mógł położyć na nim dłoń i delikatnie ją gładzić, jednocześnie przyciągając ją do siebie. Kiedy na chwilę się od niej odsunął, by nabrać powietrza, ona uniosła się na łokciach, opierając się nimi o poduszkę. Wrócili do namiętnego pocałunku, wydając z siebie ciche pomruki, które miały oznaczać, iż czują przyjemność i nie chcą przestawać. Czarnowłosy delikatnie wsunął dłonie pod koszulkę, którą miała na sobie. Ułożył je na jej ciepłych plecach, by przybliżyć jej ciało do swojego. Kiedy sobie uświadomiła, że jej nie puści, przeniosła dłonie z poduszki na jego plecy, drapiąc delikatnie jednym paznokciem jego kręgosłup.
- Trochę gorąco. – mruknęła niezrozumiale prosto w jego wargi. Uśmiechnął się pod nosem, wiedząc, że powiedziała to specjalnie, by doprowadzić do zamierzonego przez nią celu. Jego Yumi najwyraźniej wie, czego chce. Musnął mocno jej usta, po czym sięgnął dłońmi do krawędzi koszulki, powoli ją z niej ściągając. Położył materiał na podłodze obok łóżka, po czym spojrzał na jej nagie piersi uwolnione spod materiału. Przełknął głośno ślinę.
- Bez stanika? – spytał cicho, nachylając się nad nią. Doskonale pamiętał, że zawsze spała w stanikach. Ułożyła głowę na poduszce, czerwieniąc się i uśmiechając się słodko. Myślała, że nie zwróci na to uwagi, że to nie będzie miało dla niego znaczenia. Nie spała już przy nim w staniku, bo uważała, że nie musi, przecież widział już ją w pełni nagą. – Rozumiem. – zaśmiał się cicho, widząc rumieńce na jej policzkach. Zbliżył wargi do jej obojczyka, po czym złożył na nim pocałunek. Zamruczała przyjemnie, pozwalając mu obdarowywać muśnięciami swoje piersi. Chłopak dotknął chłodnym kolczykiem w języku jej sutków, które sztywniały z podniecenia. Wiedział, że tylko on mógł jej dostarczać takich uczuć, emocji, nikt inny, tylko właśnie on. Zsunął wargi na jej brzuch, zatrzymując przy nim na chwilę usta, po czym przetarł wargami o jej majtki. Przymknęła oczy, cicho wzdychając. Ten, chcąc ją jeszcze trochę pomęczyć, przeniósł pocałunki na jej uda, delikatnie masując dłońmi jej gładką skórę. Po chwili, przysunął się bliżej niej, przełykając ślinę. Spojrzał na jej bieliznę. Czy ona przypadkiem nie mówiła mu parę dni temu, że będzie miała miesiączkę?
- Nie masz okresu? – spytał, spoglądając na jej rozanieloną twarz. Otworzyła oczy. Tym głupim pytaniem popsuł miłą, romantyczną i namiętną atmosferę.
- Bill… - jęknęła pretensjonalnie.
- No bo mówiłaś, że będziesz miała… - wyjaśnił, przejeżdżając palcem po jej intymnym miejscu, ukrytym pod czarnym materiałem.
- Trochę się spóźnia. – jęknęła niezadowolona z tematu. Spojrzał na nią niepewnie. Czyżby to oznaczało, że jest w ciąży? – Normalka. – dodała, by go uspokoić. Kiwnął głową, kładąc się obok niej.
- Dajmy sobie już na dzisiaj spokój. – szepnął, cmokając ją w czoło. Mruknęła z niezadowoleniem, sięgając po kołdrę, by się przykryć. Wydymała policzki i usta, by pokazać urazę. – Kotku, dużo dzisiaj przeżyłaś, wyśpij się, odpocznij. – pogładził jej policzek kciukiem. Przekręciła oczami. Nie lubiła rezygnować z przyjemności, ale skoro on sobie tego życzył, to była to jego strata.
- Jak to jest, że kiedy ty chcesz, to ja nie chcę, a kiedy ja chcę, to ty nie chcesz? – spytała, patrząc na niego z rozbawieniem. Uśmiechnął się pod nosem, przejeżdżając językiem po jej wargach.
- Takie jest życie, dobranoc. – objął ją w pasie, zamykając oczy i wtulając się w jej włosy. Dziewczyna przysunęła głowę do jego klatki piersiowej. Po parunastu minutach oboje zasnęli…
W następnym odcinku:
[…]
- Trzymaj wodę. – wsunął w jej dłonie butelkę. – I idź stąd, mama się czepia o wczoraj. – przekręcił oczami i znów musnął jej usta. Kiwnęła głową, po czym wyszła z kuchni i usiadła na kanapie, żeby wszystko słyszeć.
[…]
- Bill, prosiłem cię, nie kupuj Yumi takiego prezentu, bo Nicole będzie miała jeszcze większe wymagania, ale ty jak zwykle mnie nie słuchałeś.
[…]
- Dlaczego ja? To wy mu to kupujecie, ludzie sobie pomyślą, że jestem jakiś niewyżyty. – spojrzał na nie z wyrzutem. Wymieniły spojrzenia, po czym zaczęły cicho chichotać. – No super, dzięki.
[…]
– Bill, o co ci chodzi? – spytała piskliwie. Ominął ją, po czym podszedł do drzwi.
- O gówno. – warknął, wychodząc i trzaskając drzwiami.
[…]
i zapraszam na mojego nowego bloga z opowiadaniem sun-is-frozen.mylog.pl ;)
komentarze [13]
.
środa, 20 sierpnia 2008 19:16:29
Ilość komentarzy: 14
miałabym dla kogo wracać?
komentarze [14]
...
czwartek, 3 lipica 2008 19:32:56
Ilość komentarzy: 10
...to koniec, baby, skończyło się love story...
wczoraj zastanawiałam się nad tym czy jestem w stanie tak po prostu zostawić to opowiadanie. a jednak jestem.
wszystko się zmieniło, ja się zmieniłam.
przepraszam, wiem, że wszyscy na mnie liczyli, wiem, że mnie znienawidzicie, ale ja już po prostu nie umiem pisać. to nie jest tak, że kiedy chcę to piszę. nie, po prostu nie mam weny. a wena jest dla mnie bardzo ważna, nigdzie jej nie znajdę, nie kupię, nie dostanę. ona po prostu odeszła na dobre i nie wróci.. odeszła razem z tą chorą miłością...
mogłabym przeczekać ten czas, aż ta wena może się pojawi, ale ona się nie pojawi, a wciąż czuję nacisk z waszej strony. pod każdym komentarzem głupie 'czekam na kolejną notkę, mam nadzieję, ze niedługo się pojawi' już każe mi pracować, a pracowanie czyli w tym przypadku pisanie, kiedy nie mam weny jest dla mnie TRAGEDIĄ, to mnie strasznie męczy, nie jestem w stanie nic napisać sensownego. nie jestem nawet w stanie napisać ostatniej części...
wiem, ze cokolwiek napiszę - wszyscy mi mówią, że to jest zajebiste, jak to jest napisane na odwal! a ja nie chcę pisać na odwal. opowiadanie było pisane moimi uczuciami, nie mogę dalej pisać, jeśli tych uczuć nie ma.
kocham to opowiadanie, kocham je naprawdę bardzo mocno i nie chcę kończyć, w ogóle nie jestem całkowicie pewna, tego co robię.
dziękuję wszystkim, za to, że ze mną byli, że każdy starał się pomóc na jakiś swój sposób, dziękuję za wsparcie, za doping, dziękuję za wszystko
kompletnie nie wierzę w to, że się z wami żegnam...
od dziś - pusta natt.
komentarze [10]
Seventy two.
sobota, 28 czerwca 2008 16:26:36
Ilość komentarzy: 9
ajajajaj, przepraszam, przepraszam, przepraszam! należy mi się okropny kop w dupę, ale niestety sama nie umiem go sobie dać. :( a siostra to robi za mocno.
z kolejną notką będzie jeszcze ciężej, zapasy się skończyły. ech.
co do tej części, to jest idiotyczna, wiem. musiałam wymyślić jakiś powód rozwodu rodziców Billa i Toma, więc padło akurat na to jedno z gorszych.
to jest ostatnia z czasów mojej jako-takiej weny, więc później będzie jeszcze gorzej. :(
nie nazywajcie mnie królową, nie zasłużyłam na to. :(
jest mi naprawdę bardzo miło, ze tak oceniacie to moje opowiadanie, ale ja mimo wszystko wiem, że stać mnie na więcej... tylko mam znowu jakieś głupie blokady i wychodzi mi kupa z masłem.
to zadziwiające, że czasem potraficie mnie mile zaskoczyć ilością i treścią komentarzy, a czasem tylko treścią, bo ilość niewystarczająca.
w ciągu tego tygodnia wakacji, już zdążyli mnie zwolnić z pracy -.-
głupia drukarnia gazety olsztyńskiej, dział wkładkowania.
Tytuł: Już cichutko, piękny…
Bill, Tom, Yumi i Nicole wysiedli z czarnego vana, który chwilę później odjechał. Blondynka rozejrzała się wokół siebie. Była tutaj pierwszy raz, ciekawiła ją miejscowość, w której wychował się jej chłopak. Czarnowłosy zdzwonił domofonem.
- Tak? - usłyszeli głos pani Simone.
- Dzień dobry, pizza! – zaśmiał się. Kobieta otworzyła furtkę, a oni weszli na teren posiadłości rodziców, gdzie przywitał ich szczek Scotty’ego. Pies podbiegł do nich i zaczął na każdego z nich skakać. Obwąchał Nicole i zamerdał ogonem. Ruszyli chodnikiem w stronę drzwi wejściowych. Bill otworzył drzwi i przepuścił wszystkich.
- No jesteście! – usłyszeli przy wejściu głos rudowłosej kobiety, która zaczęła ściskać każdego po kolei.
***
Nicole oparła głowę o ramię swojego chłopaka, przyglądając się jak Yumi i Simone rozkładają talerze na stole, przynoszą różne potrawy.
- Będzie niezła wyżerka. – zaśmiał się Tom, obejmując ją ramieniem. Uśmiechnęła się pod nosem. W całym domu rozległ się dzwonek domofonu. Rudowłosa kobieta poszła otworzyć furtkę, a po chwili witała gości.
- Cześć. – do salonu weszła brązowowłosa dziewczyna, wyglądająca na osiemnaście lat, z dzieckiem na rękach. Nicole podniosła głowę i spojrzała na nią, po czym przeniosła wzrok na dredziarza. Domyślała się, kim jest ta dziewczyna… Yumi posłała swojemu chłopakowi pytające spojrzenie.
- Kate? – Tom uniósł brwi ze zdziwieniem. Blondynka spojrzała na swoją siostrę, po czym wstała i ruszyła do pokoju swojego chłopaka. Obejrzał się za nią, po czym znów wbił pytające spojrzenie w swoją byłą dziewczynę. No tak, tylko tego mu brakowało, by obie się kłóciły…
Do salonu weszła Ann, a dredziarz zaklął pod nosem. Już wiedział, co planowały…
***
- Nie mówiłeś, że ona tutaj będzie. – syknęła Nicole, odsuwając się od swojego chłopaka, który chciał ją objąć.
- Nie wiedziałem… Ann znowu coś wymyśliła… - skrzywił się. – No, Nicole! – warknął, kiedy prychnęła. Złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Ała, Tom! – pisnęła. – To boli.. – dodała, a on zluźnił uścisk. Zaczął delikatnie kosztować jej warg, jakby w prośbie o przebaczenie. Nie odwzajemniała pocałunku, miała tego serdecznie dość. Całował ją kiedy chciał, a kiedy mu się opierała, robił wszystko, żeby zrobiła tak, jak on chciał. – Obiecaj, że nie będziesz zwracał na nią większej uwagi niż na mnie. – mruknęła, kiedy oderwał się od niej.
***
Bill i Tom wraz ze swoimi dziewczynami i całą rodziną siedzieli przy stole w jadalni. Na stole były przeróżne smakołyki i kieliszki napełnione szampanem. Właśnie pani Simone wygłaszała przemowę, którą specjalnie przygotowała na tę okazję. Mówiła o swoich synach, co chwilę powtarzała, że jest z nich bardzo dumna. Chłopcy uśmiechali się szeroko, słuchając słów swojej rodzicielki, która ciągle ich chwaliła.
Na końcu został wzniesiony toast, za dwóch chłopców, którzy weszli w dorosły świat. Wszyscy unieśli kieliszki i zaczęli o stukać o każdy po kolei.
- Mój dorosły Bill… - szepnęła Yumi, muskając wargami ucho czarnucha, kiedy się przytulali. Wtulił się w jej ramię, przymykając oczy. On był jej dorosłym Billem, a ona jego małą Yumi, którą musiał i chciał się opiekować.
- Kocham cię, mała. – pogłaskał ją po włosach. Wciągnęła powietrze, łącznie z zapachem jego perfum. Uwielbiała być w jego ramionach, uwielbiała to ciepło, które od niego biło.
- Ja ciebie też, wielki. – musnęła jego policzek. Uśmiechnął się, odsuwając się od niej. Odwzajemniła uśmiech. Podeszła do nich ciotka chłopaka, po czym zaczęła go ściskać, życząc mu wszystkiego najlepszego. Japonka rozejrzała się wokół siebie, po czym podeszła do Nicole, która stała pod ścianą i bacznie obserwowała Kate.
- Wkurza mnie. – mruknęła nagle.
- A kto to w ogóle jest? – spytała Yumi, popijając szampana z kieliszka.
- Była dziewczyna Toma, której ktoś zrobił dziecko i zostawił. – westchnęła. W głębi szkoda jej było tej dziewczyny, która sama musiała sobie radzić. – Najwyraźniej chce mi odebrać Toma, bo w innym wypadku by tu nie przyjeżdżała…
- Ach, rozumiem, że jej nie lubimy, tak? – uśmiechnęła się złotowłosa. Blondynka kiwnęła głową.
- Yumi, chodź. – podszedł do nich Bill, łapiąc swoją dziewczynę za rękę. Pociągnął ją za sobą, zanim zdążyła zareagować. Zatrzymali się przed jakimś blondwłosym mężczyzną. – Yumi, to jest mój ojciec. – uśmiechnął się, wskazując dłonią na blondyna. – Tato, to jest moja dziewczyna Yumi. – objął Japonkę w pasie. Mężczyzna zmierzył ją wzrokiem, po czym uśmiechnął się cwaniacko. Złotowłosa także się uśmiechnęła, widząc identyczny uśmiech, jak u Toma.
- Bardzo mi miło. – kiwnęła głową, wyciągając rękę w jego stronę.
- Mi również. – uścisnął jej dłoń. – Przepraszam za spóźnienie, ale korki w mieście były… - wyjaśnił, spoglądając na swojego syna.
- Spoko, nic cię nie ominęło, prócz ściskania cioci Hany. – przekręcił oczami.
***
Dredziarz odłożył pusty kieliszek na stolik, po czym podszedł do swojej dziewczyny, która rozmawiała z jego kuzynkami. Objął ją w pasie od tyłu i położył brodę na jej ramieniu.
- On pewnie nie daje ci spokoju, co? – zaśmiała się rudowłosa Emily, patrząc na swojego kuzyna. Ten wystawił jej język.
- Nie jest tak źle. – zaśmiała się Nicole.
- Ile już ze sobą jesteście? – spytała z uśmiechem.
- Jakiś miesiąc, co? – spojrzała pytająco na swojego chłopaka, który kiwnął głową.
- W sumie nawet dłużej. – dodał, przypominając sobie ich wszystkie pocałunki przed oficjalnym chodzeniem.
- No, to gratuluję, Nicole. – Emily zwróciła się do blondynki. – Jak Ci się udało go przy sobie zatrzymać? To chyba jego najdłuższy związek…
- Kochana kuzynko, ten związek będzie jeszcze dłuższy, dłuższy niż wszystkie twoje razem wzięte. – znów wystawił jej język, po czym musnął wargami ramię Nicole. Był w niej zakochany, widział się z nią w przyszłości. Chciał w końcu wszystkim udowodnić, że może być wiernym i kochającym facetem. – Ja ją kocham… - spuścił głowę, by nie wyjść na idiotę. – Naprawdę, nie obchodzi mnie to, co sobie pomyślicie… - dodał cicho. Nicole uniosła brwi, po czym kiwnęła głową w stronę dziewczyn, by zostawiły ich samych. Odwróciła się przodem do kochanego.
- Ja Ciebie też kocham, Tommy. – uśmiechnęła się, trącając palcem wskazującym jego kolczyk w wardze. Podniósł głowę i spojrzał na jej twarz. Delikatnie musnął ustami jej wargi i wtulił nos w jej ucho.
***
Yumi uśmiechnęła się do ojca swojego chłopaka, po czym odwróciła twarz. Wciąż ją obserwował, wciąż na nią patrzył dziwnym wzrokiem, a to ją peszyło i trochę przerażało. Rozumiała, że interesował się nią jako dziewczyną jego syna, ale mógł też obserwować Nicole, a nie tylko ją.
- Ty… - podeszła do niej blondynka. – O co chodzi? – spytała, widząc speszenie na twarzy siostry. – Czemu ich ojciec cię tak obserwuje? – zadała kolejne pytanie. Japonka westchnęła ciężko.
- Nie wiem… - oparła się o ścianę. – Ale wcale mnie to nie śmieszy. – skrzywiła się. – On ma takie przerażająco dziwne spojrzenie…
- Na mnie się patrzył normalnie. – blondynka spojrzała na niewesołą twarz złotowłosej, po czym przeniosła wzrok na mężczyznę, o którym rozmawiały. – On ciągle się na ciebie patrzy, na twój tyłek i cycki…
- Proszę cię, nie strasz mnie… - pisnęła Yumi, zakrywając dłońmi twarz. – A jak on mnie zgwałci? – otworzyła szeroko oczy, po czym uderzyła się otwartą dłonią w czoło. Przecież to ojciec jej chłopaka!
- Porozmawiaj z Billem. – poradziła Nicole, opierając się o ścianę obok niej.
- Uważasz, że powinnam? – jęknęła złotowłosa, spoglądając na swojego chłopaka, który rozmawiał radośnie z rodziną.
- Ja bym tak na twoim miejscu zrobiła, może on coś poradzi…- wzruszyła ramionami. – Oj, idź, a nie stoisz. – pokręciła głową. Yumi kiwnęła głową, po czym powoli podeszła do czarnowłosego. Objęła jego rękę.
- O, właśnie miałem do ciebie podchodzić. – uśmiechnął się szeroko, kiedy poczuł jej obecność. – Przepraszam na chwilę. – zwrócił się do swojej rodziny, po czym razem z nią wyszedł na korytarz. Złapał ją w pasie i przyciągnął do siebie, od razu wpijając się w jej usta. Objęła jego kark, odwzajemniając pocałunki, którymi ją obdarowywał. – Co jest, kotek? – spytał cicho, muskając wargami jej nos. Wiedział, że chciała mu o czymś powiedzieć, widział to w jej spojrzeniu.
- No bo… - zaczęła. Uniósł brwi, na znak, by śmiało powiedziała mu, o co chodzi. - … twój ojciec się na mnie tak dziwnie patrzy… ja się zaczynam bać…
- Ale jak się patrzy? – uśmiechnął się delikatnie.
- No nie wiem… tak dziwnie… na Nicole się tak nie patrzy… - mlasnęła z niesmakiem.
- Kochanie, wydaje ci się. – pstryknął palcem jej nos. Spojrzała na niego pretensjonalnie. Nic jej się nie wydawało!
***
- Tom, ale na dole jest twoja rodzina… - mlasnęła Nicole, kiedy dredman całował łapczywie jej szyję, prowadząc ją do swojego pokoju.
- Dlatego idziemy do pokoju… - oparł ją o ścianę, od razu sięgając do jej rozporka.
- Tom, ale my nie możemy… - złapała jego dłoń, a ten spojrzał jej w oczy, po czym zbliżył do niej twarz.
- Kto tak powiedział? – uśmiechnął się cwaniacko, otwierając jedną dłonią drzwi od swojego pokoju. Złapał ją za rękę, po czym wciągnął do środka, opierając o zatrzaśnięte drzwi. Zaśmiała się głośno, kiedy przygryzł jej wargę. Spojrzał kątem oka na swoje łóżko i szybko odskoczył od blondynki, widząc Kate z dzieckiem.
- Przepraszam, weszłam tu odruchowo… - wyjaśniła, widząc zdziwione spojrzenia pary. – Chciałam go tylko nakarmić. – wskazała na swojego synka, który siedział jej na kolanach. Tom spojrzał na dziecko i uśmiechnął się.
- Spoko. – znów złapał Nicole za rękę. – No to smacznego, kolego. – puścił oczko w stronę chłopca, po czym razem z dziewczyną wyszedł z pokoju. – Też chcę possać cyca. – mruknął do jej ucha. Zaśmiała się głośno.
- To idź do mamy, maminsynku!
***
Japonka zgasiła światło w łazience, z której właśnie wyszła.
- Yumi… - usłyszała głos ojca swojego chłopaka. Odwróciła się napięcie i spojrzała na cwany uśmiech, który przerażał ją sto razy bardziej niż wcześniej.
- Słu… słucham? – uniosła brwi, próbując zachować się naturalnie. Nie wiedziała, czemu tak bardzo się bała tego faceta.
- Nie uważasz… - podszedł do niej bliżej, a ona zrobiła mały krok do tyłu, by nie był zbyt blisko. Ku jej nieszczęściu, trafiła na ścianę. -… że powinniśmy się poznać trochę bliżej?... – oparł rękę tuż obok jej twarzy. Otworzyła szeroko oczy.
- Przepraszam, ale nie uważam to za konieczne. – wypowiedziała szybko, by jakoś się z tego wymigać i spokojnie pójść do pokoju swojego chłopaka. Zeszłaby dopiero wtedy, kiedy wszyscy goście wyszliby z domu. – Mógłby pan… - zaczęła, ale bała się skończyć.
- Pewnie jesteś całkiem niezła, co? – spytał, ignorując jej wcześniejsze słowa. – Mój syn to dopiero ma szczęście… - położył dłoń na jej biodrze, na co ona zesztywniała. Nie chciała mieć na sobie dłoni obcego faceta. W normalnej sytuacji od razu by krzyknęła, żeby zabierał łapy, ale tutaj była cała rodzina jej chłopaka, nie chciała robić wstydu. – Zawsze trafiają mu się jakieś fajne panienki… - uniósł dłoń, dotykając jej policzka. Przymknęła powieki, by po chwili je unieść i spojrzeć zaszklonymi oczami na mężczyznę.
Na korytarz weszła Nicole, która chciała skorzystać z łazienki. Widząc swoją siostrę i pana Kaulitz w takiej sytuacji, otworzyła szeroko oczy. Dobrze wiedziała, że Japonka jest przerażona, z resztą, ona tez była. Wycofała się po cichu, po czym znów weszła do salonu, wyszukując wzrokiem Billa. Bała się sama coś zrobić. Podeszła do niego pośpiesznie. Położyła dłoń na jego ramieniu, a ten odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią pytająco.
- Co jest? – spytał, widząc przerażenie w jej oczach.
- Yumi… - zaczęła. Rozejrzał się wokół siebie, w poszukiwaniu ukochanej. – … jest na korytarzu… - dodała cicho. Kiwnął głową i szybkim krokiem udał się na wskazane przez blondynkę miejsce. Wytrzeszczył oczy, widząc swojego ojca, który najwyraźniej chciał się dobrać do jego dziewczyny, która stała i patrzyła na niego z wystraszeniem.
- Zostaw ją! – wrzasnął wściekły, łapiąc złotowłosą za rękę i uwalniając ją od mężczyzny. Po chwili na korytarz wyszła Nicole, a za nią Tom. Yumi spojrzała na nich z przerażeniem, po czym przeniosła wzrok na swojego czarnowłosego, który patrzył wściekle na ojca. Mógł się domyślić, że będzie próbował wywinąć jakiś numer. – Gdybyś posunął się krok dalej, zabiłbym cię. – warknął ostro. – Rozumiesz?! – krzyknął, na co parę członków rodziny wyszło na korytarz, patrząc na to, co się dzieje z zainteresowaniem.
- Co tu się dzieje? – spytała Simone.
- Dotykał moją Yumi… - syknął, zaciskając pięści. Nie mógł znieść myśli, że ktoś mógł się na to odważyć, skoro to była jego i tylko jego Yumi. – Cholera, mamę skrzywdziłeś, teraz chcesz mnie i ją? – jęknął rozpaczliwie. Mężczyzna prychnął w odpowiedzi. Czarnuch, nie mogąc wytrzymać podejścia własnego ojca, pchnął go na ścianę i złapał za koszulkę, przygotowując pięść, by móc uderzyć.
- Bill, spokojnie… - zaczął Tom, podchodząc ich stronę.
- Nie wtrącaj się. – warknął surowo. To była sprawa miedzy nim, a tym mężczyzną, który teraz stał się dla niego obcy.
- Yumi… - szepnęła Nicole, przytulając siostrę do siebie.
- Wiem. – pisnęła cicho. Odsunęła się od niej, po czym podeszła do swojego chłopaka, wtulając się w jego szyję. Wiedziała, że jej potrzeba przytulenia go, równa się potrzebie opieki, jaką jej dawał. Jej bliskość go uspokajała.
- Ćśś, słoneczko. – objął ją mocno. Trącił nosem jej policzek, po czym spojrzał na ojca. Na jego twarzy wciąż widniał ironiczny i bardzo pewny siebie uśmiech. – Nienawidzę cię… - syknął, na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli.
- No patrz… Nagle jakaś tam Japonka jest ważniejsza od własnego ojca? – zaśmiał się kpiąco.
- To nie jest jakaś tam Japonka! - krzyknął rozwścieczony.
- Cicho, Bill… - szepnęła Yumi, gładząc dłonią jego szyję. – Już cichutko, piękny… - podniosła głowę i spojrzała na jego błagalnie. Wiedziała, że wszystko w nim wrzało, że z chęcią rozniósłby cały dom.
- Chodź. – złapał jej rękę i rzucając swojemu ojcu nienawistne spojrzenie, zaprowadził ją na piętro, by zamknąć się w pokoju.
- Czyś ty zwariował?! – pisnęła Simone, patrząc na swojego byłego męża surowo. – To jest dziewczyna twojego syna, a ty co?! Seksu ci się zachciało z nieletnimi?!
***
Bill mocno obejmował swoją ukochaną, wtulając ją w swoje ramię. Co chwilę muskał czubek jej głowy, jakby chcąc jej pokazać, żeby się uspokoiła, bo nic jej nie grozi. Ona cicho łkała, cała przerażona sytuacją, w której przed chwilą się znajdowała.
- Przykro mi… - szepnął chłopak, przymykając powieki. – Gdybym wiedział, że on będzie chciał… to przecież nie spuszczałbym cię z oka…
- Wiem. – pisnęła. Znów musnął czubek jej głowy. Miał do siebie ogromną pretensję, bo przecież ona mówiła mu o swoich obawach, a on to zignorował… Ale skąd miał wiedzieć, że jego ojciec wybierze sobie właśnie ją? Bał się, że przez to, co się stało, ona będzie chciała od niego odpocząć, zostawić go, żeby już nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji.
- Przepraszam cię za niego… - pogłaskał ją po głowie. Objęła jego kark i położyła brodę na jego ramieniu.
- Przecież to nie ty się zachowałeś jak dupek… - mruknęła roztrzęsionym głosem.
- Ale to jest mój ojciec. – westchnął ciężko.
- I co mnie to obchodzi? – odsunęła się od niego, spoglądając na jego twarz. – Ja kocham ciebie, nie twojego ojca, ty zareagowałeś…
- Mogłem zapobiec… - spuścił głowę.
- Zareagowałeś. – musnęła ustami jego policzek. - I to się dla mnie liczy…
***
- Ale głupio… - mruknęła Nicole, siadając na łóżku swojego chłopaka, który właśnie się wylegiwał. – Ja nie wiedziałam, że twój ojciec… lubi młodsze… - spojrzała na niego. Westchnął ciężko.
- Chodź tu, coś ci powiem. – złapał ją za rękę. Położyła się obok niego, kładąc głowę na jego piersi. – Moi starzy właśnie przez to się rozwiedli…
- Jak to? – spytała cicho, gładząc dłonią jego tors.
- Ojciec lubił chodzić na dziwki… - mlasnął z niesmakiem. – Mama była z nim tylko dla mnie i dla Billa, bo uważała, że musimy mieć ojca. A on ją zdradzał, ciągle, ciągle i ciągle… i tyle samo razy przepraszał i obiecywał, że to był ostatni raz… Pamiętam, że raz wracałem w nocy z kibla i zaszedłem do sypialni starych, żeby sprawdzić co robią… Ojca nie było, a matka leżała na łóżku i płakała… A ja głupi, zamiast do niej podejść, zostawiłem ją… - westchnął smutno. Podniosła głowę i spojrzała na niego. – Wiem, że brzmi znajomo…
- Nie, nieprawda. Ty nie chodzisz na dziwki, ja ci nie pozwolę, żebyś chodził… - pogładziła jego tors dłonią, po czym nachyliła się nad jego ustami. – Będziesz pieprzył tylko mnie. – uśmiechnęła się, przygryzając jego dolną wargę.
- Nie chcę pieprzyć żadnej innej. – odgarnął jej blond włosy za ucho.
- A jesteś pewny, że jesteś gotów na pieprzenie Nicole Guardian? – uniosła brwi, patrząc na niego figlarnie.
- A kto inny, jak nie Tom Kaulitz, mógłby tak ostro pieprzyć Nicole Guardian? – zarechotał. – Z resztą, nie zapominaj, kto cię wszystkiego uczy.
- Tak, wszystkie zasługi przypisuj sobie. – zaśmiała się.
- Chodź, sprawdzimy, co z twoją siostrą. – podnieśli się oboje i trzymając się za ręce, poszli do pokoju czarnowłosego, gdzie ten siedział na łóżku i tulił do siebie dziewczynę, która ślepo patrzyła w jakiś punkt na ścianie. Spojrzał na nich i uśmiechnął się blado. Było widać, że przeżywał to nawet bardziej niż Yumi.
- Poszli już? – spytał cicho.
- Jak byliśmy na dole, to się zbierali… - mruknął Tom. – Yumi… - spojrzał na dziewczynę swojego brata. Uniosła wzrok i wbiła go w niego. – Przepraszam za ojca…
- Och, przestańcie! – pisnęła, odrywając się od torsu Billa. – Nic się nie stało, za co wy mnie przepraszacie? Nicole, ty też chcesz mnie za coś przeprosić? – zwróciła się do siostry, która uniosła jedną brew. – No więc właśnie, nawet gdyby się coś stało, to tylko z mojej winy.
- Nieprawda! – zaprzeczył czarnuch. – Do cholery, to nie ty kazałaś mu się dotykać!
- Ale z tego, co zauważyłam, to mój Tommy ma po nim uśmiech… - mruknęła Nicole, zmieniając temat i siadając obok nich na łóżku. Dredziarz uśmiechnął się, a jego brat przekręcił oczami. Nienawidził tego uśmiechu.
W następnym odcinku:
[…]
- Bill, ignorujesz moje marzenia! – pisnęła, tupiąc nogą.
- Nieprawda. – mruknął. – Ja wiem, że marzysz tylko o mnie.
[…]
– Bill, podasz mi ręcznik? – ostatecznie zakręciła wodę, rozsunęła drzwiczki kabiny i wysunęła rękę w oczekiwaniu na ciepły i suchy materiał. Chłopak sięgnął po biały ręcznik i spojrzał na jej wystającą dłoń. Wcale nie miał zamiaru pozbawiać się widoku nagiego ciała swojej dziewczyny.
[…]
Niestety, ten potknął się o własne nogi i upadł na schody, robiąc przy tym huk. Blondynka zacisnęła wargi, po czym wybuchła głośnym śmiechem.
[…]
- Wącham schody… - mruknął niezrozumiale Tom, kładąc twarz wygodnie na jednym ze schodów. Nicole znów się zaśmiała, po czym czknęła
[…]
aa, no i mam koncepcję na nowe opowiadanie. ;p
komentarze [9]
Seventy one.
sobota, 14 czerwca 2008 14:10:42
Ilość komentarzy: 11
bez-na-dzie-ja.
przepraszam za tak długie zwlekanie, syndrom braku weny, który nie chce się odpieprzyć.
szablon też dodupny, dlatego nie posiedzi tu zbyt długo.
Tytuł: Po co kłamiesz?
Złotowłosa weszła do szkoły i wolnym krokiem ruszyła w stronę swojej szafki. Rano zakryła siniaka pod okiem dużą warstwą podkładu, a mimo tego czuła na sobie natrętne spojrzenia. Pewnie wiadomość, ze Yumi Guardian pobiła się z Niną Ruhanna obiegła całą szkołę. Dziewczyna wsunęła kluczyk do zamku i otworzyła szafkę. Spojrzała w lusterko, które wisiało w środku, po czym westchnęła ciężko, wkładając do środka najcięższe książki.
- Hej. – usłyszała za sobą dobrze jej znany głos. Spojrzała w lusterko, by się upewnić, czy dobrze rozpoznała tę osobę. Westchnęła ciężko i odwróciła się w stronę osobnika.
- Nick, odsuń się. – położyła dłoń na jego torsie, kiedy spostrzegła się, że stał zdecydowanie za blisko. – Czego chcesz? – spytała niemiło. Zbliżył się do niej jeszcze bardziej.
- Tego, co zawsze. – wysapał cicho. – Chcę Ciebie. – spojrzał jej w oczy.
- Daj już sobie spokój, niech Nina Cię zaspokoi. – odwróciła się do niego tyłem. Wciągnął powietrze do ust, kładąc dłonie po jej dwóch stronach, przyciskając ją do metalu. Uniosła przestraszona brwi. – Przestań!
- Nie chcę, żeby ta ruda dziwka mnie zaspokajała. – mruknął jej do ucha. – Chcę, żebyś Ty to robiła, rozumiesz? Ty ze swoim cudownym ciałem… - przejechał dłonią po jej brzuchu, zahaczając nią o jej pasek od spodni.
- Nick, przestań! – pisnęła, czując jak nogi uginają się pod nią ze strachu.
- I tak prędzej czy później będziesz moja. – syknął jej do ucha. Odsunął się od niej, po czym odszedł wolnym krokiem…
***
- No patrz, Guardian zaszczyciła nas swoją obecnością! – zaśmiała się kpiąco Nina, na widok Japonki. Ta uśmiechnęła się ironicznie, po czym weszła do klasy, którą właśnie otworzyła nauczycielka języka niemieckiego. Usiadła w ławce, a zaraz obok niej usiadła Nicole. Niestety na ich nieszczęście, Nina siedziała za nią ze swoją nową koleżanką Sabine. – Słyszałam, ze Bill Cię zdradził… - szepnęła cicho, nie ukrywając śmiechu. Blondynka odwróciła się w ich stronę i spojrzała na obie gardząco.
- Zajmij się swoim wstrętnym ryjem. – burknęła ostro. – Bo jak nie, to kolejna Guardian Cię załatwi. – odwróciła się i zaczęła słuchać nauczycielki, która zaczęła prowadzić lekcje.
- No co, prawda w oczy kole, co, Japoneczko? – zaśmiała się kpiąco. Ta odwróciła się leniwie, zmierzyła obie wzrokiem, po czym wróciła do słuchania lekcji.
- Żałosne. – prychnęła.
- Och. – wtrąciła Sabine. – Co Ty nagle stałaś się taka pewna siebie, co?
- Nagle zaczęłaś się mną interesować? – odwróciła się w jej stronę i wbiła w nią śmiałe spojrzenie. – Nagle interesuję Cię ja, a nie mój chłopak?
- Yumi, cicho… - szepnęła Nicole, wskazując wzrokiem na kobietę, stojącą przy tablicy.
- Dziewczyny, lekcja się zaczęła! – krzyknęła głośno. Usiadły prosto.
- Zobaczysz już niedługo, że Twój Bill nie będzie taki słodki, jak teraz… - zaśmiała się bezczelnie rudowłosa, mając w zanadrzu niezawodny i obrzydliwy plan. Japonka wstała, a nauczycielka spojrzała na nią pytająco.
- Przepraszam… - usiadła z powrotem na krześle.
***
- Ona chyba zaraz strzeli komuś w mordę, odsuńmy się. – mruknęła Nicole, robiąc krok do tyłu. Alexa zaśmiała się wesoło, podchodząc do złotowłosej przyjaciółki, która właśnie trzaskała drzwiczkami od szafki.
- Wydrapię oczy sukom, włożę do słoika i utopię w najbliższym bagnie, zabiję! – syczała pod nosem. Kawowa położyła dłoń na jej ramieniu i uśmiechnęła się pocieszająco.
- I słusznie!
- Wiem, dlatego to zrobię. – uśmiechnęła się ironicznie.
- A nie możesz tego po prostu olać? – podeszła do nich Nicole. – One obie są siebie warte, życzę im powodzenia w kontynuowaniu przyjaźni. – zaśmiała się kpiąco. Wiedziała, że Sabine zaczęła się przyjaźnić z Niną tylko dlatego, żeby dopiec Yumi.
- A ja jestem ciekawa… - zaczęła Alexa. – Bo przecież obie chcą Billa, prawda?- spojrzała na dziewczyny porozumiewawczo. – To jak niby one się nim podzieliły?
- Mogę dać im jedynie paznokcia z jego palca u stopy. – burknęła Japonka, krzyżując ręce na piersiach. – Idę do kibla. – westchnęła, ruszając w stronę drzwi oznaczonych kołem. Weszła do jednej z kabiny i usiadła na zamkniętym klozecie. Spuściła głowę i westchnęła, przecierając dłońmi twarz. Miała cholernie dość tej całej zawiści dotyczącej Billa. Kochała go bardzo mocno i gdyby nie to, pewnie już dawno by go zostawiła, żeby mieć święty spokój. Ale nie mogła tego zrobić, będzie walczyła o niego niczym lwica, nie pozwoli go sobie odebrać. Wyciągnęła z kieszeni dżinsów komórkę i wyszukała w książce telefonicznej numer swojego chłopaka. Nacisnęła zieloną słuchawkę i po paru sygnałach usłyszała:
- Halo?... - czarnowłosy ziewnął.
- Obudziłam Cię? – spytała cicho.
- Nie, no co Ty, słońce… - mówił zaspanym głosem. Spuściła głowę, wzdychając.
- Po co kłamiesz? – mlasnęła.
- To z miłości do ciebie. - wychrypiał. Dziewczyna usłyszała otwierane drzwi i charakterystyczne kroki. Zaczęła nasłuchiwać, milcząc:
- Ale ty serio się z nim całowałaś? – rozpoznała głos rudowłosej. Domyśliła się, że jej rozmówczynią jest Sabine.
- No oczywiście! Wiem, gdzie mieszka, możemy tam iść. Weźmiemy aparat, mi się nie oprze. Ty zrobisz zdjęcia i skontaktujemy się z jakąś gazetą… - zaśmiała się parszywie brunetka. – Yumi od razu go rzuci, nawet nie da mu wyjaśnić…
- Halo, kochanie? Jesteś tam? - usłyszała w słuchawce ciepły głos ukochanego. Przymknęła powieki spod których wydostały się pojedyncze łzy. - Yumi, co się dzieje?
- Przyjdziesz dzisiaj po mnie?... – spytała szeptem.
- Dobrze, ale co się tam dzieje?
- Nic, kocham Cię, pa…
***
Czarnowłosy wszedł do kuchni, gdzie jego brat objadał się kanapkami z czekoladą. Przechylił głowę, patrząc na jego ubrudzoną twarz.
- Wyglądasz słodko. – zaśmiał się, sięgając dłonią po jedną z kanapek znajdujących się na talerzu. Bliźniak uderzył jego rękę.
- A chcesz buzi? – złożył usta w dzióbek i poruszył energicznie brwiami. Bill zaśmiał się i spojrzał na niego z rozbawieniem.
- A chcę! – także złożył usta w dzióbek i zaczął zbliżać twarz w stronę brata.
- Odsuń się, bo pomyślę, że jesteś gejem! – krzyknął głośno, odsuwając się szybko. – Powiem Yumi!
- A ja powiem Nicole, że jesz jak prosiak. – wystawił mu język.
- Myślisz, że ona nie wie? – oblizał się. Ten pokręcił głową z rozbawieniem, zaglądając do lodówki.
- A jak Ci się z nią układa? – wziął do ręki butelkę z wodą, po czym usiadł naprzeciwko brata.
- Po wczorajszym numerku wszystko jest okej. – poruszył energicznie brwiami.
- Zabezpieczacie się? – dopytał się cicho. Tom zmrużył oczy. – No tylko się pytam, bo nie wiem, czy mam się szykować na rolę wujka.
- Nicole bierze pigułki. – zmarszczył czoło. – A ty to niby z Yumi się zabezpieczyłeś?
- Wiesz, ja to ja. – odkręcił butelkę i upił z niej parę łyków wody. – Jeśli Yumi zajdzie w ciążę, to wychowam z nią małego bobo.
- Uważasz, że jeśli Nicole będzie w ciąży, to ją zostawię? – uniósł brwi ze zdziwieniem. Może zachowywał się lekkomyślnie, ale nigdy nie zostawiłby swojej dziewczyny, kiedy by go potrzebowała. – Bill, ja ją kocham… naprawdę… - wytarł buzię rękawem bluzy, którą miał na sobie. Spojrzał na czekoladową plamę i kontynuował. – Ja wiem, ze ona może tego nie czuje, ale mi naprawdę zależy… Ja nie umiem tego okazywać, ale mi zależy…
- Czasem zachowujesz się jak dupek. – czarnuch pokręcił głową. – Powiedz jej o tym, skoro uważasz, że tego nie czuje. Ja wiem, że ją kochasz, teraz tylko upewnij ją…
***
Złotowłosa wyszła ze szkoły i rozejrzała się w poszukiwaniu swojego chłopaka. Nie chciała, żeby wcześniej Nina i Sabine go dorwały. Chciała go przed tym ustrzec, nie pozwolić im namieszać w ich związku.
- Tu jestem. – usłyszała mruknięcie do ucha i poczuła czyjąś obecność za sobą. Odwróciła się i ujrzała wyczekiwaną twarz w okularach przeciwsłonecznych. Objęła go, wtulając się w jego szyję. – Co się dzieje, malutka? – musnął czubek jej głowy, obejmując jedną ręką w pasie.
- Kocham Cię, wiesz? – przetarła noskiem o skórę jego szyi. Nie chciała mu mówić, żeby go niczym nie martwić. – Wracajmy do domu. – złapała jego rękę, splatając ich palce.
***
Nicole wracała sama do domu, patrząc na suchy chodnik. Zastanawiała się nad tym, czemu Tom nie przyszedł razem z Billem, co było ważniejsze od niej. Skręciła w prawo, by iść drogą przez park. Była ładniejsza i zawsze grzało tam słońce. Przeszła obok podejrzanie wyglądającego drzewa otoczonego krzakami. Po chwili ktoś zatkał jej usta ręką i zaczął ciągnąć w tył. Przerażona otworzyła szeroko oczy. Chciała krzyknąć, jednak ręka jej to uniemożliwiała. Poczuła na plecach drzewo, a na ustach czyjeś wargi. Uniosła brwi, odwzajemniając pocałunek, którym obdarowywał ją porywacz. Dobrze znała te usta i ten język.
- Idiota. – zaśmiała się, kiedy się od niej oderwał.
- Łatwo cię porwać. – mruknął, przejeżdżając językiem po jej wargach. – Porwę cię i zamknę w piwnicy.
- I będziesz gwałcił, mam rozumieć? – uniosła jedną brew, patrząc na swojego chłopaka porozumiewawczo. Uśmiechnął się cwaniacko. – Mm, lubię jak mnie gwałcisz.
- Mhm, zróbmy to teraz. – wsunął dłonie pod jej koszulkę.
- Chodź do mnie.
***
Bill wszedł do swojego pokoju i spojrzał na łóżko, w którym bezbronnie spała jego ukochana. Mlasnął cicho i usiadł obok niej, przeczesując jej włosy palcami. Wyglądała tak słodko, że nie miał nawet ochoty jej budzić, choć bardzo mu się nudziło.
- Tak bardzo Cię kocham, moja mała… - szepnął cicho, gładząc opuszkiem palca jej policzek. Zawiódł ją wczorajszego dnia dopuszczeniem do pocałunku z Sabine. Wiedział, że już nigdy nie dopuści do podobnej sytuacji. Pewnie w szkole jej dokuczali, pewnie miała z tego powodu jakieś nieprzyjemności.
Wziął koc i przykrył ją, wiedząc, że to ją rozgrzeje. Musnął czubek jej głowy, po czym podniósł się z łóżka, wychodząc ze swojego pokoju i cichutko zamykając za sobą drzwi.
***
Nicole objęła udem chłopaka, z którym leżała na łóżku i który namiętnie ją całował. Dredziarz gładził jej odkryte biodro, całując jej usta coraz namiętniej i łapczywiej. Nie czuł potrzebę pośpiechu, wiedział, że cierpliwość mu się opłaci. Pogładził dłonią jej policzek, po czym zsunął ją powoli do jej rozporka, rozpinając jej pasek.
W całym pokoju rozległ się dzwonek telefonu blondynki.
- Nie odbieraj. – szepnął w przerwie między pocałunkami, kiedy chciała się podnieść. Położyła dłoń na jego torsie, odsuwając go od siebie. Sięgnęła po komórkę, a on szybko wyrwał ją z jej rąk i wrócił do całowania jej warg.
- Tommy, a jak to Saw? – jęknęła cicho, próbując zabrać mu swój telefon.
- Nieważne. – sapnął, sięgając do guzika jej spodni. Podniosła się i spojrzała na niego błagalnie.
- Tom, daj mi mój telefon. – wystawiła dłoń w jego stronę. Mlasnął niechętnie, oddając jej własność. Nacisnęła zieloną słuchawkę. – Słucham? – odebrała. Spojrzała na Toma, kiedy usłyszała znienawidzony przez niego głos. - …słuchaj, ja nie mogę teraz rozmawiać… - skrzywiła się lekko. Wiedziała, że jak dredziarz się dowie, kto dzwonił to będzie zły, a tego nie chciała. - … ale ja naprawdę nie… Michael, daj mi powiedzieć! – warknęła. Dredziarz spojrzał na nią ostro, po czym wystawił dłoń w jej stronę, by pozwoliła mu to załatwić. - … super, zajebiście, ale ja naprawdę teraz nie mogę… - zaczęła ale nie skończyła, gdyż Tom wyrwał jej z dłoni komórkę.
- Słuchaj, koleś. – zaczął. – Znajdź sobie jakąś lasencję w swoim mieście, a nie zawracasz głowę mojej. Poza tym, to jak cię spotkam, to zabiję za przerwanie tego, co właśnie robiliśmy, spieprzaj na bambus banany prostować. – rozłączył się, wciąż patrząc na nią surowo. – A może to Saw, powiadasz? – syknął, zwijając dłonie w pięści. Spojrzała na niego z przestrachem.
- Tom, ja nie wiedziałam, że to on, ja… - zaczęła się tłumaczyć. - … przepraszam… - podkuliła kolana, obejmując je dłońmi. Położyła na nich głowę, przymykając oczy pod którymi znajdowały się łzy. Wiedziała, ze zaraz będzie krzyczał. A on właśnie na to miał ochotę, tylko starał się opanować.
- Czego chciał? – spytał sucho. Zadrżała.
- Pytał się… co u mnie… kiedy będziemy w Hamburgu albo w Hannoverze… - pisnęła. Przysunął się do niej i skierował usta ku jej uchu.
- Przed wyjazdem cię całował i teraz tak po prostu się pytał, co u ciebie? – syknął zdenerwowany. – Albo kiedy będziecie w jakimś tam mieście?...
- Tommy, nie bądź zły. – zatkała sobie uszy dłońmi. Bała się, cholernie się bała, że będzie wściekły, że zaraz na nią ryknie.
- Ten to ma tupet. – pokręcił głową. – Hej, mała… - spojrzał na nią troskliwie, choć sam był przerażony tym, że tak się go bała. Cała drżała. – To ja przepraszam… - odsunął się od niej, opierając się o ścianę i podnosząc głowę w górę, by patrzeć na sufit, nie na nią. Nie mógł spojrzeć jej w oczy, kiedy przyznawał się do błędu, kiedy do jego oczu także napływały łzy. Nigdy nie myślał o tym, jak ją traktuje. A ona się go boi, zamiast czuć się przy nim bezpiecznie. – Jestem złym człowiekiem, nawet ty się mnie boisz… - przymknął powieki, spod których wydostały się łzy. Blondynka podniosła głowę i spojrzała na niego. Nie wierzyła własnym oczom. Jej chłopak, Tom Kaulitz, płakał?...
- Tommy… - przysunęła się do niego i wtuliła się w jego tors. – Tommy… - powtórzyła. – Ty mazgaju. – szepnęła cicho. Objął ją ramieniem, próbując powstrzymać łzy. Złapała jego podbródek i skierowała jego oczy na siebie. Otarła kciukami łzy z jego policzków.
- Jestem beznadziejny. – mruknął. – Albo zachowuję się wobec ciebie brutalnie, okropnie i karalnie, albo się mażę… A ty się mnie boisz, a w dodatku siedzisz tu ze mną i przytulasz… Jakbym był wobec ciebie fair, a przecież nie jestem…
- Teraz, właśnie w tej chwili jesteś. – trąciła palcem jego nos. - Prawda, boję się, że znów będziesz mi kazał wybierać, że będziesz na mnie krzyczał i znowu będzie bolało… Bo mi zależy na tym, żeby między nami było cudownie, chciałabym być idealna… A ty ciągle jesteś zazdrosny i to się staje coraz bardziej uciążliwe…
***
Bill siedział na swoim łóżku, grając w pasjansa na swoim laptopie. Obok niego wciąż spała złotowłosa, a on cierpliwie czekał, aż sama się obudzi.
Kiedy po raz kolejny otwierał karcianą grę, poczuł, że materac na łóżku lekko się porusza. Spojrzał w bok i ujrzał swoją dziewczynę, która przeciągała się, ziewając. Uśmiechnął się delikatnie, wracając do gry. Ona spojrzała na niego zaspanymi oczami, po czym położyła głowę na jego udzie, opatulając się kocem.
- Ładnie spałaś. – oznajmił po chwili milczenia. Zamruczała cicho, wtulając się w niego.
- Jestem zmęczona tą szkołą… - westchnęła ciężko. Zaśmiał się. Przecież nie była w szkole przez całe trzy dni. Usłyszeli głośne pukanie do drzwi domu Kaulitzów i dźwięk dzwonka.
- Pójdę sprawdzić, kto to. – odłożył komputer na bok. Złapała jego rękę, zatrzymując go.
- Olej to. – poprosiła. Była pewna, że to Sabine i Nina, że chcą wykorzystać swój idiotyczny plan, który słyszała w łazience. – Proszę, Bill… - przysunęła się do niego, zbliżając twarz do jego warg.
- Ale to może coś ważnego… - szepnął cicho. Zaprzeczyła ruchem głowy.
- Nie ma nic ważniejszego ode mnie. - delikatnie musnęła jego usta. – Prawda? – spytała, dotykając kciukiem jego dolną wargę. Kiwnął głową, ponownie zbliżając jej twarz do jej ust. Położyła się na poduszce, a on się nad nią pochylał. Znów ktoś zaczął dzwonić do drzwi.
- Spławię, poczekaj. – mruknął zirytowany przerywaniem całkiem przyjemnej chwili.
- Bill, jak nie otworzysz, to sobie pójdą… - pisnęła błagalnie. Zmrużył oczy.
- Ty wiesz, kto to, prawda? – spojrzał na nią podejrzliwie. Zaprzeczyła ruchem głowy. – Yumi, ja nie chcę, żebyś miała przede mną jakieś tajemnice! – warknął ostro. – Powiedz mi, co się dzieje, bo zwariuję… - położył głowę na swojej poduszce. Wiedział, że kłamała.
- Bill, naprawdę nic się nie dzieje, ja jestem zmęczona, chcę mieć swojego chłopaka dla siebie, czy to grzech? – spojrzała na niego błagalnie.
- Yumi, proszę… - jęknął. Zbliżyła twarz do jego twarzy i musnęła jego ucho.
- Przecież to nieważne, Bill. – szepnęła cicho, gładząc dłonią jego plecy. Jęknął błagalnie, a ona westchnęła cichutko. – Co robicie, jak tłum fanek stoi pod waszym domem? – trąciła nosem płatek jego ucha.
- Dzwonimy do Zakiego. – spojrzał na nią, odwracając się na plecy. – To fanki? – odgarnął jeden kosmyk jej włosów za ucho.
- Nina i Sabine. – mlasnęła niechętnie. Widząc, że chce się podnieść, złapała jego rękę. – Dokąd to? – spytała, przyciągając go do siebie.
- Wypieprzyć suki. – wyjaśnił, kiedy znów po całym domu rozległ się dzwonek. Japonka przekręciła oczami. Dobrze wiedziała, że jak nie otworzy, to prędzej sobie pójdą, niż jak otworzy i zamknie im drzwi przed nosem.
- Cicho. – przejechała językiem po jego wargach. – My się zajmiemy sobą, a one w międzyczasie pójdą.
***
Nicole i Tom siedzieli przy stole razem z rodziną dziewczyny, jedząc obiad przygotowany przez Annę.
- Przepraszam… - zaczął dredziarz. – Ja mam do państwa jedno pytanie. – spojrzał na matkę i ojca swojej dziewczyny, która spojrzała na niego pytająco. Nie wiedziała, o co może mu chodzić. – No bo jutro z moim bratem jedziemy do rodziców, bo tam cała nasza rodzina będzie, żeby jeszcze raz w rodzinnym gronie uczcić nasze osiemnaste urodziny. No i ja chciałbym się zapytać…czy Nicole mogłaby jechać z nami?
Robert i Anna wymienili spojrzenia.
- A czemu pytasz nas, a nie Nicole? – spytał mężczyzna. Tom spojrzał na blondynkę.
- No bo myślałem, że lepiej zapytać najpierw państwa… A później Nicole. – przełknął ślinę. Uważał, że taka kolejność jest odpowiednia.
- Oj, tato. – wtrąciła blondynka. – To chyba lepiej, że prosi was o zgodę, prawda? – złapała dłoń dredmana. – Tom wie, że ja chcę pojechać. – uśmiechnęła się w jego stronę. – To jak? – spojrzała na rodziców błagalnie.
- Ja bym pozwoliła! – wtrąciła Jeanne.
- Yumi też będzie jechała? – spytał Robert, a dredziarz kiwnął głową.
- Oho! To będziecie mieli dzieciaka pod dachem! – zaśmiała się głupio starsza kobieta.
- Mamo… - jęknęła Anna. – Proszę Cię, daj już spokój.
W następnym odcinku:
[…]
- No, Nicole! – warknął, kiedy prychnęła. Złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Ała, Tom! – pisnęła. – To boli..
[…]
- Gdybyś posunął się krok dalej, zabiłbym cię. – warknął ostro. – Rozumiesz?!
[…]
- Przykro mi… - szepnął chłopak, przymykając powieki. – Gdybym wiedział, że on będzie chciał… to przecież nie spuszczałbym cię z oka…
[…]
- Ojciec lubił chodzić na dziwki… - mlasnął z niesmakiem. – Mama była z nim tylko dla mnie i dla Billa, bo uważała, że musimy mieć ojca. A on ją zdradzał, ciągle, ciągle i ciągle… i tyle samo razy przepraszał i obiecywał, że to był ostatni raz…
[…]
komentarze [11]
Seventy.
niedziela, 25 maja 2008 14:58:33
Ilość komentarzy: 24
Jeżeli jeszcze KTOKOLWIEK czyta, to proszę, dajcie jakiś znak życia!
- dupa, dupa, dupa.
Tytuł: Energia na cały dzień, polecam.
Tom otworzył oczy i spojrzał na miejsce obok niego, które było puste. Zamruczał z niezadowoleniem i przeniósł wzrok na zegar wiszący nad drzwiami. Wskazywał godzinę 5.07. Skrzywił się, kładąc głowę na poduszce, na której wcześniej leżała jego dziewczyna. Była wygrzana, co oznaczało, że niedawno wstała. Wygrzebał się spod kołdry i sięgnął po frotkę, która leżała na stoliku nocnym. Związał dredy i wyszedł na korytarz. Otworzył drzwi od pokoju brata i wsunął głowę do środka.
- O, Tom. – mruknął czarnowłosy, przywołując go ręką. Dredziarz wszedł do środka i spojrzał na niego pytająco. – Wyłącz jej budzik, tak słodko śpi. – poruszył energicznie brwiami, wskazując głową na śpiącą Yumi. – I korzystaj z tego, że je zatrzymujemy w domu. – wystawił mu język. Tom zaśmiał się cicho, wyłączając budzik w zegarku.
- Więc dobranoc. – puścił mu oczko, po czym wyszedł z jego pokoju, zamykając cicho drzwi. Wrócił do swojego pokoju i zwrócił wzrok na drzwi łazienki, za którymi zapewne kryła się blondynka. – Tom, jesteś zły, to zły pomysł. – szepnął do siebie, kiedy pewna myśl wpadła mu do głowy. Spojrzał na zamek, nad którym znajdowało się czerwone kółeczko, co oznaczało, ze dziewczyna zamknęła się na klucz. Mlasnął, podchodząc do swojej szuflady, z której wyjął ostry metal. Przyłożył go do plastikowej śrubki i przekręcił w bok, otwierając drzwi. Rzucił metal na podłogę i nacisnął klamkę, wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. – Uspokój się, przecież jej obiecałeś. – znów szepnął do siebie. Widział przez szybę niewyraźny obraz swojej nagiej dziewczyny. Przełknął ślinę. – Dobra, szybka rundka jej nie zaszkodzi. – rozsunął szybę i spojrzał na ciało Nicole, ociekające wodą. Ta spojrzała na niego z przerażeniem.
- Tom, co ty robisz? – spytała, kiedy wszedł do środka. Zasunął za sobą drzwi. – Jak tu wszedłeś? – zadała kolejne pytanie. Dokładnie pamiętała, że przekręcała klucz. Ten zmierzył ją wzrokiem i oblizał spierzchnięte usta. Zbliżył do niej wargi i najdelikatniej jak mógł, musnął jej usta. – Tom, wyjdź, proszę. – położyła dłonie na jego torsie.
- Ciszej, chyba nie chcesz obudzić Billa i Yumi. – spojrzał na nią z czarującym uśmiechem. Zaprzeczyła ruchem głowy.
- Ale ja muszę niedługo wychodzić… - szepnęła szybko. Tak, to był dobry i jedyny argument, na jaki było ją w tej chwili stać. Nie chciała znów mu ulec i pokazać, że może zrobić z nią wszystko. Nie chciała przywoływać wspomnień związanych z ich stosunkami. Zaśmiał się cicho pod nosem, zbliżając usta do jej warg.
- Nigdzie Cię dziś nie puszczam. – przygryzł jej dolną wargę. – Poranna rozgrzewka nikomu jeszcze nie zaszkodziła. – mruknął cicho. Blondynka spuściła wzrok, wbijając go w ich stopy. Przecież obiecał, a teraz znów to robił. - Nikki… - wychrypiał jej do ucha. Przygryzła dolną wargę. Wystarczyło jedno Nikki, a ona już go pragnęła. Objęła jego kark, wtulając się w niego. Nie miała siły z nim walczyć, nawet już nie chciała. Teraz czuła potrzebę zaspokojenia jego potrzeby.
- Mój Tommy. – przygryzła płatek jego ucha. Złapała jego podbródek i skierowała jego twarz ku niej, by móc namiętnie całować jego usta. Ten wplótł palce w jej mokre włosy i oparł ją o zimne kafelki na ścianie. Dredziarz zsunął wargi na jej szyję, przyciskając ją do ściany. Ta odchyliła głowę, by mógł obdarowywać ją namiętniejszymi pocałunkami. – A co z obietnicą? – spytała cicho, czując, jak dotyka opuszkami palców jej ud.
- Obietnicą?... Jaką obietnicą? – spojrzał na nią z uśmiechem. Jęknęła cicho, kiedy dotknął palcami jej kobiecości. W sumie, to sama już zapomniała o tej obietnicy, wcale jej nie było. To był głupi pomysł, nie powinna nawet go o to prosić. Przecież dopiero podczas ich stosunków pokazywał jej, że ją kocha.
Złapał w dłonie swoje luźne bokserki, po czym zsunął je z siebie. Dziewczyna przygryzła zachęcająco dolną wargę, odgarniając swoje włosy do tyłu z założeniem, że będą tylko przeszkadzać. Złapała w dłonie jego dwa dredy, ciągnąc go do siebie, by po chwili oboje zatopili się pocałunku przesiąkniętym namiętnością. Chłopak, łapiąc blondynkę za uda, uniósł ją do góry, by mieć jej twarz naprzeciwko swojej. Objęła nogami jego biodra, by być bliżej niego. Tom spojrzał na jej piersi i przejechał po jednej z nich wilgotnym palcem. Musnął jej sutki wargami, zsuwając z siebie jej nogi. Spojrzała na niego pytająco. Nie wiedziała, dlaczego przestał. Dopiero, kiedy złapał ją za pachy, podnosząc w górę i kiedy poczuła, jak coś palącego wsuwa się jej między nogi, to zrozumiała, ze chciał szybko dobiec do końca. Pisnęła, czując nieunikniony ból. Szybko sięgnęła ręką do kurka, zakręcając wodę. Chłopak zaczął się w niej poruszać, co chwilę składając na jej ustach pocałunki, by stłumić jej głośne jęki rozkoszy.
- Gdyby… moja matka… wiedziała…. to wyleciałbyś na… kopach. – wysapała, uśmiechając się pod nosem. – A ojciec… by cię wykastrował. – dodała. Dredziarz nic nie odpowiedział. Nie miał czasu na myślenie. Słyszał głośniejsze jęki i wiedział, że już za chwilę oboje osiągną szczyt. Na ich ciałach wystąpił pot. Jęknęła mu prosto w usta, czując jak się w niej rozlewa. Puścił ją, stawiając na stopach. Złapał ją za włosy, tuż przy skórze głowy, unosząc jej twarz. Bolało, choć teraz dla niej nie miało to żadnego znaczenia. Podniosła dłonie, obejmując go i wbijając paznokcie w jego łopatki. Nachylił się nad nią.
- Twoja matka i twój ojciec gówno mnie obchodzą. – mruknął, po czym wsunął język między jej wargi. Zaczęli nawzajem wypychać swoje języki z ust. – Mm, moje suczysko. – położył dłoń na jej pośladku. Zaśmiała się głośno. – Mógł bym Cię posuwać całą dobę. – oblizał wargi.
- Mm… - wtuliła się w jego pierś. Wysunął się z niej i rozsunął szybę. Schwytał swój ręcznik, po czym zaczął wycierać jej mokre ciało. Następnie wytarł samego siebie, po czym złapał jej rękę, wyciągając z łazienki. – Tom, ale muszę iść do szkoły… - spojrzała na niego błagalnie, kiedy kładł ją na łóżku.
- Cicho, nigdzie nie idziesz. – położył się obok niej. – Szkoła nie zając, nie ucieknie. – przykrył ich miękką kołdrą. – Bill też sobie zatrzymuje Yumi. – ułożył głowę na poduszce, naprzeciw jej twarzy. Przetarł nosem o jej nosek i uśmiechnął się szeroko.
***
Japonka jęknęła przeciągle i przetarła dłońmi oczy. Spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę 9.00. Podniosła się szybko i rozejrzała się wokół siebie.
- Zaspałam! – pisnęła głośno. Miała do szkoły na 8.00.
- Nie wrzeszcz, Tom i Nicole pewnie śpią. – mlasnął czarnowłosy, leżący obok niej. Spojrzała na niego ostro.
- Przecież nastawiałam budzik… - jęknęła. Dokładnie pamiętała, jak wieczorem go nastawiała. Jak to możliwe, że nie zadzwonił i jej nie obudził?
- Wyłączyłem, tak słodko spałaś, że nie chciałem, żeby coś Cię budziło… - przekręcił się na bok, w jej stronę.
- Co?! – pisnęła, zaciskając pięści. – Czy ty nienormalny jesteś?! – wstała i szybko podeszła do swojej walizki, z której wyciągnęła świeżą bieliznę. – Ja mam inne obowiązki, niż ciągły seks, muszę chodzić do szkoły!
- Jej, jeden dzień to żadne przestępstwo… Ja chciałem tylko, żebyś się wyspała… - podniósł się, patrząc na nią uważnie.
- Przestań, robisz wszystko, żeby mieć mnie dla siebie. – warknęła. Przekręcił oczami, wzdychając ciężko. Wróciły stare czasy, pełne kłótni i sprzeczek.
- A czy to jakiś grzech? – spojrzał na nią pytająco. Prychnęła głośno, idąc do łazienki. Zamknęła się w niej na klucz. Bill położył się na łóżku, otulając się kołdrą. Czekał, aż jego dziewczyna wyjdzie z łazienki, by móc z nią porozmawiać. – Ja Cię kocham, idiotko. – mruknął niezrozumiale pod nosem. Po dwudziestu minutach drzwi od łazienki się otworzyły, a w nich pojawiła się złotowłosa w samej bieliźnie. Podeszła do swojej walizki i wyjęła z niej ubrania. Po jej minie można było poznać, że jest zła. – Gdzie się tak śpieszysz? – spytał, podnosząc głowę.
- Idę do szkoły. – burknęła. Chłopak wygramolił się z łóżka, stając naprzeciw niej.
- Och, wyluzuj. – skrzywił się. – Zachowujesz się jak kujon. Jak pójdziesz, to ci tylko zachowanie obniżą, za wagary, a jak nie pójdziesz, to będziesz mogła to usprawiedliwić.
- Dobrze wiedziałeś, że mi zależy na nauce.- syknęła przez zęby. – Nie chcę wylądować na klatce schodowej z miotłą w ręce. – skrzyżowała ręce na piersiach.
***
- Nicole, ty też nie po… - Yumi weszła do pokoju dredziarza. Widząc swoją siostrę wtulającą się w tors chłopaka, skrzywiła się. – Wy znowu?...
- Energia na cały dzień, polecam. – zaśmiał się Tom, puszczając jej oczko.
- Co za ludzie. – westchnęła, kręcąc głową. – Gdzie ja mieszkam?...
- U mnie! – usłyszała za sobą głos czarnucha.
- Wiecie co? Wyprowadzam się. Już wolę babcię, niż całą waszą trójkę. – tupnęła nogą z obrażeniem. Czarnowłosy zaśmiał się głośno.
- Tom, chyba za bardzo wziąłeś do siebie moje korzystaj z tego, że je zatrzymujemy w domu. - spojrzał na brata ze śmiechem.
***
Yumi i Nicole siedziały na kanapie, przy stole w salonie swoich chłopaków i przepisywały lekcje do zeszytów. Na drugiej kanapie siedziała Alexa, która patrzyła w telewizor, i Sabine, która rozglądała się po całym pomieszczeniu. Była podekscytowana tym, że znajdowała się w domu Billa.
- Heeeej wszystkim. – po schodach zszedł, tak bardzo oczekiwany przez brunetkę, czarnowłosy. Uśmiechnęła się do niego słodko.
- Cześć. – przywitała go Alexa. Chłopak nachylił się nad Japonką.
- Dasz mi buzi? – spytał cicho. Mlasnęła niechętnie, po czym szybko cmoknęła jego wargi. Uśmiechnął się delikatnie, siadając obok niej. – Pomóc Ci? – spytał, oglądając zeszyty. Zaprzeczyła ruchem głowy, a ten westchnął zrezygnowany. Nie miał zielonego pojęcia, że będzie się gniewać za wyłączenie budzika. Chciał dobrze, a jak zwykle wyszło źle.
- A gdzie Tom? – spytała Nicole.
- Zakłada spodnie. – zarechotał cicho Bill.
- Tommy, może Ci pomóc?! – krzyknęła głośno.
- W czym? – spytał dredziarz, schodząc ze schodów.
- W zakładaniu spodni. – poruszyła energicznie brwiami.
- No dobra, napijecie się czegoś? – spytał czarnowłosy, patrząc na Sabine i Alexę.
- Cola? – kawowa spojrzała na niego z uśmiechem. Kiwnął głową i przeniósł wzrok na brunetkę.
- A macie coś mocniejszego? – uniosła jedną brew i zamrugała oczami.
- Mamy, ale nieletnim alkoholu nie dajemy. – mruknął Tom, siadając obok blondynki. Odgarnął włosy z jej karku i zaczął delikatnie drapać po nim paznokciem. Sabine spojrzała na niego z pogardą. Zadawała pytanie jego bratu, a nie jemu.
- No to niech będzie cola. – uśmiechnęła się delikatnie.
- A Wy? – spojrzał na swoją dziewczynę i jej siostrę.
- Szwagier chce mi przynieść picie! Nie omieszkam się odmówić! Colę proszę. – zachichotała Nicole.
- A ja podziękuję. – mruknęła niechętnie złotowłosa. Czarnuch wstał i poszedł do kuchni. Brunetka odprowadziła go wzrokiem, po czym spojrzała na swoją przyjaciółkę. Domyśliła się, że między nimi jest jakieś spięcie. Może mogłaby pomóc?...
- Pójdę do Billa, może mu w czymś pomogę. – mruknęła po pewnym czasie. Podniosła się z kanapy i poszła do kuchni.
- Wiesz… - zaczęła cicho Alexa, zwracając na siebie uwagę Japonki. – Ja na twoim miejscu nie pozwoliłabym im być tylko we dwoje…
***
Brunetka weszła do kuchni, gdzie czarnowłosy nalewał do szklanek gazowanego napoju. Czując czyjąś obecność, odwrócił się w tamtą stronę i uśmiechnął się delikatnie.
- Pokłóciliście się? – spytała dziewczyna, opierając się o blat.
- Mała sprzeczka, bo wyłączyłem jej budzik i przez to nie poszła do szkoły. – westchnął ciężko.
- Kujonka. – mruknęła pod nosem. Bill spojrzał na nią dziwnie. Mimo tego, że jego dziewczyna zachowywała się niezrozumiale, to on nadal ją kochał i nie chciał, żeby ktoś ją obrażał. – Może mogłabym Ci… jakoś pomóc? – spojrzała na niego zalotnie. Zbliżyła się do niego, kładąc dłoń na jego torsie.
- Nie, dzięki. – odparł niechętnie. Zbliżyła się do niego jeszcze bardziej.
- Och, Bill, przecież ja wiem, że ty mnie chcesz. – przygryzła dolną wargę, chcąc sprawić wrażenie bardziej kuszącej. Ten spojrzał na nią ze zdziwieniem. Jedyną osobą, którą on chce, jest Yumi, jej przyjaciółka.
Brunetka stanęła na palcach i bezczelnie wpiła się w jego usta. Zszokowany chłopak, chciał ją szybko oderwać, ale ona zbyt mocno się do niego przyssała. Nie odwzajemniał pocałunku, próbował się powstrzymać od wymiotów. Odepchnął ją od siebie i spojrzał nienawistnie na jej zadowoloną twarz.
- Oszalałaś?! – warknął ostro.
Usłyszeli ciche pociągnięcie nosem i oboje zwrócili twarz w stronę drzwi, w których od dłuższego czasu stała Yumi. Posłuchała się Alexy, która miała rację. Nie powinna ich zostawiać samych. Spojrzała na Billa zaszklonymi oczami, po czym szybko opuściła pomieszczenie.
- Yumi! – krzyknął czarnuch, idąc za nią. Wbiegła po schodach, a on pobiegł za nią. Wszyscy w salonie spojrzeli pytająco na Sabine, która wyszła z kuchni.
- Co się stało? – spytała Alexa. Brunetka uśmiechnęła się pod nosem.
- Pocałował mnie. – oznajmiła, choć było inaczej. To ona go pocałowała, ale nikt z nich nie musiał o tym wiedzieć. Nicole i Tom wymienili spojrzenia i westchnęli równo.
***
- Zostaw mnie! – pisnęła Japonka, kiedy zobaczyła Kaulitza przed sobą. Po jej policzkach spływały łzy zawodu. Nigdy nie pomyślałaby, że jej chłopak może całować inną. – Mi jest ciężko, to musiałeś się rzucić na usta mojej przyjaciółki, co?! – spojrzała na niego pretensjonalnie. Złapał jej ramiona i oparł o ścianę. Nie miał zamiaru na nią krzyczeć, nie chciał, żeby krzyczała na niego. Bo nie zawinił i chciał jej to wytłumaczyć. Przykro mu było, że jego dziewczyna nie miała do niego zaufania.
- Uważasz, że to ja ją pocałowałem? – spytał spokojnie. Pociągnęła nosem w odpowiedzi, nawet nie spoglądając na niego. – Pomyśl, po co miałbym to robić, skoro nawet jej nie lubię? – zadał kolejne pytanie. – Myślisz, że jestem na tyle głupi, żeby całować się z inną, skoro w pokoju obok jest dziewczyna, którą naprawdę kocham?...
- Daj mi święty spokój, Kaulitz. – przymknęła powieki, spod których leciały łzy. Nie chciała z nim rozmawiać, nie po tym, co zobaczyła. Jej przyjaciółka, którą znała z piaskownicy, całowała się z jej chłopakiem, tym, który miał być przy niej już zawsze. Szturchnął ją, zmuszając do spojrzenia na siebie.
- Nie. – warknął. – Bo jeśli ja przez nią Cię stracę, to zabiję. – przetarł nosem o jej policzek. – I ją, i siebie. – dodał cicho. Jej broda się zatrzęsła.
- Nie szantażuj mnie! – pisnęła, próbując mu się wyrwać. Zacisnął palce na jej ramionach.
- Proszę Cię, Yumi, nie zmuszaj mnie do tego, żebym to zrobił… - szepnął poważnie. – Nie pozwólmy psuć tego, co jest między nami osobie, której właśnie o to chodzi, która ma jakieś fantazje na mój temat…
- Ale to jest moja przyjaciółka… - załkała. Miał rację, Sabine właśnie o to chodziło. Chciała jej odebrać Billa i całe towarzystwo o tym wiedziało. – Znamy się od małego…
- A była przyjaciółką, całując mnie tam na dole? – musnął jej ucho. – No, mała… przecież się kochamy.
- Ale na pewno… To ona Cię pocałowała? – spytała, spoglądając w jego tęczówki. Uśmiechnął się, dotykając kciukiem jej warg.
- Jedyne usta, które chcę całować są tutaj, naprawdę. – odchylił jej dolną wargę. – Ona… ona mnie nie interesuje. Ty całujesz o niebo lepiej. – zbliżył do niej usta. – Nie gniewaj się na mnie, proszę.
- Kocham Cię. – pociągnęła nosem.
- Może miałaś rację, może nie powinienem wyłączać tego budzika. Wtedy poszłabyś do szkoły i nie byłoby tego wszystkiego, przepraszam. Chciałem dobrze, wyszło źle… - spuścił głowę.
- No dobrze, już się nie gniewam. – objęła jego kark, wtulając się w jego ramię. Teraz wiedziała, do czego Sabine jest zdolna, żeby zdobyć jej chłopaka.
***
- Eem… - zaczął kulawo Tom. – Sabine, byłbym wdzięczny, gdybyś opuściła nasz dom… - spojrzał na brunetkę, która najwyraźniej nie przejmowała się tym, co zrobiła. Przynajmniej nie było tego po niej widać.
- Wyganiasz mnie? – spojrzała na niego ze śmiechem.
- Dokładnie. – spojrzał na nią ostro.
- Tom, przestań już. – poprosiła Nicole. Nie chciała kolejnych problemów.
- Ona wszystko psuje. – syknął przez zęby. – Wszystko, a szczególe związek Billa i Yumi.
- Moja wina, że mnie pocałował? Najwyraźniej nie jest tak zakochany w waszej Japoneczce. – wzruszyła bezinteresownie ramionami.
- Słucham? – do salonu wszedł czarnowłosy, trzymając za rękę swoją dziewczynę. – Ja Cię pocałowałem? – zaśmiał się kpiąco. – Niezłe poczucie humoru, laska.
- Co ona tu jeszcze robi? – spytała sucho Yumi, spoglądając nienawistnie na przyjaciółkę – Wynoś się. – warknęła. Nie widząc reakcji ze strony dziewczyny, powtórzyła: - Wynoś się, albo zrobię Ci krzywdę. – ścisnęła mocniej dłoń Billa, który spojrzał na nią z uśmiechem. Miał waleczną i groźną dziewczynę. Będzie musiał uważać, by i jemu nie zrobiła krzywdy.
- No, Guardian, grozisz mi? – zaśmiała się głupkowato.
- Sabi, daj spokój. – warknęła kawowa, siedząca obok niej.
- A Ty? – zmierzyła ją wzrokiem, unosząc jedną brew.
- Nie mnie wypraszają. – mlasnęła, popijając colę, którą sama przyniosła z kuchni.
- Dobra. – burknęła obrażona. – Nie dzwoń więcej do mnie. – spojrzała na Billa, chcąc sprawić wrażenie, że mają romans za plecami Yumi. Poszła do przedpokoju. Japonka zaśmiała się głośno.
- WYNOŚ SIĘ! – wrzasnęła z całej siły. W odpowiedzi usłyszała trzask drzwiami. Uśmiechnęła się tryumfalnie. – No, w końcu. – odetchnęła z ulgą. – Jutro się z nią policzę.
- O nie! – pisnęła Nicole. – Znowu Cię zawieszą, ja nie chce siedzieć ciągle sama!
- Bo nie masz od kogo ściągać. – zaśmiała się Alexa. Blondynka wystawiła jej język.
***
- Tommy… - Nicole wepchała się na kolana swojego chłopaka. Uniósł jedną brew, patrząc na nią pytająco. – Kochasz mnie? – uśmiechnęła się delikatnie. Uniósł wzrok do góry, w geście zastanawiania się.
- Może tak.. Może nie…
- A ja Ciebie bardzo. – wtuliła nos w jego szyję. Zignorowała jego głupie zastanawianie się, czuła potrzebę powiadomienia go o tym.
- Mhm, ja Cię kocham jak śpisz. – zarechotał jej do ucha. Westchnęła cichutko.
***
Japonka nadrabiała zadania z matematyki, zagryzając marchewkę, którą trzymała w dłoni. Czarnowłosy chodził po pokoju, zbierając brudne ubrania z podłogi, by włożyć je do pralki. Poszedł do łazienki, po czym wrócił i zmęczony rzucił się na łóżko, zaraz obok niej. Spojrzał na jej wyraz twarzy, po czym westchnął.
- Wyjdziesz za mnie? – spytał cicho. Złotowłosa oderwała się od zeszytu i spojrzała na swojego chłopaka. Wyjął marchewkę z jej ust, odgryzł kawałek, po czym z powrotem ją oddał. – Nie odzywasz się do mnie… - szepnął. W dodatku ignorowała jego pytanie. – Ja naprawdę, nie chciałem, żeby mnie całowała, przecież wiesz…
- Wiem… - odłożyła zeszyt na podłogę. Przełknęła końcówkę marchewki. – Wiem. – powtórzyła, kładąc głowę na jego piersi. Położył dłoń na jej policzku, drapiąc ją za uchem. – Po prostu, jak ja was zobaczyłam… - zaczęła. – To zrobiło mi się przykro… Bo tylko ja mogę Cię całować, tylko o moje zęby możesz walić kolczykiem…
- Też to lubisz? – zaśmiał się. Mruknęła twierdząco. – No i jak ja mógłbym Ci coś takiego zrobić?
- A może ja też powinnam sobie zrobić kolczyka? – podniosła głowę i spojrzała na niego pytająco. – W języku, przecież jest fajny.
- Nie! – zaprzeczył szybko. – Błagam Cię, nie rób mi tego. – ujął jej dwa policzki w swoje dłonie. – Nie będziemy mogli się przez tydzień całować, nie zgadzam się!
- Aa… - uśmiechnęła się pod nosem. – No to rzeczywiście. Starczy, że ty masz kolczyka. W końcu twój język, to mój język, nie? – uniosła jedną brew. Kiwnął głową z uśmiechem. Złapał w zęby srebrną kulkę i wyszczerzył się. – Och, to mnie podnieca! – zaśmiała się, nachylając się nad jego wargami. Także złapała zębami jego kolczyk i zachichotała. Wciągnęła jego język do swoich ust i oboje zatopili się w namiętnym pocałunku.
***
- Nicole, boję się. – jęknęła złotowłosa, odkładając kubek do zlewu. Blondynka, która siedziała przy stole, spojrzała na nią pytająco. – Szkoła, ta cała sprawa z Sabine i w ogóle… - usiadła obok niej na krześle. – Głupia dziwka, zachciało jej się całować mojego chłopaka…
- A jesteś pewna, że to ona go pocałowała? – spytała cicho. Nie chciała nikogo obwiniać bez pewności.
- Nicole! – Japonka tupnęła nogą. Była tego pewna, Bill nigdy by jej nie zdradził.
- Ojeju, tylko pytam. Po tobie też nikt się nie spodziewał, a przecież wtedy z Tomem… - zawiesiła głos. Za każdym razem, kiedy Tom spoglądał na jej siostrę, czuła się zagrożona. Bała się, że będzie musiała znów to przeżywać, znów się zawiedzie na swoim facecie. Yumi otworzyła szerzej oczy. Myślała, że to wszystko było już za nią, że wszyscy o tym zapomnieli i nigdy nikt jej o tym nie przypomni. Spuściła głowę, bo nie widziała innego wyjścia.
- O, tu są nasze panny! – w drzwiach pojawił się wyszczerzony Tom. Za nim stał Bill, spoglądając na swoją zasmuconą ukochaną.
W następnym odcinku:
[…]
- Och. – wtrąciła Sabine. – Co Ty nagle stałaś się taka pewna siebie, co?
- Nagle zaczęłaś się mną interesować? – odwróciła się w jej stronę i wbiła w nią śmiałe spojrzenie.
[…]
- A chcesz buzi? – złożył usta w dzióbek i poruszył energicznie brwiami. Bill zaśmiał się i spojrzał na niego z rozbawieniem.
- A chcę! – także złożył usta w dzióbek i zaczął zbliżać twarz w stronę brata.
[…]
– Jestem złym człowiekiem, nawet ty się mnie boisz… - przymknął powieki, spod których wydostały się łzy. Blondynka podniosła głowę i spojrzała na niego. Nie wierzyła własnym oczom. Jej chłopak, Tom Kaulitz, płakał?...
[…]
komentarze [24]
Sixty nine.
środa, 7 maja 2008 15:57:14
Ilość komentarzy: 12
mimo tego, że notka do dupy, to jednak dedykuję ją pani Kasi z vertrau-mirbitte.blog.onet.pl, która bardzo często upominała się o nową notkę.
- brak weny, brak chęci, brak motywacji.
Tytuł: Ale co byś powiedziała na mały skok w bok, właśnie ze mną?
Złotowłosa obudziła się i rozejrzała wokół, przecierając dłonią oczy. Max i Martin latali po studio, wygłupiając się, a Nicole leżała w łóżku z Tomem. Sawyera jeszcze nie było, pewnie jeszcze spał w swoim mieszkaniu.
- Oo, złotowłosa królewna się obudziła! – zaśmiał się Max.
- Daj mi święty spokój. – jęknęła przeciągle. – Tom, a Bill? – spojrzała na dredziarza pytająco. Po wczorajszej sprzeczce, myślała, że dziś rano ją obudzi czułym pocałunkiem i przeprosinami.
- U nas. – mruknął bezinteresownie. Japonka kiwnęła głową i wygramoliła się z pościeli. Wyszła ze studia, ruszając na koniec korytarza do studia Tokio Hotel. Po drodze spotkała parę osób z innych zespołów, które przywitała uśmiechem. Przeczesała dłonią włosy i nacisnęła klamkę, wchodząc do środka.
- Gdzie jest Bill? – spytała, patrząc na Gustava i Georga, którzy zajmowali się jedzeniem płatków owsianych.
- Śpi. – basista wskazał głową na drzwi sypialni. Kiwnęła głową i poszła do owego pomieszczenia, gdzie na jednym z czterech łóżek leżał jej chłopak. Spojrzał na nią, mierząc ją wzrokiem. Miała na sobie kusą pidżamę, którą z chęcią zerwałby z niej. Prychnął, odwracając się do ściany.
- Bill… - usiadła na jego łóżku. – Kochanie, nie gniewaj się na mnie. – położyła rękę na jego ramieniu, gładząc je opuszkami palców. Znów prychnął, a ona westchnęła, kładąc się za nim. – Kocham Cię, foch menie. – przejechała dłonią po jego plecach. Milczał, choć bardzo chciał jej odpowiedzieć. Ona słysząc jedynie ciszę, wsunęła się pod jego kołdrę. Odgarnęła włosy z jego karku i musnęła go jednokrotnie. Położyła dłoń na jego szyi, po czym zsunęła ją na jego pierś, delikatnie drapiąc palcami jego sutki. Lubiła go dotykać. Wiedziała, że jemu też sprawia to przyjemność, choć teraz z pewnością się do tego nie przyzna. Zagryzł wargi, by nie dać jej za wygraną. Zsunęła dłoń jeszcze niżej, drapiąc jego brzuch. Wsunęła dłoń w jego bokserki, muskając opuszkami palców jego męskość. Była pewna, że to go ruszy i sprowokuje.
- Spieprzaj. – warknął niemiło. Uniosła brwi ze zdziwieniem.
- Co ja Ci takiego zrobiłam? – spytała pretensjonalnie, wyjmując dłoń z jego bokserek. – Po prostu chciałam się wyspać, to tak wiele?
- A czy ja ci w tym wyspaniu przeszkadzam? – syknął. – Chciałem tylko mieć kogo przytulić, jakby śniło mi się coś złego…
- A śniło? – spytała z troską w głosie. Mruknął, zaprzeczając, a ona nachyliła się nad jego uchem. – No i widzisz?
- Nie, bo jestem tyłem. – burknął. Westchnęła, zsuwając z siebie kołdrę. Stanęła na łóżku i weszła w ciasną dziurę między ścianą na nim. Położyła się na jego ręce i nodze.
- Teraz widzisz. – uśmiechnęła się, przejeżdżając językiem po jego nosie. – Och, Kaulitz, - położyła jego dłoń na swoim pośladku. – Ja Cię tak ładnie proszę… - spojrzała na niego błagalnie. Wsunęła kolano między jego nogi, pocierając nim o jego męskość. – Co ja mam zrobić, żebyś mi wybaczył?
- Nic. – mlasnął z niesmakiem. Westchnęła smutno. – Chyba, że… - zamyślił się, a ona otworzyła szerzej oczy. Nakrył ją kołdrą, po czym wsunął pod nią głowę. Zsunął językiem ramiączka jej pidżamy i stanika, po czym zaczął składać na nim pocałunki. Położył ją pod sobą, podwijając bluzkę od pidżamy, którą miała na sobie. Przejechał językiem po jej brzuchu.
- Bill, zboczeńcu! – pisnęła, czując jak łaskocze ją kolczykiem. Czarnuch wysunął głowę spod kołdry i uśmiechnął się niewinnie.
***
- Okej, dzisiaj nie będę was męczył. – Sawyer wziął do ręki torbę z materiału. – Wiem, ze jesteście zmęczeni, dlatego dzisiaj tylko odpowiedzcie na parę listów od fanów. – położył torbę na stole. Blondynka wzięła pierwszy list i otworzyła kopertę. Przeczytała treść listu i zaśmiała się.
- Tutaj jakaś Eve pisze, że bardzo nas ceni i lubi nasz image.- poruszyła energicznie brwiami. – Saw, my mamy jakiś image? – zwróciła się do menagera.
- Jakiś tam macie, każdy jakiś ma. – uśmiechnął się.
- Eej! To jest do mnie! – zachichotała złotowłosa. -Droga Yumi. Jestem Mark, mam 20 lat i mieszkam w Essen. Widziałem Wasz koncert w telewizji i od razu wpadłaś mi w oko! Masz cudowne pośladki, jakich jeszcze nigdy nie widziałem. Uważam, ze oboje wyglądalibyśmy całkiem przyzwoicie… - czytała głośno ze śmiechem. - Słyszałem, że chodzisz z tym idiotą z Tokio Hotel. Ale co byś powiedziała na mały skok w bok, właśnie ze mną? - wybuchła śmiechem. Wszyscy zawtórowali jej. – Kocham go! – pisnęła. – Odpiszę mu! – wzięła do ręki jedną z kartek i długopis. Zaczęła odpisywać, mrucząc coś pod nosem.
- Max, to Cię zainteresuje. – Martin podał przyjacielowi zdjęcia jakiś dziewczyn. – Tutaj masz numer i e-mail do każdej z nich. – podał mu drugą kartkę.
- Berlin… Hamburg… Dortmund… - czytał cicho. – Mam laski na każdy koncert. – zaśmiał się głośno.
***
- Nikki… - mlasnął Tom, patrząc jak jego dziewczyna gra na gitarze. Jechali do domu, a jemu strasznie się nudziło. - Zostaw tą gitarę, nudzę się.
- To nie znaczy, że ja mam się nudzić. – wystawiła mu język, śmiejąc się cicho.
- Tak, to właśnie znaczy, że masz się nudzić razem ze mną. – uśmiechnął się do niej czarująco. – Albo… chodźmy do sypialni. – poruszył energicznie brwiami.
- Dziękuję, postoję. – pokręciła głową z politowaniem.
- Na stojaka też to możemy zrobić. – zbliżył usta do jej ucha i zamruczał cicho. Po jej ciele przebiegły przyjemne dreszcze, ale nie chciała mu znów ulegać. Znów miałby nad nią górę. – Też jest całkiem… przyjemnie.
- Domyślam się. – uniosła jedną brew. – Ale podziękuję, dobrze mi bez seksu.
- Mmm, widzę, że kłamiesz. – zaśmiał się, kładąc rękę na jej brzuchu. – Masz na mnie ochotę, nie krępuj się. – przejechał językiem po jej uchu. Odsunęła się nieco od niego, przejeżdżając palcami po strunach gitary. – Nikki… - przysunął się do niej.
- Tom, prosiłam Cię o coś. – spojrzała na niego błagalnie. Była pewna, że jak będzie ją dłużej prosił, to mu ulegnie.
- Ale ja Ciebie też proszę. – wyszczerzył się.
- Tom, obiecałeś. – syknęła. Westchnął ze zrezygnowaniem i oparł się o oparcie kanapy, na której siedzieli. Obiecał, musiał wypełnić swoją obietnicę, żeby ona była zadowolona.
- No to zbrzydnij, żeby mnie tak nie pociągać… - mruknął cicho, opierając się o nią. Odłożyła gitarę obok kanapy i spojrzała na niego.
- Ale ja lubię Cię pociągać. – uśmiechnęła się. Uniósł wzrok i wbił go w jej oczy. – Bo Cię cholernie kocham, seksoholiku.
- Nie jestem seksoholikiem! – pisnął oburzony. – Jestem Twoim Bogiem Seksu, doceń to.
- Doceniam to! – zaśmiała się głośno. Położyła dłoń na jego klatce piersiowej i pogładziła ją. Chłopak westchnął. Wolałby, żeby doceniała to, korzystając, a nie na odległość…
***
- No i na co mi było to zawieszenie? – mruczała do siebie Yumi, chodząc po salonie swojego chłopaka. – Będę miała obniżone zachowanie, a przecież i tak nie byłabym w szkole. – podrapała się po głowie.
- Zostałaś zawieszona, bo każdy kiedyś musiał. – zaśmiał się czarnowłosy, który przyglądał się swojej ukochanej. Stanęła w miejscu i spojrzała na niego ostro. Każdy, ale nie ona. Ona zawsze była wzorowa i nadal chciała być. – No, ile jeszcze będziesz się tym zajmować? – mlasnął z niesmakiem.
- Póki nie wykombinuję czegoś, co mnie uniewinni! – pisnęła, tupiąc nogą. Chłopak wstał i podszedł do niej.
- Nie jesteś taka niewinna. – objął ją w pasie, przyciągając jej ciało do swojego. – Zdążyłem się o tym przekonać. – przejechał językiem po jej nosie.
- Och, ty znowu o tym samym. – przekręciła oczami znudzona. – Jestem niewinna, to ta pinda zawiniła. – burknęła, wykrzywiając usta w grymasie. Zarechotał pod nosem. Śmieszył go jej wyraz twarzy. Wydawała mu się taka słodka.
- Mrr, moja niegrzeczna dziewczynka. – poruszył energicznie brwiami. – Lubię Cię taką waleczną, mrr. – zamruczał jej do ucha. Uniosła brwi, przygryzając wargę. Wolała być spokojna, a nie zdenerwowana i waleczna, tak jak on mówił.
- Daj mi już spokój, mnie to nie śmieszy. – warknęła niemiło.
- Młoda, wrzuć na luz, złość piękności szkodzi, nie ma się czym przejmować. To dopiero początek roku, a tej rudej się należało. – pokręcił głową. – Chcesz, to jeszcze ja mogę jej dowalić. – wyszczerzył się.
- Właśnie, to dopiero początek roku, a już nabroiłam! – skrzywiła się, opierając się czołem o jego ramię. – To twoja wina. – mruknęła niezrozumiale.
- Tak, dobrze, niech Ci będzie. – znów pokręcił głową. – Zwal to wszystko na mnie, podaj mój numer telefonu, a ja to wyjaśnię, może być? – uśmiechnął się pocieszająco. Podniosła głowę i spojrzała w jego czekoladowe tęczówki.
- Robisz mnie w balona. – stwierdziła z obrażeniem. Zaśmiał się, cmokając ją w nos. – I tak Cię kocham, chociaż jesteś wredny. – uśmiechnęła się delikatnie.
- Ja Ciebie też, nawet z tym sińcem po okiem. – przejechał palcem po jej lekko fioletowej skórze pod okiem…
***
- Bill, gdzie wy macie kubki?! – krzyknęła Yumi, która stała w kuchni, grzebiąc w szafkach. Czarnowłosy siedział razem z bratem i jego dziewczyną w salonie i wspólnie się wygłupiali.
- My pijemy z gwinta! – odkrzyknął dredziarz, śmiejąc się wesoło. Japonka wróciła do salonu i posłała mu groźne spojrzenie.
- To powie mi ktoś w końcu, gdzie wy macie te cholerne kubki? – warknęła, tupiąc nogą. Nie miała humoru na wygłupy. Nie znała tego powodu, ale po prostu nie chciała. – Bill, słyszysz mnie?! – spojrzała na niego ostro.
- Och, chodź, pokażę Ci, sieroto. – podniósł się z kanapy i poszedł do kuchni. Poszła za nim. Otworzył szafkę nad zlewem, gdzie były poszukiwane przez nią rzeczy, po czym spojrzał na nią ze śmiechem. Pokręciła głową. Dlaczego wcześniej nie mogła na to wpaść? – Co będziesz robić? – spytał, patrząc na to, jak podchodzi do szafki i sięga po zielony kubek.
- Chciałam zrobić sobie czekolady. – mlasnęła. Wyjął z drugiej szafki pudełko z czekoladą w proszku i położył obok jej kubka. – Dziękuję.
- Mi też zrobisz, co? – położył dłonie na blacie po jej obu stronach, przylegając do niej całym ciałem. Kiwnęła głową, wyjmując drugi kubek. Musnął ustami czubek jej głowy i ułożył dłonie na jej biodrach, powoli wsuwając ją pod bluzkę, którą miała na sobie. Uniosła jeden kącik ust do góry. – Musisz się nauczyć, gdzie co jest, skoro masz tu niedługo zamieszkać na stałe. – zarechotał prosto do jej ucha, usadawiając ręce na jej piersiach i ściskając je lekko.
- Przestań, cycki mnie bolą. – syknęła cicho. Zabrał od niej dłonie i odwrócił ją w swoją stronę.
- Jak to, bolą Cię cycki? – spytał ze zdziwieniem.
- Będę miała okres. – skrzywiła się. Uśmiechnął się pod nosem. Kompletnie zapomniał o tym, ze dziewczyny miewają coś takiego jak miesiączkowanie.
- To dlatego masz humorki. – zaśmiał się. – Ale chwila, wtedy bolą cycki? – spojrzał na jej dekolt. – Nicole! – krzyknął, wychodząc z kuchni. Jego dziewczyna poszła za nim. – Jak się ma ciotę, to bolą cycki? – zwrócił się do blondynki. Ta uniosła jedną brew.
- Czasem bolą. A nie wiedziałeś? – zaśmiała się głośno.
- A skąd miałem wiedzieć? – spojrzał na nią pretensjonalnie. – Przecież nie miałem okresu! Z fiuta mi nie leci!
- O…fuj… - mruknął cicho Tom, wyobrażając sobie męskie genitalia, z których leci krew…
***
- Nicole, zostaniesz dzisiaj na noc? – spytał Tom, wchodząc do swojego pokoju, w którym siedziała jego dziewczyna. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Dobrze, ale rano masz mnie nie zatrzymywać. – wystawiła mu język. Wyszczerzył się niewinnie. I tak będzie ją zatrzymywał na wszystkie możliwe sposoby, nie puści jej do szkoły. – To idź mi zrobić kolację.
- Ej, a ty co? Kaleka, sama nie możesz sobie nic zrobić? – spytał pretensjonalnie. Prychnęła. Mógł być milszy i zrobić jej coś do jedzenia. Chyba, że wolał, żeby umarła z głodu. – Ja tu jestem tylko od robienia Ci dobrze. – poruszył energicznie brwiami. Spojrzała na niego ostro. – No co? Nie mówiłaś, że nie mogę o tym mówić. Miałem nie nalegać.
***
Czarnowłosy siedział przy swoim biurku, na którym stał jego laptop. Przeglądał z zainteresowaniem jakieś strony w Internecie. Obok komputera siedziała Japonka w pidżamie, gdyż był już wieczór, i rozwiązywała krzyżówkę w gazecie.
- Wiesz, co tutaj pisze? – spytał, przenosząc spojrzenie na nogi swojej dziewczyny. Powędrował wzrokiem po jej ciele, aż do jej twarzy. Uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na niego pytająco. – Że najzdrowiej jest uprawiać seks co najmniej raz na miesiąc. – uśmiechnął się cwaniacko. – A może… - podniósł się i stanął naprzeciwko niej, kładąc ręce po jej dwóch stronach. Nawiązał z nią kontakt wzrokowy i zaczął mówić dalej: – Może pokochalibyśmy się dzisiaj i kochali piątego dnia każdego miesiąca? – podniósł dłoń i zsunął nią ramiączko jej stanika i pidżamy z ramienia. Zachichotała cicho.
- A może nie?... – odwzajemniła pocałunek, którym właśnie ją obdarzył.
- Mm…- zamruczał cicho. – Spalimy 3700 kalorii… - przejechał językiem po jej ustach. Przymknęła oczy.
- Coraz bardziej mnie przekonujesz. – uśmiechnęła się pod nosem, łapiąc jego dłonie. Czarnowłosy otworzył buzię, widząc, ze jego argumenty zaczynają działać. Wyjął z jej dłoni gazetę i długopis, po czym wsunął ręce pod jej pośladki. Położył ją na łóżku i sam usiadł na jej biodrach. Pogładził jej policzki palcami, patrząc w jej oczy.
- Kocham Cię, Yumi. – uśmiechnął się delikatnie. – Tak jak nigdy nikt nikogo… - dodał cicho, nachylając się nad jej wargami. Rozchyliła usta, by po chwili rozkoszować się namiętnym pocałunkiem. Uniosła jedną rękę, by wpleść palce w jego włosy.
- Mm, Bill, ale nie musimy od razu z tego powodu się seksić. – podniosła się na łokciach. Spojrzał na nią z zawodem. – Och, Bill, przepraszam… - jęknęła błagalnie. Znów do tego dopuściła, dała mu nadzieję. – Dla mnie to za szybko się dzieje… - wyszła spod niego i usiadła na krawędzi łóżka. -Zdecydowanie za szybko. – spuściła głowę. Chłopak usiadł obok niej i złapał jej dłoń, gładząc ją kciukiem. – Przepraszam… Ja Cię bardzo kocham, tylko trudno jest mi się przyzwyczaić do myśli, że… my już to zrobiliśmy, że się kochaliśmy… ja jeszcze w to nie uwierzyłam… - objęła swoje ramiona. Pamiętała całe to wydarzenie, każdy jego ruch i jęk, ale to wszystko było jakby przez mgłę.
- Kochanie, już, cichutko. – pogłaskał ją po plecach. Wiedział, ze ma w oczach łzy i nie chciał, żeby je roniła właśnie przez niego. Może miała rację, może to wszystko za szybko się działo. Może powinien zwolnić, dać jej czas na przyzwyczajenie się do tego, że nie jest już dziewicą.
- Ja Cię naprawdę kocham, jeśli mam Ci to udowodnić, to możemy…- pisnęła cicho. Otworzył szeroko oczy.
- Yumi… - musnął ustami jej ramię. – Spójrz na mnie. – poprosił. Podniosła głowę i wbiła w niego wzrok. Jej broda drżała, a oczy były zaszklone. – Zwolnimy. – uśmiechnął się pocieszająco. Pociągnęła nosem. – No, nie płacz. – objął ją ramieniem, widząc jedną łzę na jej kości policzkowej. – Nie będziemy tego robić, nie musisz mi nic udowadniać. – pogładził jej policzek, po czym przytulił do siebie. – Kładź się już spać, dobrze? – cmoknął ją w czoło. – Ja wezmę prysznic i też się położę.
- Ale Bill, przecież chciałeś… - spojrzała na niego. Westchnął, uśmiechając się. Chciał, ale widząc, że jej się to nie widzi, odechciało mu się. Chciał, żeby była szczęśliwa, nie chciał jej do niczego zmuszać. Skoro nie miała ochoty, to nie miał prawa nalegać.
W następnym odcinku:
[…]
Widział przez szybę niewyraźny obraz swojej nagiej dziewczyny. Przełknął ślinę.
– Dobra, szybka rundka jej nie zaszkodzi.
[…]
- Przestań, robisz wszystko, żeby mieć mnie dla siebie. – warknęła. Przekręcił oczami, wzdychając ciężko. Wróciły stare czasy, pełne kłótni i sprzeczek.
[…]
Odepchnął ją od siebie i spojrzał nienawistnie na jej zadowoloną twarz.
- Oszalałaś?! – warknął ostro.
Usłyszeli ciche pociągnięcie nosem i oboje zwrócili twarz w stronę drzwi, w których od dłuższego czasu stała Yumi.
[…]
- Nie szantażuj mnie! – pisnęła, próbując mu się wyrwać. Zacisnął palce na jej ramionach.
[…]
- Wyjdziesz za mnie?
[…]
i wciąż zapraszam tutaj:

i małe wypróbowanko bannera fotoblogowego. ;d
komentarze [12]
Sixty eight.
sobota, 19 kwietnia 2008 16:22:30
Ilość komentarzy: 12
Tytuł: Tom, zamknij się w końcu.
Tom siedział w salonie przy stole, na którym był laptop, korespondując z Nicole. Co chwilę zerkał na swojego brata i jego dziewczynę, którzy świetnie się bawili, oglądając w telewizji jakąś komedię.
Tom.
Ale ona mogła się wprowadzić!
Tom.
Czemu ty nie możesz?
Tom.
Wolę ciebie niż ją, chcę cię tutaaaaaaaaaaaaaaaaj!
Nicole.
Oj, Tom…
Tom.
Nie, nie ‘oj, Tom’, tylko masz mi tu za chwilę być!
Nicole.
Przecież ja też bym chciała tam z wami siedzieć…
Tom.
No to chodź, ja cię chcę.
Nicole.
Ale mama uważa, że babcia przyjechała do mnie i nie wypada mi mieszkać gdzie indziej.
Bill i Yumi wybuchli śmiechem, po jakiejś śmiesznej scenie. Dredziarz spojrzał na nich z irytacją. Gdyby była tutaj Nicole, pewnie świetnie by się bawił, ale skoro jej nie ma to nawet nie miał zamiaru udawać, że film go śmieszy. W dodatku nie było szansy, ze się z nią zobaczy, bo nazajutrz mieli jechać do studia.
Tom.
Nikki…
Nicole.
Tommy, proszę cię.
Tom.
To mnie za dużo kosztuje, chcę ciebie tutaj, obok siebie, chcę cię przytulać i całować.
Nicole.
Tom, ja też chcę…
***
W sypialni czarnowłosego rozbrzmiał się dźwięk telefonu komórkowego złotowłosej. Dochodziła godzina 3.00 w nocy, a oni oboje spali w najlepsze. Japonka otworzyła zaspane oczy. Sięgnęła ręką po komórkę i nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Słuchaaam? – ziewnęła, zasłaniając buzię dłonią. Czarnuch z zamkniętymi oczami złapał jej udo, obejmując się nim.
- Cześć Yumi, sorry, ze tak późno dzwonię, ale dopiero mi się przypomniało, że nic wam nie wspominałem… - usłyszała głos menagera swojego zespołu. Przetarła dłonią oczy i zamrugała.
- O czym? – dopytała się, spoglądając na swojego chłopaka, który wędrował dłonią na jej pierś.
- Nagrywamy dzisiaj teledysk.
- Co?! – jęknęła głośno. Miała na twarzy strupek po zadrapaniu i siniaka pod okiem. Jak miała teraz grać w teledysku? – Saw, dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?
- Myślałem, że wam mówiłem… Ale po głębszym zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że to nieprawda.
- O błagam… Ja teraz nie jestem u siebie, jestem u Kaulitzów… - skrzywiła się.
- To dobrze, Adam będzie jechał z Zakim do was, oni do studia…
- Dobra, o której? – znów ziewnęła. Czarnowłosy ułożył dłoń na jej piersi, lekko ją ściskając. Szybko zabrał dłoń, widząc jej surowe spojrzenie.
- Około 8.00. - usłyszała. Mlasnęła głośno. - Dobra, śpij, dzwonię do reszty. - mężczyzna odłożył słuchawkę. Westchnęła głośno, odkładając telefon na stolik nocny.
- Kto to? – mruknął Bill, przysuwając się do niej..
- Saw. – westchnęła ciężko. – Śpij, misiek. – cmoknęła go w czoło, uśmiechając się delikatnie. Położyła głowę na poduszce, wtulając się w jego tors.
***
Cały zespół Abunee chrząkał się po planie ich pierwszego teledysku. Nie wiedzieli, co mają robić, gdzie czekać na jakąś osobę, która ich o tym poinformuje.
- Tu jesteście! – krzyknął Sawyer, który także się spóźnił. – Boże, Yumi! Coś ty sobie zrobiła?! – krzyknął na widok liderki zespołu.
- Biłam się z dziewczyną z klasy. – przekręciła oczami.
- Szkoda, że nie było gazet, byłby niezły szum… - podrapał się po głowie. Japonka zmrużyła groźnie oczy. – Dobra, chodźcie, najpierw stroje i wizaż. – ruszył przed siebie. Cała czwórka ruszyła za nim. Weszli do garderoby, gdzie czekały na nich cztery dwudziestoletnie kobiety. – Da się coś z tym zrobić? - wskazał palcem na twarz Yumi. Ta złapała jego palca i spuściła całą rękę.
- Pomalowałabym się, gdybyś mi wcześniej powiedział, że nagrywamy teledysk. – warknęła ostro. Mężczyzna machnął ręką i spojrzał pytająco na czarnowłosą wizażystkę.
- Po siniaku nie będzie ani śladu. – uśmiechnęła się.
***
- Ta czapka jest zajebista! – ucieszył się Max, ściągając z głowy czapkę, jaką dostał do nagrywania teledysku. Każdy z nich był ubrany w czarne spodnie i także czarne koszulki z białymi nutami. Blondyn dodatkowo dostał czapkę, gdyż nikt nie chciał go widzieć bez niej. Siedzieli przy stole, czekając na reżysera ich teledysku, który także się spóźniał.
- Nie ciesz tak i zakładaj ją na łeb. – złotowłosa wystawiła mu język. Założył ją na głowę i okręcił się na krześle.
Do pomieszczenia weszła blond włosa dziewczyna, wyglądająca na ich wiek. Za nią wszedł Sawyer.
- To jest Natalie, reżyserka. – przedstawił im. – A to jest Nicole, Yumi, Martin i Max. – wskazał na każdą osobę po kolei. – No, to pokazuj im, co przygotowałaś. – usiadł na jednym z foteli obrotowych. Dziewczyna uśmiechnęła się do nich, zdejmując torbę z ramienia. Wyjęła z niej teczkę, po czym otworzyła ją. Rozłożyła projekty na tablicy, która stała obok niej.
- Zinterpretowałam waszą piosenkę ’My own world’, tak, że gracie o waszym własnym świecie, którym jest właśnie muzyka. – uśmiechnęła się do nich. Wszyscy zaczęli kiwać głowami, nasłuchując projektów. – A kiedy na końcu jest ’Mój własny świat jest do dupy’, Yumi odłącza gitarę i odchodzi, a z każdym jej krokiem gasną światła. Koniec. – uśmiechnęła się.
- No, mi pasuje. – uśmiechnął się menager.
- Chwila, jakie ‘Mój własny świat jest do dupy’? – spytała Yumi ze zdziwieniem. Dokładnie pamiętała słowa swojej piosenki i nic takiego tam nie było.
- Puszczałem wam nagranie? – spytał, a cała czwórka zaprzeczyła ruchami głowy. – Przed tym jak Yumi zemdlała, wypowiedziała właśnie te słowa. Rzuciłem je na końcu i to nadaje tej piosence inne znaczenie.
- No dobra, skoro tak mówisz. – wzruszyła ramionami. – A ty ile razy słuchałaś tej piosenki? – zwróciła się do reżyserki.
- Dość dużo, nauczyłam się słów na pamięć. – uśmiechnęła się, siadając na krześle. – Czyli zabieramy się do pracy! – klasnęła w dłonie.
- A później pójdziemy do hotelu, co? – Max poruszył energicznie brwiami.
- Jak zafundujesz dobre wino, to może. – puściła mu oczko.
- Max! – Martin walną pięścią w ramię przyjaciela.
***
- David, proszę… - czarnowłosy spojrzał błagalnie na menagera. – Tylko zobaczymy, co robią i wrócimy do roboty…
- Tak, przy okazji obaj się pomiziacie z dziewczynami, nie ma mowy! – krzyknął mężczyzna, zirytowany ich prośbami.
- Co w tym złego? – spytał Tom, poprawiając daszek czapki, którą miał na głowie.
- No, nie, dla was nic. A one was, do cholery, rozpraszają. – odwrócił się na krześle obrotowym w ich stronę.
- Oj, Jost, daj im luzu, zakochani są. – Georg pokręcił głową. – Co, ty nigdy nie czułeś mięty do jakiejś babki?
- Moja prywatna sprawa. – spojrzał na nich ostro. – Mieliśmy zająć się muzyką, a nie rozmawianiem o dziewczynach.
- Ale przyznaj im, że fajnych dziewczynach. – zaśmiał się basista, popijając colę z butelki.
- Ty, Hobbit, nie napalaj się tak! – zaśmiał się Tom, rzucając zwiniętą kartką w przyjaciela.
***
Zespół Tokio Hotel wkroczył na plan kręcenia teledysku Abunee. Szli w ciszy, żeby nikomu nie przeszkadzać i nic nie zepsuć. W całym budynku rozbrzmiewała się piosenka, którą zdążyli poznać w studiu przed trasą.
- Natalie? – skrzywił się dredman, widząc córkę producenta ich teledysków. Reżyserka odwróciła się w ich stronę, a na jej twarzy zawidniał grymas.
- Georg, nawet nie waż się chodzić po kablach! – spojrzała na niego groźnie. Ostatnio urwał kabel i na planie ich teledysku nie było prądu. Nie chciała mieć tego samego na pierwszym teledysku reżyserowanym przez nią. – Cześć kicuś. – puściła oczko Gustavowi. Ostatnio to z nim najbardziej się dogadywała i bardzo go polubiła.
- Ich teledysk będzie fajny? – spytał Bill, patrząc na Yumi, która grała na gitarze i śpiewała do mikrofonu.
- Tak, zwali wasze wszystkie z TV. – wystawiła im język. Czarnowłosy pokręcił głową z rozbawieniem. Cieszył się, że jego dziewczyna spełnia marzenia i niedługo będzie sławna.
- Kiedy będzie najbliższa przerwa? – spytał Tom.
- Niedługo, tylko skończymy tą scenę. – blondynka pokręciła głową. – Ten zespół daleko zajdzie, wszystko kumają i dobrze im idzie. Nie tak jak wy!
***
- Dobra, 20 minut przerwy! – krzyknęła reżyserka. Cały zespół Abunee opuścił swoje miejsca i podeszli do kamery.
- Dobrze nam idzie? – spytał Martin.
- Bosko! – Natalie klasnęła w dłonie z zadowoleniem.
Bill podszedł do swojej dziewczyny i objął ją od tyłu w pasie.
- Yumi, mrr… - zamruczał jej do ucha. Japonka uśmiechnęła się pod nosem, łapiąc dłonie, które oplatały ją w pasie. – Kocham Cię niewyobrażalnie mocno.
- Wiem. – uśmiechnęła się do siebie.
- Mhm, po nagrywaniu będzie bosko. – zaśmiał się cicho.
- A co będzie? – spojrzała na niego pytająco z nadzieją, że coś przygotował.
- No jak to co? Koniec nagrywania teledysku i alkohol! – poruszył energicznie brwiami. Skrzywiła się i uderzyła go w ramię.
***
Dredziarz wciągnął Nicole do łazienki, po czym przywarł ją do ściany, ciężko oddychając. Odgarnął jej włosy z szyi i zaczął składać na niej czułe pocałunki. Dziewczyna odchyliła głowę, chcąc mu się bardziej udostępnić. Przygryzła wargi, kiedy zasysał jej skórę, pozostawiając po sobie czerwony ślad. Przejechał językiem po jej policzku, po czym skierował usta do jej ucha, przygryzając jego płatek.
- Nikki… - wychrypiał. – Uwielbiam Cię, jesteś niesamowita. – trącił nosem jej nos.
- Tylko dlatego, że ci się daję? – spytała pretensjonalnie.
- Nie. – musnął jej usta wargami. – Bo jesteś, bo pachniesz i smakujesz.. – uśmiechnął się. – I dlatego, że pozwalasz mi na to, żebym Cię kochał… - szepnął cicho, muskając kącik jej ust. Uśmiechnęła się do siebie. Chociaż to, co powiedział wydawało się jednoznaczne z tym, o co go pytała, to ona wiedziała, o co mu chodzi. Nie o seks, tylko o uczucie…
- Tommy. – przejechała palcem po jego policzku. – Cała przyjemność po mojej stronie.
- To dobrze, po mojej też. – wsunął dłonie pod jej bluzkę, wciąż muskając jej usta. Blondynka przygryzła jego wargę, zasysając ją. Chłopak odsunął się od niej, by pozbawić ją bluzki i po chwili powrócić do całowania jej warg.
- Wracacie dziś do Magdeburga? – spytała cicho, kiedy całował jej ramiona.
- Jutro. – sapnął cicho. Mruknęła na znak, że rozumie. – Z wami. – dodał, gładząc jej biodra. Uśmiechnęła się do siebie, podwijając jego koszulkę. Ściągnęła ją z niego, strącając jego czapkę z głowy. Wtuliła się w jego tors, a on zaczął gładzić ją po plecach. – Lubię kolor twoich włosów, wiesz?
- A których? – zaśmiała się. Spojrzał na nią z oburzeniem, po czym uszczypnął w bok, tak, że odskoczyła…
***
- Czemu ciągle zbliżenia na Yumi? – spytał Tom, stojąc za kamerzystą.
- Bo Yumi jest wokalistką. – wyjaśniła Natalie.
- A Nicole gitarzystką w dodatku jest o niebo ładniejsza od niej! – tupnął nogą. – Śpiewa w chórku!
- Tom, zamknij się w końcu. – warknął Bill. Interesowało go to, co się dzieje na planie, a nie narzekania jego brata.
- Nie! – warknął. Chciał, żeby jego dziewczyna była doceniania. Uważał, że odwala naprawdę duży kawał roboty i w końcu musiał to ktoś zauważyć. – Natalie, Nicole też musi mieć jakieś zbliżenia!
- Będzie miała, w końcu mamy parę kamer. – mruknęła bez entuzjazmu. Dredziarz kiwnął głową.
- A ty nadal szukasz jakiegoś frajera? – spytał cicho. Blondynka spojrzała na niego ostro.
- Nie twój interes, nikogo nie szukam. – syknęła surowo. Nie lubiła z nim rozmawiać o swoich sprawach prywatnych. Kiedyś była w nim zakochana i robiła wszystko, by zwrócił na nią uwagę.
- No co tak ostro, siostro? – zaśmiał się głupio.
- Nie jestem Twoją siostrą! – znów syknęła. – Daj mi święty spokój, jestem w pracy.
- A może… - znów zaczął.
- Tom, zamknij się w końcu i daj jej święty spokój! – warknął Gustav. Lubił tę dziewczynę, a kiedy jego przyjaciel był natrętny, lubił zwracać mu uwagę.
***
Dochodziła 22.00. Wszyscy czekali na Natalie, która miała obwieścić im o końcu pracy nad teledyskiem. Został jeszcze montaż.
- Ile to może jeszcze trwać? – zapytała zniecierpliwiona Yumi.
- Kochanie, musisz być cierpliwa. - Bill nachylił się nad swoją dziewczyną muskając jej czoło. - Montaż zwykle długo trwa.
- Dokładnie, jak długo?
- I tak macie szczęście. Praca nad teledyskiem trwa jakieś dwa, trzy dni. A wasz zostanie zrobiony w jeden dzień, więc nie marudź. - usiadł obok złotowłosej, która położyła się na kanapie, kładąc głowę na jego kolanach. - Tylko nie zasypiaj. - zaśmiał się i odgarnął włosy z jej twarzy.
- Teraz to mi wszystko jedno. - mlasnęła i zamknęła oczy, wtulając się w jego koszulkę.
Nicole także miała dosyć czekania. Niestety jej chłopaka chwilowo nie było, gdyż poszedł kupić im jakiś otrzeźwiający napój.
- Skąd ją znacie? – zapytała głośno, przeciągając się fotelu.
- Kogo? - Bill ocknął się z transu, jakim było przyglądanie się jego ukochanej.
- Natalie.. - sama nie wiedziała, dlaczego o to pytała. Widziała jej ukradkowe spojrzenia w stronę Toma podczas kręcenia wideoklipu.
- A, Natalie. Jest córką producenta naszych teledysków. - odparł beznamiętnie.
- A dobrze się znacie? – spytała. W myślach karciła się za swoje wścibstwo.
- Raczej... - czarnowłosy bawił się włosami Yumi, która udawała śpiącą, chichocząc cały czas.
- A Tom? – przygryzła dolną wargę.- Tom też ją dobrze zna? - nie usłyszała odpowiedzi, gdyż do pokoju właśnie wszedł jej chłopak z czterema butelkami Coca-coli.
- Jestem! - wyszczerzył się w stronę przyjaciół. Podszedł do Billa, podając mu butelkę i zaraz potem usiadł obok swojej dziewczyny. Dwie pozostałe butelki rzucił Georgowi i Gustavovi, którzy byli zajęci wciągającą grą w karty. – Chcesz? - wskazał butelkę lekko podnosząc ją do góry w stronę blondynki. Kiwnęła głową i chwyciła ją. Zrobiło się jej gorąco. A jeśli kiedyś Tom był z Natalie? Jeśli nawet ze sobą spali? Przecież to było w jego stylu. Zresztą, czym ona się przejmowała? Przecież ‘to było’ w jego stylu. Już nie jest. Teraz Tom kocha ją i nikt im tego nie odbierze.
- Widzę, że byłaś bardzo spragniona. - dredman uśmiechnął się cwaniacko. - Ja też jestem bardzo spragniony... - przybliżył się do jej ucha. - Chyba wiesz, o co mi chodzi… - Nicole przestała już łapczywie przełykać zimny płyn.
- To ugaś swoje pragnienie. - pomachała mu butelką przed nosem i uśmiechnęła się niewinnie. Chłopak prychnął ze zrezygnowaniem i wziął od niej butelkę. W końcu obiecał, że nie będzie nalegał, więc wywiąże się z obietnicy.
Nicole uniosła brwi ze zdziwieniem. Przecież zawsze wymuszał to na niej, a teraz nic nie mówił i posłusznie upijał Colę, jakby naprawdę gasił nią pragnienie żądzy. Przez jej głowę przechodziło tysiące myśli. Czemu tak długo kupował tę Colę? Przecież sklep jest niedaleko. Może był gdzieś jeszcze?
- Gdzie byłeś? - zapytała stanowczo, mimo tego, ze w serce biło jej jak oszalałe, przez podejrzenia.
- Po picie. - odrzekł znudzony.
- Tylko? – dopytała się. Chciała jak najwięcej z niego wyciągnąć.
- Zszedłem jeszcze do montażowni.
Przez Nicole przeszła fala dreszczy. To koniec. Pewnie był u niej. Teraz wszystko jest jasne. Nie nalegał na seks, bo zabawił się przed chwilą z Natalie. I to piętro niżej. W budynku, w którym znajdowała się też ona. Potęgę goryczy podwajał jeszcze ten jego nonszalancki spokój.
Dziewczyna podniosła się z fotela i pośpiesznie wyszła z pokoju. Wychodząc, trzasnęła drzwiami. Zdezorientowany Tom chciał już biec za nią, gdyż nie wiedział co było przyczyną jej nagłego wyjścia. Uznał jednak, że zostanie. Pewnie miała ochotę iść do montażowni i sprawdzić, jak idą prace.
***
Nicole szła szybkim krokiem przez korytarz. Nie mogła przestać myśleć. Jak on mógł to zrobić? Dlaczego? Przecież mówił, że ją kocha. W głowie miała istne tornado myśli. Czuła złość, bezsilność, gorycz. A przecież nic konkretnego nie wiedziała, nie miała żadnych dowodów.
Zbiegła schodami w dół. Tom z pewnością nie powiedziałby jej prawdy. A skoro on jej nie powie, to kto?
Stanęła przed drzwiami z napisem montażownia. Wzięła głęboki oddech i nacisnęła klamkę. Natalie odwróciła się w jej stronę.
- Co tu robisz? – spytała. - Twój chłopak był tu przed chwilą. - uśmiechnęła się cwaniacko, co spowodowało niewyobrażalny gniew u Nicole.
- Tak? - głos jej zadrżał. - A czego chciał?
- Pewnie tego samego co ty, hę? - stanęła naprzeciw blondynki, opierając się o sprzęt. - Chcesz wiedzieć ile jeszcze to potrwa, tak?
- Nie...to znaczy tak..- Nicole podrapała się po czole. - Konkretnie przyszłam o coś innego zapytać.
- Słucham. - dziwny cwaniacki uśmiech nie schodził z twarzy Natalie. Nicole była już pewna, że Tom był u niej i z pewnością razem się zabawiali. Teraz tylko chciała to od niej usłyszeć.
- Czy ciebie coś łączy albo łączyło z Tomem? – walnęła prosto z mostu. W jej oczach było widać jeszcze odrobinę nadziei. Natalie głośno zaśmiała się.
- Co?! - zapytała przez śmiech. Nie spodziewała się takiego pytania. Nie wiedziała też, że Nicole w środku cała wrzała.
- Po prostu odpowiedz. - blondynka tupnęła nogą, czując, jak do jej oczu napływają łzy. Jak ona mogła tak szyderczo się śmiać?
- Nie! Nigdy w życiu. Możesz być spokojna. – Natalie odwróciła się od rozmówczyni i zaczęła coś majstrować przy sprzęcie. - Skąd Ci to mogło przyjść do głowy? Ja i Tom? Za kogo ty mnie masz?...
- Przepraszam... - pisnęła. W środku czuła, że kocha Toma jeszcze bardziej. W takim euforycznym stanie wyszła z montażowni.
- Nawet nie wiesz jaką jesteś szczęściarą...- szepnęła do siebie Natalie.
***
Nicole z ulgą biegła do pokoju, w którym wszyscy siedzieli, gdzie czekał na nią Tom. Jak mogła w niego zwątpić? Była taka głupia. On się starał, a ona tego nie zauważyła, posądzając go jeszcze o zdradę. Po prostu była lekkomyślna. Dała się ponieść emocjom i obawie, że straci tego jedynego. Teraz miała pewność.
Gdy weszła do pokoju zauważyła go siedzącego w fotelu. Gdy ich spojrzenia się spotkały, żar uczucia mógł poczuć nawet siedzący niedaleko Gustav, który jakoś nie specjalnie był zainteresowany tym co się dzieje.
***
Zespół Abunee wszedł do swojego studia po ciężkim dniu. Usiedli na kanapach i fotelach, wzdychając ciężko.
- Dobra, to ja spadam do siebie. – mlasnął Sawyer. Mieszkał niedaleko studia i zawsze zostawiał ich samych na noc. – Dobranoc, jutro się widzimy. – wyszedł, mijając Billa i Toma, którzy weszli do środka.
- Moje stopy… - jęknęła przeciągle złotowłosa, próbując zdjąć trampki bez rozwiązywania. Czarnowłosy usiadł obok niej i zaczął rozwiązywać sznurówki. – Jesteś kochany. – pochwaliła go.
- Dobra, dzieciaki, ja zajmuję kibel. – Martin podniósł się z fotela i ruszył leniwie do łazienki. Dredziarz zajął jego miejsce, szczerząc się. Bill zdjął trampki z nóg swojej dziewczyny.
- Dobrą robotę dzisiaj odwaliliśmy. – mruknął Max. – Chociaż jeśli tak ma wyglądać nagrywanie każdego teledysku, to ja odpadam.
- Wiesz, byliśmy w tym nowi. Na pierwszy raz to i tak dobrze poszło. – westchnęła Nicole, przeciągając się ze zmęczenia.
- Tak, my raczej powinnyśmy iść na aktorki. – zachichotała Japonka.
- Pamiętasz, jak kiedyś grałaś żabę, a ja biedronkę? – zaśmiała się blondynka, przypominając sobie siostrę w zielonych spodenkach i koszulce z zielonym makijażem na twarzy.
- Nicole, nikt nie musi wiedzieć o moim kuma, kuma, kum! - zrobiła dwa okręgi dłońmi przed sobą. – Martin, ruchy w tym kiblu! – krzyknęła głośno.
- Jak ty siedzisz godzinę to jest dobrze! – usłyszeli pretensjonalny głos dobiegający z łazienki.
- A co chcesz od kibla? – spytał Bill, patrząc na swoją dziewczynę. – U nas jest pewnie wolny.
- Tak, Gustav i Georg rzadko zajmują łazienkę, więc w sumie zawsze jest wolna. – dodał Tom, śmiejąc się. Blondynka zawtórowała mu, podnosząc się z kanapy i siadając na jego kolanach. – No, widzę, że mi wymęczyli laskę. – pokręcił głową z niesmakiem. Ta położyła głowę na jego ramieniu, przymykając zaspane oczy. Pogłaskał ją po włosach i spojrzał na jej dekolt. – A to co to? – wskazał palcem na jej pierś, na którym było zaczerwienienie. Dokładnie wiedział, że to jego dzieło, ale chciał się dowiedzieć, czy ona zdaje sobie z tego sprawę. Blondynka spojrzała na wskazane przez niego miejsce.
- Malinka. – mlasnęła. Zarechotał cicho.
- A od kogo? – dopytał się. Jęknęła przeciągle.
- Dobrze wiesz, nikt inny się do mnie nie dobierał.
***
Bill spojrzał na swoją dziewczynę, która wyszła z łazienki w pidżamie. Spojrzała na niego zaspana i uniosła brwi.
- Ty jeszcze tutaj? – spytała, podchodząc do rozścielonego łóżka, na którym siedział. Ziewnęła, zakrywając usta, a on uśmiechnął się do siebie.
- Czekałem na ciebie. – złapał jej dłoń i pociągnął ją na siebie. Położyła dłonie na jego ramionach, próbując podnieść się z jego kolan. Była strasznie zmęczona, chciała już się położyć spać.
- Bill, idź już do siebie… - mlasnęła.
- Jak to, do siebie? – spojrzał na nią ze zdziwieniem. – Przecież śpimy razem. – objął ją w pasie i musnął jej ucho wargami.
- Bill, nie dzisiaj… Jestem zmęczona, chcę się wyspać… - położyła dłonie na jego torsie, odsuwając go od siebie.
- Dobrze, obiecuję, że będę grzeczny. – uśmiechnął się, przejeżdżając palcem po jej udzie. Westchnęła, wstając.
- Nie o to chodzi, chcę dzisiaj spać sama. – przetarła oczy dłońmi. Uniósł brwi. Co to była za różnica?
- Będę Ci w czymś przeszkadzał? – stanął naprzeciw niej. Zmrużył oczy.
- Nie, ale ja chcę się wyspać, chcę spać sama. – spojrzała na niego błagalnie. Wiedziała, że oboje zmierzają do kolejnej kłótni. Jego ton mówienia już to zapowiada. – O Boże, Bill, o co Ci chodzi?! – pisnęła, widząc jego ostre, podejrzliwe spojrzenie. Wszyscy zwrócili wzrok ku nim, po czym każdy wymienił ze sobą spojrzenie i odwrócili się.
- Jesteś moją dziewczyną. – syknął, zaciskając pięści. Nie rozumiał jej zachowania, przecież chciał, żeby im obojgu było dobrze.
- Ale nie żoną! – warknęła. – Nie muszę z tobą spać, to nie jest mój obowiązek! – opadła na łóżko, po czym weszła pod kołdrę.
- Dobrze. – burknął obrażony. – Skoro tak sobie łaskawa Yumi życzy. – ruszył w stronę drzwi wyjściowych. Wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami, a ona schowała głowę pod kołdrą, zaciskając powieki, by szybko zasnąć…
W następnym odcinku:
[…]
Wsunęła dłoń w jego bokserki, muskając opuszkami palców jego męskość. Była pewna, że to go ruszy i sprowokuje.
- Spieprzaj.
[…]
- Dziękuję, postoję. – pokręciła głową z politowaniem.
- Na stojaka też to możemy zrobić. – zbliżył usta do jej ucha i zamruczał cicho.
[…]
– I tak Cię kocham, chociaż jesteś wredny. – uśmiechnęła się delikatnie.
[…]
- Wiesz, co tutaj pisze? – spytał, przenosząc spojrzenie na nogi swojej dziewczyny. Powędrował wzrokiem po jej ciele, aż do jej twarzy. – Że najzdrowiej jest uprawiać seks co najmniej raz na miesiąc. – uśmiechnął się cwaniacko. – A może…
[…]

ps. wątek z nicole i tomem pisała moja faking krejzi natt. ; ***
komentarze [12]
Sixty seven.
sobota, 5 kwietnia 2008 12:48:55
Ilość komentarzy: 15
jedyny powód, przez który nie mam weny, to moja miłość do billa. taka nierealna, a jednak jest, ciągle się nasila...
wczoraj byłam już gotowa napisać tutaj notkę, że niestety nie będę tego dalej prowadzić, ale ludzie mi przeszkadzali i nie zdążyłam.
to dobrze?
Tytuł: Takich dziwek, jak ty, się nie boję!
Złotowłosa i blondynka weszły do szkoły. Były niewyspane, bo wstały bardzo wcześnie. Poszły pod klasę od języka angielskiego, gdzie miała się odbyć pierwsza poniedziałkowa lekcja.
- Hej! – przywitały się z Alexą i Sabine.
- Wyspane? – spytała kawowa z uśmiechem. Miło wspominała imprezę, szczególnie wydarzenie po niej.
- Jak na razie nie. – ziewnęła Yumi.
- A co wy robiłyście, że takie zmęczone? Zbyt dużo zabawy? – Sabine puściła im oczko. Dziewczyny zaśmiały się, kręcąc głową.
- Byłyśmy na osiemnastce Toma i Billa. – wyjaśniła Nicole z uśmiechem. Brunetka zmrużyła oczy. Czemu nikt jej o tym nie powiedział? Dlaczego jej nie zaprosili, dlaczego znów coś przed nią ukrywali?
- Fajnie, bosko, ze ktoś mi raczył powiedzieć. – burknęła obrażona.
- No, Sabi… - jęknęła Japonka. – Przepraszam, że Ci o tym nie mówiłyśmy, ale myślałyśmy, że to nie jest takie ważne…
- Myślałam, że się przyjaźnimy! – pisnęła, tupiąc nogą. – Byłyście na imprezie u chłopaka, który mi się cholernie podoba i nic mi nie mówiłyście!
- Chwila! – warknęła Yumi. Doskonale wiedziała, że to chodziło jej o Billa, że jest w nim zakochana i nie odpuściła go sobie. – To jest mój chłopak, rozumiesz?!
- No i co z tego? – wzruszyła bezinteresownie ramionami. – Cała szkoła trąbi o tym, że jesteś z nim dla kasy, żeby wypromować Abunee… - dodała. Japonka otworzyła szeroko usta. Jak jej to w ogóle mogło przyjść do głowy?! Przecież się przyjaźnią, powinna widzieć, że szczerze kocha Billa.
- Dobra, spokój. – syknęła Nicole, łapiąc rękę siostry. Ta spojrzała na nią ze łzami w oczach. Jak ktoś śmiał zwątpić w szczerość jej uczuć? – Chwila… Jak to cała szkoła trąbi?
- Nie słyszałyście? – zaśmiała się ironicznie. – Biedne siostry Guardian… Cała szkoła o nich gada, a one jak zwykle o niczym nie wiedzą.
***
Japonka szła po korytarzu ze spuszczoną głową, by uniknąć kpiących spojrzeń uczniów. To, co mówili, nie było prawdą, kochała swojego chłopaka całym sercem. Jak to dobrze, że on tego nie słyszy. Uniosła wzrok i spojrzała na Maxa, który rozmawiał z kolegami, grzebiąc w szafce. Odgarnęła pukiel włosów za ucho i podeszła do niego.
- Cześć. – przywitała się beznamiętnie. Blondyn odwrócił twarz w jej stronę i uśmiechnął się.
- Spadajcie, deptaki. – rzucił do swoich kolegów, którzy usunęli się, zostawiając ich samych. – Cześć, młoda.
- Słyszałeś już? – spytała cicho, spuszczając wzrok.
- Co? – spojrzał na nią pytająco.
- O tym, że jestem z Billem dla kasy… żeby wypromować Abunee… - oparła się o szafkę.
- Słyszałem. – wzruszył ramionami. Japonka westchnęła ciężko. – Ale nie martw się, dojdziemy do tego, kto to wymyślił i mu nawciskamy.
- Max, a jeśli Bill o tym usłyszy? Przecież Andreas, oni się przyjaźnią. – odchyliła głowę do tyłu, uderzając nią w metal.
- Ale przecież to nieprawda. – mruknął. – Bill o tym wie, my też o tym wiemy. Nieważne, co oni gadają. Jaką masz teraz lekcję?
- Matma. – westchnęła. – Myślałam, że związek mój i Billa to nasza prywatna sprawa. Dlaczego teraz, kiedy między nami jest tak cudownie, ktoś musi się wpieprzać?
- To odprowadzę cię pod klasę, mam fizykę. – przekręcił oczami. Kiwnęła głową. Ten zamknął szafkę i oboje ruszyli korytarzem w stronę klas. – Między Wami cudownie? Podziel się. – dźgnął ją palcem w bok.
- Przed imprezą zrobiliśmy TO. – mruknęła cicho. Blondyn się zatrzymał, patrząc na nią z niedowierzaniem. Jego mała, najsłodsza przyjaciółka, którą traktował jak siostrę, która była zawsze porządna, jest już po? Uważał, że nie da się tak szybko swojemu chłopakowi, w końcu z Nickiem była rok, a nawet z nim nie spała…
- Nie myślisz, że to za wcześnie? – spytał spokojnie, podchodząc do niej.
- Ty robisz to prawie ciągle, więc czemu ja miałabym tego nie robić? – spojrzała na niego pretensjonalnie.
- No bo ja, to ja… Ale ty…
- Jestem jeszcze dzieckiem. – prychnęła. – Uważasz, że seks nie jest dla takich dzieci jak ja?
- Nie, Yumi, nie zrozumiałaś mnie. – przerwał jej. – Po prostu… Trochę mnie zdziwiłaś… No bo jesteś z Billem jakiś miesiąc, a z Nickiem byłaś rok…
- Ale ja Billa naprawdę kocham. – wyjaśniła. – A miłość do Nicka to nie była nawet jedna setna tej miłości…
***
Nicole i Yumi siedziały na końcu klasy, szepcząc między sobą i przy okazji rozwiązując w zeszytach zadanie z matematyki. Na ich ławkę wpadła zgnieciona kartka. Japonka wzięła ją do ręki i rozprostowała.
Ile już zarobiłaś u Kaulitza?
- Co to? – spytała blondynka, patrząc na kartkę. Przeczytała jej treść. – Co za idioci, nie mają lepszych zajęć?
- Najwyraźniej nie. Ale skoro tak bardzo ich interesuje życie moje i Billa, to kiedyś go zaproszę na lekcje, niech zrobią z nim wywiad. – wzruszyła ramionami. Rozejrzała się po klasie, próbując znaleźć osobę, która to napisała. Zatrzymała się na rudowłosej dziewczynie, która patrzyła na nią z kpiną w oczach. Wiedziała już od kogo poszła ta plotka. – Nina… - syknęła cicho. Nie zostawi tak tego, nie pozwoli psuć sobie humoru, nie pozwoli wtrącać się w swój związek…
***
Japonka podeszła do rudowłosej, po czym pchnęła ją na szafkę.
- O co Ci chodzi?! – pisnęła głośno Nina.
- Jeszcze jedno słowo. – syknęła wściekła. – Jedno słowo, a ci tak mordę obiję, że nawet najdroższy lekarz Ci nie pomoże. – dodała, patrząc w jej oczy.
- No, Guardian, grozisz mi? – zaśmiała się kpiąco. Złotowłosa szarpnęła nią, ponownie uderzając jej plecami o metal.
- Ostrzegam. – warknęła. – Odpieprz się od mojego chłopaka, bo mnie popamiętasz. – puściła ją, po czym wolnym krokiem ruszyła w stronę klasy od historii.
- Takich dziwek, jak ty, się nie boję! – usłyszała krzyk. Odwróciła się w jej stronę. Czy ona właśnie nazwała ją dziwką? Ciekawe, bo jeszcze niedawno śmiała się z jej dziewictwa.
Podeszła do niej napięcie, po czym wymierzyła jej pięścią w twarz. Miała dosyć słuchania śmiechu z jej strony, nadszedł czas, by się odwdzięczyć. Rudowłosa oddała jej także prosto w twarz.
Wokół nich zebrali się pierwszoklasiści i inni uczniowie, którzy czekali tylko na rozwój bójki dziewczyn. One biły się, ciągnęły za włosy, popychały na szafki i drapały paznokciami.
Max, który przechodził obok, zerknął na zaistniałą sytuację. Widząc swoją przyjaciółkę, podbiegł tam i zaczął je rozdzielać. Sam jednak nic nie mógł zrobić, choć bardzo chciał. Po chwili podbiegł do nich Nick, łapiąc Ninę w pasie i odciągając od Japonki, która była trzymana przez blondyna.
- Zabiję Cię, dziwko! – pisnęła rudowłosa, chcąc wyrwać się brązowowłosemu.
- Ruhanna! Guardian! – na całym korytarzu rozległ się krzyk nauczyciela od języka niemieckiego. Tłum zaczął się rozchodzić, chcąc uniknąć kary za patrzenie, a nie reagowanie. Mężczyzna spojrzał na dziewczyny. Nina miała rozciętą wargę, sińca na policzku i zadrapanie, a Yumi sińca pod okiem i zadrapanie na policzku, z którego leciała krew.– Cała czwórka do gabinetu dyrektora!
***
- Jestem zmuszony zawiesić was w prawach ucznia na dwa dni. – oznajmił dyrektor na zakończenie rozmowy z uczniami swojej szkoły. Max i Nick powiedzieli, co widzieli, a Yumi i Nina musiały się tłumaczyć.
- Co? – jęknęła złotowłosa. Rok temu była wzorowa, a teraz spieprzyła sobie opinię nauczycieli… i to na początku roku szkolnego.
- Idźcie już do domu, chłopcy, wy je odprowadźcie. – spojrzał na chłopaków, którzy kiwnęli głowami. – Następnym razem nie życzę sobie takich sytuacji w mojej szkole. Dowidzenia. – wskazał palcem na drzwi. Cała czwórka wstała z krzeseł i wyszli z gabinetu.
- O co wy się pobiłyście? – spytał Nick, kiedy wszyscy ruszali do wyjścia.
- To ona mnie pobiła! Ja się tylko broniłam! – pisnęła rudowłosa.
- Stul pysk. – warknęła Yumi.
- Dobra, obie się zamknijcie. – burknął Max.
***
Tom wyjął z lodówki puszkę z red bullem. Poszedł do salonu, gdzie wygodnie opadł na kanapę. Włączył telewizor i zaczął oglądać jakiś teleturniej, próbując odpowiedzieć na jakieś pytania. Rzadko trafiał prawidłowo, ale wcale go to nie obchodziło.
Usłyszał pukanie do drzwi. Westchnął i niechętnie podniósł się z łóżka, by podejść do drzwi.
- O Boże. – spojrzał na Yumi, która przed nim stała. Nie wyglądała za dobrze, krew zaschła na jej policzku, a siniec pod okiem był wyraźniejszy. Za nią stał Max. – Kto Ci to zrobił?!
- Możemy wejść? – spytała. Przepuścił ich, po czym zamknął drzwi. – Pobiłam się z dziewczyną z klasy. – wyjaśniła. Dredziarz zaśmiał się, myśląc że to żart. Pokręciła głową. – Jest Bill?
- BILL! – wrzasnął. – Do ciebie! – dodał. Po chwili po schodach zbiegł czarnowłosy z papierosem między palcami.
- Boże, Yumi… - spojrzał na swoją dziewczynę z przerażeniem. – Co się stało? – zgasił papierosa w popielniczce, która stała na stole w salonie i podszedł do ukochanej.
- Pobiłam się z Niną… - przełknęła ślinę. Tom znów się zaśmiał, a jego brat skarcił go wzrokiem. – Tą rudą, co z tobą rozmawiała… - dodała.
- Ale dlaczego? – spytał, gładząc dłońmi jej szyję. Spuściła głowę. Nie chciała mu mówić o plotkach, jakie chodzą po szkole. Starczy, że ona musi się z tym uporać.
- Yumi, powiesz mu, czy ja mam to zrobić? – Max tupnął niecierpliwie nogą.
- No, mała. – pstryknął palcem w jej nos. – Słucham Cię.
- Cała szkoła mówi, że jestem z tobą dla kasy… Żeby wypromować Abunee… - pisnęła cicho. – Bill, ale to nieprawda. – zaprzeczyła szybko. – Ja Cię kocham… naprawdę…
- Siadajcie. – wskazał na kanapy. Oni usiedli, a on poszedł po apteczkę i wrócił. Usiadł obok złotowłosej i otworzył walizkę. – A ta Nina to w jakim stanie? – spytał, skraplając wodę utlenioną na gazę.
- Nie lepszym. Dodatkowo warga rozcięta. – blondyn pokręcił głową.
- I pobiłaś ją tylko dlatego? – przyłożył do jej ranki gazę. Syknęła cicho, a on odsunął rękę. Po chwili znów przyłożył. Śmieszyło go to, że jego dziewczyna biła się dla dobra ich związku. – Tom, przynieś lodu. – starł krew z jej policzka.
- Ta idiotka od dawna mnie wkurzała, należało się jej. – burknęła. Chłopak zaśmiał się głośno.
- Głuptasie mój. – trącił nosem jej policzek. Musnął wargami jej szyję.
- Zawiesili mnie na dwa dni. – westchnęła.
- To dobrze. – znów musnął jej szyję. – Nie mów rodzicom, posiedzisz u mnie.
- Bill, tak nie można. – spojrzała na niego surowo. Odsunął się od niej. Wrócił Tom z lodem w torebce. Japonka przyłożyła sobie go do sińca pod okiem. – Oni mnie z domu wywalą, jak się dowiedzą…
- Masz gdzie mieszkać. – uśmiechnął się czarnuch.
- Kiedy kończycie lekcje? Poszedłbym po Nicole. – mruknął Tom.
- Możesz już wychodzić, właśnie jest WF i koniec lekcji. – położyła głowę na kolanach Billa. Dredziarz uśmiechnął się.
- To ja pójdę z Tobą, po drodze skręcę do Kelly. – Max podniósł się z kanapy i oboje wyszli z domu, zostawiając parę samych.
- Ach, Yumi, Yumi… - westchnął, opuszczając głowę w tył i spoglądając na sufit. – Nigdy bym nie pomyślał, że ty zrobisz komuś krzywdę…
- Jej się należało. – wtuliła się w jego brzuch. – Ja nie rozumiem… Co innym do naszego związku? Zazdroszczą mi Ciebie, każda chciałaby mieć takiego cudownego faceta.
- Wiesz, Yumi. – podniósł jej głowę i położył się obok niej. – Ktoś musiałby nieźle się nakombinować, żeby nas rozdzielić. – złapał jej dłoń i ułożył ją sobie na piersi.
- Czyli będziemy już zawsze? – spytała cicho.
***
Nicole wyszła ze szkoły. Nie wiedziała, dlaczego nie było jej siostry na dwóch ostatnich lekcjach, ale bała się, że to było coś złego. Poprawiła torbę na ramieniu i ruszyła do wyjścia z boiska. Przed furtką stał Tom w kapturze, by żadna fanka go nie poznała. Mimo to, ona nie potrafiła go nie poznać.
- Cześć. – stanęła na palcach i musnęła jego usta.
- No, w końcu jesteś. – objął ją w pasie. – Czekałem na Ciebie i myślałem, że się nie doczekam. – przygryzł płatek jej ucha. Zaśmiała się wesoło. – Chodźmy stąd, jacyś kolesie się patrzą. Czyżby mieli na Ciebie chrapkę? – zmrużył oczy, posyłając groźne spojrzenie każdemu chłopakowi, który śmiał się spojrzeć w ich stronę.
- Chodź, mój zakapturzony chłopcze. – złapała jego rękę. Ruszyli wolnym krokiem w jakimś kierunku, dla żadnego z nich nieznanym. – Gdzie idziemy?
- Do mnie, jest Yumi. – uśmiechnął się do niej.
- Jest u was? Czemu jej nie było na lekcjach? – spytała, patrząc na niego pytająco. Dlaczego nic jej nie powiedziała, że idzie do Kaulitzów?
- Pobiła się z… Niną, czy jak jej tam. Nieźle, nieźle. Też się bijesz? – spojrzał na nią ze śmiechem. – Bo wiesz, jak chcesz się wyżyć, to ja lubię ostry seks… Z różnymi zabawami. – poruszył energicznie brwiami. Dziewczyna pokręciła głową.
- Kiedyś tą twoją chęć wykorzystam… Ale nie zbyt prędko. – wystawiła mu język.
- Dlaczego ty mi każesz czekać? – spytał pretensjonalnie. – Kiedyś było lepiej.
- Tak, brałeś mnie, kiedy chciałeś. Widzisz Tom, dla mnie związek to nie tylko seks. – westchnęła. – Usiądziemy? – wskazała na murek, obok które przechodzili. Kiwnął głową i poszli w tamtą stronę. Dziewczyna próbowała wejść, ale zbytnio jej to nie wychodziło. Dredziarz podniósł ją i posadził, po czym sam wskoczył. – Dzięki. – uśmiechnęła się.
- Ale Nicole, dla mnie związek to też nie tylko seks… Jeszcze jesteś Ty… - spuścił głowę z zawstydzeniem. Przysunęła się do niego.
- Tom, związek to my razem. Związek to rozmowa, zaufanie. – złapała jego rękę. – Nie mogę ominąć całowania, które uwielbiam. – uśmiechnęła się do niego. Chłopak odwzajemnił uśmiech, choć trochę inaczej rozumował ich związek.
- A miłość?
- To jest podstawa. – położyła głowę na jego ramieniu. – Tom, cieszę się, że o tym rozmawiamy.
***
- Zawieszona?! – Anna powtórzyła za swoją wychowanką. Nigdy by się tego nie spodziewała. – Yumi, jak mogłaś?!
- Ale ona od pierwszej klasy mnie poniża! Miałam tego dość… - jęknęła, chcąc się wytłumaczyć.
- Boże, czy ty nie mogłaś tego załatwić w inny sposób?! – krzyknęła. Japonka spuściła głowę. Nie mogła tego wytłumaczyć. Po prostu musiała to zrobić.
- Mówiłam Ci, kochanie, nie bierz dziecka, które nie jest Twoje! – wtrąciła Jeanne. – Nie wiadomo, czego można się po takich spodziewać!
- Och, babciu, przestań! – pisnęła Nicole, wchodząc do kuchni, w której odbywała się rozmowa. – Yumi to moja siostra, nawet jeśli tobie się to nie podoba.
- Anno, ja naprawdę nie miałam innego wyjścia. – westchnęła, opierając się o blat stołu. Ignorowała wypowiedzi starszej kobiety.
- I jeszcze agresywna! Nie boisz się, że Ci dom rozniesie? – kontynuowała staruszka.
- BABCIU! – wrzasnęła blondynka. – Yumi, jest naszą rodziną! – tupnęła nogą.
- Nie, Cola. – zaprzeczyła. – Byłaby rodziną, gdyby wzięła się z brzucha twojej matki. A ona jest z domu dziecka, w dodatku stworzyli ją Japończyki. – dodała, pewna swoich słów. Japonka otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć.
- Zajebiście. – warknęła głośno. – A czy pani wie, co to jest tolerancja?! – wyszła z kuchni, gdzie nałożyła trampki. Wyszła z domu, trzaskając drzwiami.
- Wiem, ale w swojej rodzinie nie będę tolerować Japonków.
- Mamo, nie Japończyki, a Japończycy, nie Japonków, a Japończyków… Musimy porozmawiać.
***
- Bill, masz czas? – spytała drżącym głosem, siadając na ławce w parku. Musiała się z nim spotkać, przytulić się do niego i wyżalić.
- Dla Ciebie zawsze. - usłyszała. - A o co chodzi, słońce?
- Możemy się spotkać? – poprosiła, podkulając nogi.
- No oczywiście, chcesz, to przyjdź do mnie.
- Nie, jestem w parku. Możesz przyjść?
- Czekaj na mnie. - chłopak odłożył słuchawkę, a ona schowała telefon do kieszeni. Spojrzała na fontannę, z której krople padały na jej twarz. Miała dość pobytu w swoim domu, miała dość babci, która miała zostać u nich na tydzień. Nie wiedziała, co ma w tej sytuacji robić. Nie widziała innego wyjścia, niż dalsze pozwalanie na poniżanie siebie…
Po około 20 minutach, poczuła obok siebie czyjąś obecność. Odwróciła twarz w tę stronę i widząc swojego chłopaka, wtuliła się w jego tors. Musnął czubek jej głowy, głaszcząc po włosach.
- Co się stało? – spytał spokojnie, okręcając sobie jej włosy wokół palca. Czuł, że coś jest nie tak, w normalnej sytuacji przyszłaby od razu do niego. – Jak zareagowali?
- Anna była trochę zła, ale mimo wszystko, wiem, że jakoś mi to wybaczy. – westchnęła, ocierając pojedynczą łzę z policzka. – Ale babcia…
- Co ona znowu? – jęknął. Mógł się domyślić, że to przez tę kobietę jego ukochana jest smutna. Po co ją puszczał do domu?
- Zasugerowała, że nie jestem ich rodziną… - załkała cicho.
- Och, Yumi. – uniósł jej podbródek, zmuszając do spojrzenia na siebie. – Nie wierz jej, przecież dobrze wiesz, że to nieprawda.
- Ale ja już tam nie wytrzymam… - pisnęła z drżącą brodą. Pogładził jej policzek, patrząc ze współczuciem. Co mógł zrobić? Mógł tylko przy niej być. – Bill… - wtuliła się w jego ramię. Musnął wargami jej szyję, po czym także się w nią wtulił.
- Wprowadź się do mnie. – wychrypiał, nieświadomy swoich słów. Chociaż to wcale nie był zły pomysł, wprost idealny. Odsunęła się od niego i spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Jesteś pewien, że chciałbyś mnie u siebie? – ujęła jego twarz w dłonie. Kiwnął głową. – Szkoda, że nie jestem jeszcze pełnoletnia… Anna mi nie pozwoli…
- Tylko na ten tydzień. – rzucił szybko. – Pewnie wie, że Cię to boli, pozwoli…
- Ale ja nie mogę się tobie zwalać na głowę. – pisnęła, krzyżując ręce na piersiach.
- Ty na mojej głowie to sama przyjemność. – wyszczerzył się. – Poza tym, niekoniecznie musisz mi być na głowie, możesz być na…
- Zboczeniec! – pisnęła głośno, krzyżując ręce na piersiach. – Mogłam się domyśleć, że tobie o to chodzi…
- Nie, Yumi, kochanie, chodzi mi o ciebie. – złapał jej rękę. – Seks to tylko urozmaicenie, ty jesteś najważniejsza. Mogę iść teraz z Tobą do Ciebie i zapytać się twojej matki o zgodę na to, żebyś do końca tego tygodnia zamieszkała u mnie? Spakujemy twoje rzeczy i już nie spotkasz babci. – wstał, ciągnąc ją za sobą. Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, nawet nie zdążyła pomyśleć nad odpowiedzią. On nie widział innego wyjścia, chciał, żeby jego dziewczyna była szczęśliwa. Może nie aż tak, by zwariować. Chciał, żeby już nie płakała przez babcię, która powinna być słodka i kochana. Nie widział innego wyjścia, a wyprowadzka z domu do niego, była idealnym pomysłem.
Kiedy doszli pod dom państwa Guardian, dziewczyna otworzyła furtkę. Poszli chodniczkiem do drzwi i weszli do środka.
- Anno! –krzyknęła, wchodząc w butach do salonu.
- Tak? – kobieta zeszła po schodach. – Cześć, Bill. – uśmiechnęła się do chłopca.
- Dzień dobry. – przywitał się.
- Mogłabym się wprowadzić do niego? – spytała szybko Japonka, przygryzając nerwowo wargi.
- Słucham? – blond włosa otworzyła szeroko oczy.
- Tylko na pobyt Twojej matki… - jęknęła błagalnie. – Jesteśmy dużymi dziećmi, nie zrobimy sobie krzywdy.
- Znowu ona?! – krzyknęła donośnie staruszka, wchodząc do salonu. – Czego chce?
- Mieszkam tutaj. – warknęła, zaciskając pięści. Miała ochotę nawciskać tej kobiecie tysiące przekleństw, ale nie wypadało jej.
- Ćśś. – szepnął Bill, stojąc za swoją dziewczyną. – To pozwoli jej pani? Tylko na ten tydzień, wróci cała i zdrowa. – zwrócił się do jej przybranej matki.
- I z brzuchem. – dodała Jeanne od siebie.
- Mówiłem do pani?! – uniósł się. On i Yumi byli poważni, chcieli zapobiec dalszym kłótniom. – Dziękuję. – dodał, słysząc ciszę ze strony staruszki. Anna pokręciła głową.
- No, Anno… - jęknęła złotowłosa. – Proszę… - zamrugała oczami.
- No dobrze… Do końca tygodnia… - westchnęła. Japonka podeszła do niej, po czym cmoknęła ją w policzek. – Ale nie chcę wcześnie zostać babcią.
- Dziękuję. – pisnęła, podskakując. Złapała swojego chłopaka i oboje pobiegli po schodach do jej pokoju. – Uwielbiam Cię! – wskoczyła na niego, wpijając się jego usta. Oboje opadli na jej łóżko, namiętnie się całując. Oderwała od niego usta, a on wciąż trzymał w nich język, uderzając kolczykiem o jej zęby. Lubił ten dźwięk, który wydobywał się z każdym uderzeniem.
- Dziabniemy się choć raz, nie? – poruszył energicznie brwiami. Spojrzała mu w oczy.
- Może. – wzruszyła beznamiętnie ramionami, podnosząc się z niego. – Co ja mam spakować? – podrapała się po głowie. – Książki do szkoły, o matko. – westchnęła, podchodząc do swojej szafy. – To chyba do walizki się spakuję, nie? – wyjęła z szafy dużą szarą walizkę. Otworzyła ją i pierwsze co wsadziła, to książki do szkoły. Wysunęła szufladę z bielizną i wyjęła z niej parę kompletów majtek i staników. – Mm, majtochy w grochy! – pomachała jedną parą swojej dolnej bielizny, po czym wrzuciła je do walizki. Czarnuch pokręcił głową z rozbawieniem. Z chęcią zdjąłby z niej te majtochy w grochy i zajął się jej ciałem. – Kosmetyki… - poszła do łazienki, z której po chwili wyszła z kosmetyczką w ręce. Położyła ją w walizce i podrapała się po nosie z zastanowieniem.
- Bez ciuchów będziesz chodzić? – spytał, myśląc, że o tym zapomniała.
- A przeszkadzałoby Ci to? – uśmiechnęła się zalotnie. Wstał z łóżka i podszedł do niej, opierając ją o szafę i kładąc dłonie na jej biodrach.
- Jedyne co będzie mi przeszkadzało, to Tom. – mruknął jej w usta. Zamruczała cicho, zawieszając dłonie na jego karku. – No, chyba, że się jakoś go pozbędziemy, co ty na to, kochanie? – zaakcentował ostatnie słowo. Po jej plecach przeszły przyjemne dreszcze, zapowiadające niesamowite wydarzenia.
- Yumi, a nie myślisz, że… - do pokoju weszła Nicole. – O, sorry. – mruknęła szybko, widząc, że przeszkadza w czymś parze. Czarnowłosy odskoczył od swojej dziewczyny i pokręcił głową.
- Już wiem, pod jakim względem pasujesz do Toma. – westchnął. – Zawsze przerywacie w nieodpowiednim momencie.
Blondynka wyszczerzyła się do niego niewinnie. Japonka podeszła do swojego chłopaka.
- Będziemy mieli jeszcze dużo czasu na te sprawy. – puściła mu oczko. Otworzył buzię rozochocony.
- Co ty robisz? – jej siostra wskazała palcem na walizkę.
- Wprowadzam się do niego. – uśmiechnęła się, rozsuwając drzwi szafy. Nicole otworzyła szeroko oczy.
- Ja też chcę! – pisnęła, tupiąc nogą.
- Ale, Nicole… - jęknęła złotowłosa, przechylając głowę na lewy bok. – Ja się wyprowadzam tylko na tydzień, do czasu, aż ta stara jędza wyjedzie…
- Ale będziesz się z nim migdalić, ja też chcę się migdalić z Tomem. – skrzyżowała ręce na piersiach. Yumi westchnęła ciężko. Jak miała jej wytłumaczyć, że ona musi się usunąć? Żadne wytłumaczenie nie będzie wystarczające…
W następnym odcinku:
[…]
Gdyby była tutaj Nicole, pewnie świetnie by się bawił, ale skoro jej nie ma to nawet nie miał zamiaru udawać, że film go śmieszy.
[…]
- Ale przyznaj im, że fajnych dziewczynach. – zaśmiał się basista, popijając colę z butelki.
- Ty, Hobbit, nie napalaj się tak! – zaśmiał się Tom, rzucając zwiniętą kartką w przyjaciela.
[…]
- No co tak ostro, siostro? – zaśmiał się głupio.
- Nie jestem Twoją siostrą! – znów syknęła. – Daj mi święty spokój, jestem w pracy.
[…]
- Jesteś moją dziewczyną. – syknął, zaciskając pięści.
- Ale nie żoną! – warknęła. – Nie muszę z tobą spać, to nie jest mój obowiązek!
[…]
chciałam jeszcze tylko zaprosić na bloga z opowiadaniem, który dzisiaj został otwarty.

komentarze [15]
Sixty six.
niedziela, 23 marca 2008 09:30:59
Ilość komentarzy: 16
elo, elo 5 2 0 ;d.
mówi do was nowa - od dziś piętnastoletnia - Natalia. ^^
jaa, wy też tak macie, że czekacie na swoje urodziny z niecierpliwością, a tu się nagle okazuje, że to zwykły dzień?
mww, trzeba iść jeszcze do kościoła, a później mam tort! ^^
a jak wam smakowały jaja? ;d.
Tytuł: Ale ja cię pragnę teraz!
Otworzyła zaspane oczy. Syknęła pod nosem. Głowa bolała ją niemiłosiernie. Uniosła się na rękach i rozejrzała się wkoło. Obok niej miejsce było puste. Na poduszce ujrzała żółtą kartkę. Sięgnęła po nią i przeczytała:
Kochana,
Spałaś tak słodko, nie chciałem Cię budzić. Poszedłem biegać. Pamiętaj, że o 12 mamy gotowi czekać przy tourbusie.
Gustav.
Oczy jej powiększyły się momentalnie. Zdziwiło ją pierwsze słowo. Bardzo ją zdziwiło. Odłożyła kartkę na półkę i spojrzała na zegarek. Wskazywał on godzinę 9:43. Miała jeszcze trochę czasu na doprowadzenie się do porządku. Wstała z łóżka i rozciągnęła się. Suchość w ustach strasznie jej przeszkadzała. Chwyciła butelkę wody stojącą na szafce. Pewnie Gustav ją przyniósł. Upiła kilka łyków i westchnęła. Z uśmiechem na ustach kucnęła przy swojej torbie, z której wyciągnęła świeże ubrania i bieliznę. Wstała i skierowała się do łazienki. W lustrze ujrzała, iż na sobie ma koszulkę perkusisty. Nie pamiętała, co się działo w nocy. Urwał jej się film.
Zdjęła z siebie koszulkę i rzuciła ją na wiklinowy kosz stojący w rogu łazienki. Weszła do kabiny prysznicowej i odkręciła wodę, ustawiając odpowiednią temperaturę. Naniosła na ciało żel o zapachu mleka z miodem. Spłukała pianę zimną wodą i wyszła z kabiny. Od razu na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Owinęła się puchatym, białym ręcznikiem. Rozpuściła włosy i rozczesała je drewnianą szczotką. Ściągnęła z siebie ręcznik i dokładnie wytarła nim skórę. Następnie nałożyła na nią kokosowy balsam. Westchnęła głośno przyglądając się swojemu odbiciu lustrzanemu. Jej twarz była blada, pod oczami widać było oznaki zmęczenia. Przetarła dłońmi swoje oblicze, po czym założyła czarną bieliznę. Naciągnęła na nogi jasne, przetarte jeansy. Chwilę zastanawiała się, czy założyć swoją bluzkę, czy koszulkę chłopaka. Chwyciła koszulkę i powąchała ją. Pachniała nim, jej ukochanym. Bez zastanowienia założyła ją na siebie i uśmiechnęła się promiennie.
Wyszła z łazienki. Ujrzała chłopaka leżącego na łóżku z zamkniętymi oczami, wsłuchującego się w muzykę płynącą ze słuchawek. Usiadła na krawędzi łoża i pochyliła się nad blondynem, muskając jego usta. Od razu otworzył oczy i spojrzał na nią uśmiechając się. Wyłączył odtwarzacz i podniósł się do pozycji siedzącej. Skierował spojrzenie na jej malinowe usta i oblizał wargi. Położył na jej aksamitnym policzku swoją dłoń, w którą wtuliła się ufnie przymykając powieki. Delikatnie musnął kącik jej ust, po czym wstał i zniknął za drzwiami łazienki.
***
Blondynka weszła do sypialni z butelką wody w ręce. Była strasznie zmęczona, bo późno zasnęła, a w dodatku wcześnie się obudziła. Dochodziła godzina 10.00, a równo o 12.00 mieli być na parkingu, by wrócić do Magdeburga. Wdrapała się na swojego chłopaka, który jeszcze spał.
- Tommy, wstawaj, śpiochu. – mruknęła mu do ucha. Dredziarz mlasnął tylko. – Tommy. – musnęła płatek jego ucha. Chłopak jęknął, otwierając zaspane oczy.
- Zaraz. – złapał się za głowę, która niemiłosiernie bolała.
- Dobrze, tylko za dwie godziny mamy być na dole, więc już się przebudzaj – pogładziła dłonią jego tors. Kiwnął głową. – Masz wodę. – podała mu butelkę, którą szybko odkręcił i upił parę łyków.
- Jesteś moim skarbem. – uśmiechnął się pod nosem. Czuł, jak o niego dbała. Jak bardzo chciała, żeby było mu dobrze. On też chciał tego samego dla niej.
***
Japonka przeciągnęła się, głośno ziewając. Przetarła dłońmi oczy, po czym sięgnęła po komórkę. Spojrzała na zegarek i wytrzeszczyła oczy. Była równo 12.00, a oni właśnie mieli wyjeżdżać. Szybko się podniosła i w panice zaczęła zbierać swoje rzeczy z podłogi.
- Bill! – krzyknęła głośno, widząc, ze śpi. Wyjęła z plecaka świeżą bieliznę, gdyż tak czy siak, musiała wziąć prysznic. – Bill! – podbiegła do chłopaka i zaczęła nim szturchać. – Jest 12.00! – pisnęła. Czarnowłosy otworzył oczy.
- CO?! – wrzasnął, ignorując ból głowy. Yumi, nie odpowiadając, poszła do łazienki, gdzie szybko się rozebrała i weszła do kabiny prysznicowej. Po chwili drzwi się ponownie rozsunęły, a w nich pojawił się Bill.. – Wybacz, ale tak będzie szybciej. – wszedł do środka. Szybko się umyli bez żadnych zbliżeń, po czym świeżo ubrani wyszli z łazienki i zaczęli się szybko pakować. Japonka zapięła swoją torbę i poszła do salonu, sprawdzić czy nic nie zapomniała. Wróciła się i spojrzała na swojego chłopaka, który zapinał walizkę na rozmamłanym łóżku.
- Trzeba zapłacić za wazon. – mruknęła, poprawiając poduszki na łóżku. Czarnuch zdjął walizkę i pomógł jej poprawić kołdrę.
- Zaraz się tym zajmę. – westchnął. – Wszystko wzięłaś? – spytał, a ona kiwnęła głową. – To chodźmy, ciekawe czy pojechali bez nas. – założył na ramię jej torbę i złapał walizkę, ciągnąc ją za sobą.
***
- Sorry! – pisnęła Yumi, ciężko oddychając, kiedy dobiegła do tourbusu.
- Za co? Tylko 30 minut i 47 sekund spóźnienia. – mruknął ironicznie Georg.
- No to chyba jeszcze trochę poczekacie, musimy coś jeszcze załatwić w recepcji. – skrzywił się czarnowłosy, kierując się do wyjścia.
- Co wy znowu zrobiliście? – spytał Gustav, obejmując ramieniem Alexę, która wtulała się w jego tors.
- Nieważne, chodź. – Bill złapał złotowłosą za rękę, po czym oboje wyszli i ruszyli z powrotem do hotelu. Oboje odruchowo przetarli jeszcze zaspane powieki i zaśmiali się, widząc u siebie ten sam gest. Chłopak przyciągnął ją do siebie i musnął w czubek głowy. Podeszli do stanowiska recepcjonistki.
- W czym mogę pomóc? – uśmiechnęła się blond włosa kobieta, wyglądająca na około 25 lat.
- Chciałem zapłacić za zbity wazon w pokoju 123. – oznajmił chłopak, wyjmując z kieszeni spodni pieniądze. Kobieta zapisała coś w swoim komputerze.
- Dobrze, a jak został on zbity? – spytała z zainteresowaniem. Bill i Yumi wymienili spojrzenia.
- Na pewno chce pani wiedzieć? – spojrzał na kobietę pytająco. Kiwnęła głową. – Ja i moja dziewczyna. – wskazał głową na Japonkę. – Kochaliśmy się na stole, a wazon niestety nam przeszkadzał, więc go zepchnęliśmy. Więcej szczegółów? – spytał beznamiętnie. Recepcjonistka, której oczy powiększyły się do rozmiaru pięciozłotówek, zaprzeczyła głową.
- Tak, a stół bardzo wygodny. – potwierdziła Yumi. Chłopak wyjął z portfela 200 euro, po czym położył je przed kobietą.
- Proszę, mam nadzieję, ze starczy. Resztę proszę dać swoim wnukom. – mlasnął, obejmując w pasie swoją dziewczynę.
***
- Tommy. – blondynka szturchnęła swojego chłopaka, który przysypiał na fotelu. Usiadła na bocznym oparciu. Chłopak jęknął cicho.
- Nie mów tak na mnie, jestem Tom. – uniósł zmęczone powieki i wbił wzrok w blondynkę. Usiadła na jego kolanach, opierając głowę o jego ramię.
- Ale Tommy jest takie pieszczotliwe. – mruknęła mu do ucha, zahaczając o nie.
- No, Nikki… - jęknął błagalnie. Chciał być bardziej męski, a nie sflaczały jak wskazywało na to imię ‘Tommy.’.
- A ja mam na imię Nicole. – spojrzała na niego gniewnie. Lubiła jak tak na nią mówił, ale też chciała do niego mówić w jakiś inny sposób, charakterystyczny tylko dla niej.
- Dla mnie jesteś moją Nikki. – dredziarz objął ją w pasie wtulając się w jej kark.
- A ja chcę, żebyś był moim Tommym. – skrzyżowała ręce na piersiach, wciągając powietrze. Tom westchnął zrezygnowany.
- No okej. – mruknął zniechęcony. - Jak chcesz, żebym czuł się mało męski, choć jestem już dorosły, to proszę bardzo. – dodał pod nosem.
- Co mówiłeś? – odwróciła się w jego stronę, choć wszystko słyszała. – Że mnie kochasz i pragniesz? Och, wiem, Tommy. – uśmiechnęła się do niego. – Och, Nicole, jesteś zajebista, pragnę spędzić z Tobą resztę swojego życia. – mówiła grubym głosem. Złapała jego dreda, okręcając go sobie wokół palca. – Tom, poczekaj, skończę szkołę i się hajtniemy. – zmieniła głos na cienki. – Ale ja cię pragnę teraz! Nicole, uwielbiam Cię! – jej głos znów był gruby. Dredziarz uniósł brwi, przyglądając się z jaką wiarą sobie schlebia. Wybuchł śmiechem.
***
- Moje plecy… kark… cholera. – mruczał Bill, kładąc głowę na stole, przy którym siedział razem z Maxem, Martinem i Georgiem.
- Krzywo spałeś. – stwierdził perkusista Abunee .- Kaca masz?
- Może i mam, nie mam czasu o tym myśleć. – obejrzał się za Yumi, która przechodziła obok nich ze szklanką zimnej wody w ręce. – Kochanie…? – spojrzał błagalnie na swoją dziewczynę. Odwróciła się jego stronę. – Zrobisz mi masaż plecków?
- Nic za darmo. – wystawiła mu język. Czarnowłosy mlasnął, odwracając głowę w drugą stronę. Dziewczyna wzięła łyka wody i wymieniła spojrzenia z Georgiem, Maxem i Martinem. Podeszła do nich i położyła szklankę przed swoim chłopakiem. Ten podniósł głowę i wbił w nią spojrzenie. – Chodź. – złapała jego dłoń i pomogła mu wstać. Poszli do sypialni, gdzie czarnuch zdjął z siebie koszulkę i położył się na brzuchu, na jednym z łóżek. – Nie mam żadnego olejku eterycznego, ty masz?
- Nie. – mlasnął. – Widziałem u Ciebie jakiś balsam do ciała. – dodał. Japonka wzięła swoją torbę i wygrzebała owy balsam o zapachu malinowym. Usiadła na nim, odgarnęła jego włosy z karku i nałożyła na dłonie kremu. Dwukrotnie przetarła dłonie o siebie i zaczęła masować jego kark – O…o… Och…- jęknął cicho. Złotowłosa uśmiechnęła się do siebie, przyglądając się jemu tatuażowi na karku. – Yumi, ja ci chyba zamek w nagrodę kupię.
- Nie trzeba. – zsunęła dłonie w dół, gładząc opuszkami palców jego boki. Chłopak wtulił twarz w poduszkę, pomrukując z przyjemności płynącej spod jej palców. – Starczy? – spytała po piętnastu minutach. Bill mruknął na zgodę, nawet nie drgając. Yumi położyła się na jego plecach, muskając jego ramię i wciągając do nozdrzy malinowy zapach. Wsunęła dłoń pod jego policzek.
- Wyjdź za mnie. – usłyszała jego zachrypnięty głos. Uniosła brwi, nasłuchując go dalej. – Pobierzmy się, wyjedźmy, ucieknijmy.
- Szczurku… - pogładziła dłonią jego plecy. – Jeszcze nie czas o tym myśleć. Dopiero skończyłeś 18 lat, odbierz dowód i później nad tym pomyślimy. – uśmiechnęła się do siebie. Chłopak westchnął głęboko, muskając wargami jej nadgarstek.
- Dlaczego powiedziałaś na mnie szczurek?
- Bo masz taki nos… - zaśmiała się głośno.
***
Oboje leżeli na łóżku perkusisty w zespołowym tourbusie. Ona wtulona w poduszkę, a on głaskający ją po głowie.
- Pojedźmy do mnie – szepnął trącając nosem płatek jej ucha. Odwróciła twarz w jego stronę i popatrzyła w jego oczy. – Poznasz moją rodzinę – dodał.
- Nawet nie jesteśmy parą – rzekła, wzdychając cicho. Wciąż patrząc w jej oczy, zbliżył się nieco i musnął jej usta. Zdziwiona spojrzała na niego, nie wiedząc, czy miała coś przez to rozumieć.
- Ale możemy być – stwierdził w pewnym momencie. Jej oczy momentalnie się zaszkliły. Chciała wstać i krzyczeć ze szczęścia, wszystko w jej wnętrzu przewracało się w przypływie nagłej euforii. Z całych sił próbowała się opanować, aby nie wyjść na zdesperowaną idiotkę, lecz w tej chwili nie było dla niej ważne, na kogo wyjdzie, gdyż spełniło się jej marzenie. Uśmiechnęła się szeroko i mocno przytuliła się do chłopaka. Ten pogładził jej głowę, uśmiechając się.
- Mówisz poważnie? – spytała po dłuższej chwili.
- Całkowicie – potwierdził.
Alexa wpiła się w jego usta całując namiętnie. Oderwała się od niego i mruknęła:
- To oznaczało zgodę.
***
- Wpadnij wieczorem, okej? – Bill spojrzał na swoją dziewczynę błagalnie. Uśmiechnęła się, kiwając głową. Stali przed domem państwa Guardian.
- Dostanę pałę, nie nauczyłam się na historię, a ty mnie jeszcze mnie chcesz porywać. – pokręciła głową z rozbawieniem, wsuwając dłonie w tylne kieszenie jego dżinsów.
- Po to tutaj jestem. – puścił jej oczko. – Ja… Nie chcę Cię puszczać do domu… - spuścił głowę, wbijając wzrok w jej trampki. Po ich pierwszej wspólnej i upojnej nocy, miał potrzebę patrzenia na nią, czucia jej obecności. Chciał być z nią zawsze, zawsze czuć zapach i smak jej skóry. Chciał mieć ją tylko dla siebie.
- SZYBCIEJ! – usłyszeli wrzask Georga. Oni i ich rodzeństwo zaśmiali się i każda para z osobna pożegnała się czułym pocałunkiem. Dziewczyny wzięły swoje bagaże i ruszyły wolnym krokiem do domu.
- Wróciłyśmy! – krzyknęła Nicole. Obie zdjęły buty i weszły do salonu. – O, babcia… - mruknęła zdziwiona widokiem rodzicielki swojej matki. Była to siedemdziesięcioletnia siwa kobieta o imieniu Jeanne.
- Niechże Cię uściskam! – krzyknęła kobieta z uśmiechem, podnosząc się z kanapy.
- Dzień dobry. – przywitała się Yumi z grzeczności. Nie uzyskała odpowiedzi i wcale ją to nie dziwiło. Jeanne nie potrafiła zaakceptować tego, ze jej córka, Anna, zaadoptowała dziecko, zamiast starać się o nowe, nie potrafiła zaakceptować, ze tym dzieckiem jest Japonka. Nigdy nie usłyszała od niej miłego słowa.
- Był dobry. – mruknęła ironicznie staruszka, posyłając jej aluzję, że przez nią dzień jest zepsuty.
- A babcia do kiedy u nas? – spytała blondynka, wiedząc, że jej siostra musi to wiedzieć.
- Przyjechałam na tydzień. – oznajmiła, uśmiechając się do wnuczki.
- Pójdę do siebie. – złotowłosa przekręciła oczami i ruszyła schodami na górę.
- I słusznie, nie mam zamiaru sobie psuć wzroku.
***
Wyszli z busa, gdy tylko zatrzymał się pod domem Gustava. Kawowa rozejrzała się wokół i zatrzymała wzrok na ogrodzonym domku. Blondyn złapał jej dłoń, na co ona uśmiechnęła się delikatnie. Chłopak narzucił na ramię swoją torbę, a torbę dziewczyny chwycił w rękę. Ruszyli w stronę furtki. Gustav uchylił ją, przepuszczając Alexę pierwszą. Chwilę później zamknął ją za sobą i ponownie złapał dziewczynę za rękę. Otworzył drzwi domu, po czym oboje weszli do środka.
- Mamo, jesteśmy! – zakomunikował. Alexa zdjęła swoje trampki i postawiła je przy ścianie. W pewnym momencie do korytarza weszła blondwłosa kobieta, na oko około czterdziestoletnia. Podeszła do chłopaka i ucałowała oba jego policzki.
- Cześć mamo – przywitał się.
- Witaj synku, stęskniłam się za moim malutkim Gustavciem! - rzekła, trzymając go za ramiona i oglądając od stóp do głów.
- Mamooo… - żachnął się. – To moja dziewczyna, Alexa – przedstawił kawową, wyraźnie akcentując przedostatnie słowo. Ta zawstydziła się trochę, jak również ucieszyła.
- Dzień dobry… – przywitała się, wyciągając rękę w stronę kobiety - … proszę pani.
- Ależ od razu `proszę pani`. Mów mi mamo – zaśmiała się kobieta, na co Gustav przekręcił oczami. – Zaraz będzie gotowy obiad. Idźcie do salonu, zjemy razem – powiedziała matka chłopaka i zniknęła w kuchni.
- Milutka – stwierdziła Alexa i uśmiechnęła się niepewnie. Blondyn zaśmiał się i objął ją ramieniem.
- Chodź, córko mojej mamy.
***
Japonka usiadła na podłodze z gitarą akustyczną i notesem. Czuła w sercu, że czas napisać nową piosenkę. Miała w głowie pomysł, lekkie zarysy tematu. Przed imprezą jej chłopaka wydarzyło się coś naprawdę dla niej ważnego i chciała to ująć w jednym ze swoich utworów. Nie musieli tego grać z Abunee, mogła to być piosenka tylko dla niej, napisana z przyjemności.
Mlasnęła, próbując ułożyć coś w myślach, chociaż pierwsze słowo, pierwsze zdanie. Przejechała palcami po strunach gitary, z których wydobył się dźwięk.
Usłyszała pukanie do drzwi.
- Wejść. – westchnęła, patrząc na pustą kartkę papieru w kratkę. Do pokoju weszła Nicole.
- Co robisz? – spytała z uśmiechem, siadając obok niej.
- Próbuję coś stworzyć… Ale do cholery, mam pustkę w głowie mimo tego, że wiem, co chcę tam ująć. – podrapała się po głowie. Blondynka wzięła od niej notes i rzuciła okiem.
- No, no. Dzieło jakich mało, na pewno podbijemy tą piosenką świat! – zaśmiała się wesoło. – No, Yumi, blokada?
- Może. Nie wiem. - westchnęła smutno. – Jak pisałam ‘Sun’ z Billem, to było łatwiej. Co dwie głowy to nie jedna, a w dodatku on… był wtedy taki kochany.
- Wróćmy do muzyki, a nie do Kaulitzów. – wystawiła jej język. – O czym chcesz napisać?
- Chciałam o tym… seksie… - przygryzła dolną wargę. Nicole spojrzała na nią ze śmiechem.
- Pchaj, pchaj, pchaj, sialalalala…
***
- Wy przyjdźcie. - uśmiechnęła się Nicole do swojej komórki. Rozmawiała właśnie z Tomem i chciała sprowadzić go i jego brata do siebie. W domu był gość i pierwszego dnia nie wypadało im wychodzić z domu.
- Ale Nikki…. - jęknął głośno. - To wy miałyście przyjść, przecież się umawialiśmy!
- Tak, ale nie wiedziałam, że jest u nas babcia. No Tom, obejrzymy coś u mnie. – usiadła na łóżku.
- Babcia nie będzie wrzeszczała, jak Cię złapię za tyłek?
- Tom! – pisnęła. – Jak nie chcesz przyjść, to nie. – chciała się rozłączyć, ale usłyszała krzyk:
- Stój! Czekajcie na nas pod drzwiami.
***
- No dalej, Alexa, jedz ciasto! – ponagliła ją Mama.
- Dziękuję, ale już więcej nie dam rady – rzekła kawowa, gładząc swój brzuch.
- Nalegam! – kobieta nie dawała za wygraną.
Gustav przyglądał się ich rozmowie z niemałym rozbawieniem.
- No dobrze, my pójdziemy do mnie. Chodź, Kochanie - wstał i wyciągnął dłoń w jej kierunku.
- Ale ja może pomogę twojej mamie? – spytała, patrząc to na perkusistę, to na jego matkę. Kobieta machnęła ręką, dając tym samym do zrozumienia, że poradzi sobie sama. Dziewczyna pokręciła głową i złapała dłoń Gustava, podnosząc się do pionu. Razem z nim skierowała się w głąb korytarza, wprost do jego pokoju.
Usiadł na łóżku, a ona usiadła okrakiem na nim. Zarzuciła ręce na jego ramiona i pocałowała go namiętnie.
- Wiesz? Nie spodziewałam się, że będziemy razem – powiedziała w pewnym momencie. On spojrzał wprost w jej zielone oczy. Musnął jej usta, jakby chcąc, aby nic nie mówiła. Pocałował ją ponownie, pogłębiając pocałunek. Odwzajemniła go natychmiast, kciukiem gładząc jego kark. Po dłuższej chwili oderwał się od niej i mruknął:
- Ja cię chyba kocham…
***
Yumi zbiegła za siostrą i obie poszły otworzyć drzwi, w których pojawili się bracia Kaulitz.
- No patrz, posłusznie czekały przy drzwiach. – zaśmiał się Tom, wchodząc swobodnie do środka. Nachylił się nad swoją dziewczyną i musnął jej usta wargami.
- Pewnie czymś zagroziłeś, tylko nie wiem czym. – Bill pokręcił głową. – Hej, mała. – poczochrał włosy Japonki.
- A to kto? – do przedpokoju weszła Jeanne.
- Babciu, to jest mój chłopak Tom. – blondynka wskazała dłonią na dredziarza. – A to jest jego brat i chłopak Yumi, Bill. – wskazała czarnowłosego.
- Dzień dobry. – przywitali się równo.
- Zawsze wiedziałam, że masz lepszy gust. – mruknęła niezrozumiale kobieta. Japonka odwróciła twarz, powstrzymując się od odgryzienia się. Bill spojrzał na Nicole pytająco. Rozumiał, że nie musiał się każdemu podobać, ale przecież to była ich babcia…
- Mamo, przestań. – doszła do nich Anna. – Cześć chłopcy. – uśmiechnęła się, choć dziwił ją widok Toma. Przecież on i Nicole zerwali… Odwzajemnili uśmiech i kiwnęli głową na przywitanie.
- Co przestań? Co przestań? Prawdę mówię! – krzyknęła staruszka. – Do kościoła chodzicie? – zwróciła się do chłopców, którzy zaprzeczyli ruchem głowy. – Co za młodzież…
- Babciu, ale ja też nie chodzę. – wtrąciła blondynka.
- Cola, przecież chodzisz! – Jeanne spojrzała na nią. – Dzisiaj też pójdziemy na msze!
- Cola? – spytał szeptem Tom, chichocząc.
- Mamo, dziewczyny są prawie dorosłe, jeśli nie chcą, to nie naciskam na chodzenie do kościoła. – wyjaśniła blond włosa kobieta.
- A… Acha. Nie masz pojęcia o wychowaniu… – mruknęła. – To pewnie przez nią. – wskazała palcem na Yumi.
- Tak, oczywiście! – pisnęła złotowłosa. – Wszystko przeze mnie! – tupnęła nogą, po czym zdenerwowana pobiegła do swojego pokoju. Dobiegł ich trzask drzwiami.
- Jeszcze pyskata… Mówiłam Ci, nie bierz żadnego dziecka. – pokręciła głową. Bill zmrużył oczy. Coś tu było nie tak, babcie przeważnie były miłe i słodkie. A ta? Wredna i dokuczliwa.
- Przepraszam, pójdę do niej. – mruknął, ruszając wolnym krokiem do pokoju swojej ukochanej. Stanął przed drzwiami i zapukał parokrotnie.
- Chcę być sama. – usłyszał cichy szloch. Nacisnął klamkę i wszedł do środka. Zobaczył swoją dziewczynę siedzącą w kącie z podkulonymi nogami. Spojrzała na niego, po czym spuściła głowę.
- Słoneczko… - złapał jej dłonie, podnosząc ją z podłogi. Usiadł na kanapie i posadził ją na swoich kolanach.
- Bill, to trwa przez całe moje życie… Od kiedy ją poznałam… - położyła głowę na jego ramieniu. – Nicole jest kochaną wnuczką… A ja obca… Tylko dlatego, że jestem z domu dziecka… Przecież mogli mnie nie brać… Mogłabym tam jeszcze siedzieć…
- Nie mów tak. – pogłaskał ją po głowie.
- Bill, ale taka prawda… Zawsze jak do niej jechałyśmy, to nocowałam u kolegów... Jak ona do nas przyjeżdżała to szukałam sobie zajęć, żeby tylko się na nią nie natknąć… Zawsze mnie zgorszy. – wtuliła się w jego szyję. – Ja nie wiem, jak tu wytrzymam…
***
- O co chodzi twojej babci? – spytał Tom, leżąc na łóżku i wybierając ze swoją dziewczyną film do obejrzenia. Blondynka westchnęła głośno.
- Nie lubi Yumi. – mruknęła. – Zawsze, zawsze, zawsze i zawsze jej dokucza…
- A Ty? – spojrzał na nią pytająco. Dziewczyna podniosła się i wbiła w niego wzrok.
- Co ja? – przysunęła się do niego, kładąc się na brzuchu.
- Bronisz jej? – przełożył łokieć na jej drugi bok. Nicole zamilkła, zastanawiając się nad tym, czy broniła swojej siostry. Rzadko zwracała uwagę babci.
- Ale to jest moja babcia… - mruknęła cicho.
- A Yumi to twoja siostra. – odgarnął jej włosy z karku, składając na nim pocałunek. – Pomyśl nad tym, co ona czuje. – zassał skórę na jej szyi, wchodząc na nią. – Jesteś jej siostrą, jesteś jej najbliższa… - wsunął dłonie pod jej koszulkę, gładząc jej brzuch. – Powinnaś pokazać babci, że Yumi jest dla ciebie rodziną. – mruknął jej do ucha, przygryzając jego płatek. – Może zrezygnujemy z filmu, co?
- Tom, chcica? – zachichotała. Miał rację, powinna bronić siostry. Jest dla niej najważniejsza, musi jej to pokazać, musi jej to udowadniać.
- Przy tobie trudno jej nie mieć. – odwrócił ją na plecy. Położyła palca wskazującego na jego wargach, kiedy chciał ją pocałować.
- Zero seksu, kochany. – uśmiechnęła się tryumfalnie. Skrzywił się wyraźnie.
- Do kiedy? – spojrzał na nią błagalnie. Zastanowiła się. Chciała się powstrzymać od seksu do czasu, aż naprawdę poczuje, że jest z nią z miłości, a nie z pragnienia. Skąd miała wiedzieć, ile to potrwa?
***
Na łóżku w pokoju Nicole leżały dwie pary. Tom i Nicole patrzyli się w telewizor, w którym leciał wybrany przez nich film. Bill także go oglądał, ale co chwilę spoglądał na Yumi, która była wtulona w jego tors i tępo patrzyła w jakiś punkt.
- Uśmiech proszę. – szepnął do niej. Podniosła wzrok, po czym szybko go opuściła. Westchnął zrezygnowany.
Do pokoju ktoś zapukał, a po chwili otworzył drzwi. Dredziarz sięgnął po pilot i zatrzymał film. Wszyscy zwrócili wzrok ku Jeanne.
- Cola, chciałam ci powiedzieć, że przywiozłam Ci ciasta, które tak bardzo lubisz. – uśmiechnęła się. Tom zaśmiał się z tego, jak kobieta mówi na jego dziewczynę. Blondynka odwzajemniła uśmiech.
- Dzięki. – wstała i cmoknęła babcię w policzek. – To ja idę po nie, zaraz wracam. – puściła oczko dredziarza, po czym razem z babcią opuściły pokój. Tom spojrzał na swojego brata i jego dziewczynę.
- Yumi, co ty taka skwaszona? – spytał głośno.
- Babka mnie wkurza jeszcze gorzej niż ty. – mlasnęła niechętnie.
- No dzięki. Ja tu z dobrymi zamiarami, a ty mnie spławiasz. – burknął obrażony.
- Oj, Tom, nie gniewaj się. Po prostu mam już cały tydzień spieprzony i to właśnie przez nią, jutro dostanę pałę, bo on w piątek mi nie pozwolił się uczyć, dzisiaj też nie. – dźgnęła palcem policzek swojego chłopaka. Ten wyszczerzył się niewinnie. Nicole wróciła z tacą, na której był duży talerz z ciastami, cztery talerzyki i cztery łyżeczki.
- No, w końcu widzę sens mojej wizyty. – zaśmiał się dredman. Blondynka zmrużyła oczy.
- Mam nadzieję, że mówiłeś o mnie, bo inaczej pożegnasz się z ciastem. – wystawiła mu język.
- Oczywiście, że mówiłem o tobie! – uśmiechnął się niewinnie. – Jak mogłaś pomyśleć, że to o czymś innym?! Przecież ty moim życiem jesteś!... A dobre to ciasto?
- TOM! – pisnęła, kładąc tacę na łóżku.
- No dobra, Cola, nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi. – poruszył energicznie brwiami, biorąc talerzyk do ręki.
- Przy tobie brzydnę.
- Co? Ja Ci tylko uroku dodaję! – wyszczerzył się. Nałożył sobie na talerzyk ciasta i wziął łyżeczkę.
- Nieważne. – pokręciła głową. – Yumi, chcesz? – wskazała palcem na duży talerz. Japonka zaprzeczyła ruchem głowy. Nie chciała nic jeść, tym bardziej, że to było od babci, która pewnie wypominałaby jej to. – A ty, Bill? – spytała. Czarnuch kiwnął głową, biorąc jeden talerzyk. Nałożył na niego ciasto z kremem. Trójka zaczęła konsumować zawartości talerzyków, a złotowłosa nadal tępo patrzyła w jakiś punkt.
Czarnowłosy spojrzał na nią. Chciał coś zrobić, żeby jego dziewczyna się uśmiechnęła. Najchętniej wyrzuciłby tę babcię z ich domu i zakazał powrotu, ale to nie był jego dom i nie mógł się rządzić. Nabrał na palca trochę kremu i przyłożył go do jej ust. Mruknęła, krzywiąc się.
- No toć, kotku… - jęknął cicho. Maznął jej nos kremem. Położył talerzyk obok siebie i nachylił się nad nią. – Uśmiechnij się, albo cię zgwałcę. – warknął, uśmiechając się do niej.
- No to gwałć, to będzie ciekawe. – skrzyżowała ręce na piersiach i spojrzała na niego wyczekująco. Dobrze wiedziała, ze tego nie zrobi, za bardzo ją kocha, żeby ją krzywdzić.
- Ale mi pozwoliłaś, więc to już nie będzie gwałt. – przejechał palcem po jej ustach, zostawiając na nich słodki krem. Oblizała wargi. – To będzie seks za zgodą obu stron.
- Och, Kaulitz. Wiedziałam! – podniosła się, zwracając na siebie uwagę ich rodzeństwa.
- Co to? – Tom wskazał na jej nos. – Sperma?
- Nicole! – pisnęła Yumi. – Oni obaj tylko o seksie!
- Zauważyłam. – zaśmiała się.
- No, ja przepraszam!- wtrącił Bill. – Sama tego chciałaś w piątek, więc teraz mi nie narzekaj. Poza tym. – przyciągnął ją do siebie. – Było przyjemnie. – przejechał językiem po jej nosie. Uśmiechnęła się, obejmując jego kark.
- Prawda. – przejechała palcem po jego karku.
- Fuj, przestańcie! – jęknął Tom. – Jesteście ohydni. – skwitował. Czarnowłosy odwrócił twarz w jego stronę i wystawił mu język. Wiedział, że był zazdrosny, że on i jego dziewczyna byli ze sobą blisko.
- Oj, Tom, co ty nie powiesz? – uśmiechnęła się Nicole. Mlasnął, przełykając ciasto i oblizując wargi.
- Powiem Ci, Cola. – znów mlasnął. – Że z chęcią bym Cię dziabnął. Ale, że ty nie chcesz, to nie będę przecież Cię rżnął na silę. – wzruszył ramionami. Dziewczyna spuściła głowę, przypominając sobie sytuację z łazienki. Nie robił tego na siłę, ulegała mu, nie zaprzeczała, ale też się nie zgodziła. Powinien poczekać, aż powie ‘tak’. – Cola, nalejesz mi coli? – zaakcentował pierwsze i ostatnie słowo, wystawiając szklankę w jej stronę. Uśmiechnął się niewinnie. Położyła jego szklankę na stoliku nocnym i sięgnęła po dwulitrową butelkę. Odkręciła korek i nalała napoju do szklanki. Wzięła ją do ręki i wylała jej zawartość na jego koszulkę i spodnie. Nie lubiła jak nazywał ją Colą, wolała być jego Nikki. – Zwariowałaś?! – pisnął głośno. – Moje spodnie! – spojrzał na nią wściekły.
- Chciałeś coli, to niech cola Cię zaspokaja. – prychnęła, odwracając twarz w drugą stronę. Yumi i Bill zaczęli cicho chichotać pod nosami.
- Zostawicie nas samych? – warknął w stronę brata. Ten spojrzał na swoją dziewczynę pytająco.
- Zrób jej krzywdę, to ci wywalę z półobrotu, rozumiemy się? – spojrzała na dredziarza groźnie. – No, to trzymaj się Nicole, jakby coś to krzycz. – podniosła się ze swojego chłopaka, który wziął swój talerzyk z ciastem. Wyszli z pokoju. Blondynka spojrzała przelotnie na swojego chłopaka, który próbował się opanować. Bała się, że będzie wściekły, że znów się pokłócą i będzie robił coś wbrew jej woli.
- Wyjaśnisz mi to? – spytał spokojnie, patrząc na plamy. Jak on teraz wyjdzie z tego domu? Przecież wygląda, jakby się zsikał! Dziewczyna prychnęła. – No, Nicole… Znowu mamy się kłócić?
- Nie. – mruknęła cicho.
- To czemu mnie do tego prowokujesz? – jęknął. – Do cholery, Nikki.. Przecież ja chcę, żeby było nam dobrze, nie psujmy tego.
Nicole odwróciła twarz w jego stronę. Patrzył na nią ciepło, choć wiedziała, że był na nią zły. Przysunęła się do niego i pogładziła dłonią jego szyję.
- Też mnie kochasz? – spytała.
- Acha… Jakbyś nie wylewała na mnie tej coli, to może i kochałbym Cię bardziej. – uśmiechnął się do niej. – Och, ty mała łobuziaro. – przytulił ją do siebie. Objęła jego kark i musnęła szyję. Chłopak uśmiechnął się do siebie, wciągając do nozdrzy woń jej fiołkowych perfum. Uwielbiał ten kojący zapach.
***
Cała rodzina Guardian, łącznie z babcią, siedziała przy stole i spożywała niedzielną kolację. Yumi unikała natrętnego wzroku staruszki, która w myślach liczyła każdą kromkę chleba, spożytą przez Japonkę.
- No to opowiadajcie, jak tam impreza chłopaków. – uśmiechnął się Robert, patrząc na swoje córki.
- Długa, miła i męcząca. – odpowiedziała Nicole, wzdychając. – W końcu Kaulitzów, to musiało być boskie.
- I było. – dodała złotowłosa. – Jakoś tak inaczej, inne klimaty, ale miło.
- Piłyście? – spytała Anna.
- Tylko szampana na toaście… - wyjaśniła blondynka. Nie lubiła, kiedy rodzice wypytywali ją o alkohol. Była mądra i potrafiła się ustrzec od alkoholizmu. Powinni wykazać więcej zaufania.
W następnym odcinku:
[…]
- Max, a jeśli Bill o tym usłyszy? Przecież Andreas, oni się przyjaźnią. – odchyliła głowę do tyłu, uderzając nią w metal.
- Ale przecież to nieprawda.
[…]
Podeszła do niej napięcie, po czym wymierzyła jej pięścią w twarz. Miała dosyć słuchania śmiechu z jej strony, nadszedł czas, by się odwdzięczyć.
[…]
- Tak, brałeś mnie, kiedy chciałeś. Widzisz Tom, dla mnie związek to nie tylko seks. – westchnęła.
[…]
- Nie, Cola. – zaprzeczyła. – Byłaby rodziną, gdyby wzięła się z brzucha twojej matki. A ona jest z domu dziecka, w dodatku stworzyli ją Japończyki. – dodała, pewna swoich słów.
[…]
- Ale będziesz się z nim migdalić, ja też chcę się migdalić z Tomem. – skrzyżowała ręce na piersiach.
[…]
komentarze [16]
Sixty five.
niedziela, 16 marca 2008 14:39:34
Ilość komentarzy: 16
Witam. ;d.
notka miała być dwa dni wcześniej, ale nie wyszło. ^^
następna równo za tydzień, w moje urodzinkiiiiiiii XD.
a ja nadal uważam, że poprzednia notka mogła być lepsza.
ale dziękuję za miłe słowa. ;**
Tytuł: Uważasz, że mam za małego?
Tom i Nicole siedzieli na kanapie w apartamencie swojego rodzeństwa. Yumi ubierała się w sypialni, a Bill jej towarzyszył, chcąc napatrzeć się na swoją ukochaną. Dredziarz czekał na swojego brata, gdyż mieli iść wcześniej do lokalu, w którym miała odbyć się ich impreza urodzinowa. Dziewczyny miały dojechać później.
- Już. - z sypialni wyszła Yumi, a za nią Bill.
- Co wyście robili, że wazon jest w kawałkach? - spytał Tom, rechocząc cicho. Japonka wymieniła spojrzenie ze swoim chłopakiem.
- Tak to jest, jak się z nim bawię w 'kto pierwszy do łazienki' - skłamała dziewczyna, kucając przy szkle. Czarnowłosy skrzywił się.
- Wstawaj. - jęknął, pochylając się nad nią. - Yumi! - tupnął nogą, widząc, że go nie słucha i trzyma w garści kawałki szkła. Położyła je na stole i wstała. Spojrzała na niego i cmoknęła jego usta, omijając go.
- O której musicie tam być? - spytała, spoglądając na swojego chłopaka.
- Ja chciałbym tam być jak najszybciej, więc zbieraj się, leszczu. - Tom spojrzał na swojego brata, który skrzywił się. Chciał tutaj zostać z Yumi, patrzeć na nią i z nią rozmawiać. Westchnął zrezygnowany i poszedł po swoją torbę, którą miał wcześniej przygotowaną. Podszedł do złotowłosej i przytulił ją.
- Zadzwonię. - mruknął. Zaśmiała się.
- Nie musisz, nie ucieknę, będę na czas. - przytuliła go mocno, gładząc jego kark palcami. - Nie oglądaj się za innymi napotkanymi dziewczynami. - musnęła jego ucho. - Kocham Cię, spadaj już.
- A ty nie rozbieraj się beze mnie. - wyszczerzył się, cmokając ją w nos. - Chodź, leszczu. - wziął pokrowiec ze swoim ubraniem i spojrzał na brata, który żegnał się czułym pocałunkiem z blondynką. Wstał, zabierając ze sobą swoje rzeczy i oboje wyszli z apartamentu.
***
Nicole, Alexa i Yumi siedziały na kanapie w apartamencie Japonki i jej chłopaka. Blondynka malowała paznokcie u nóg, kawowa malowała paznokcie u rąk, a złotowłosa siedziała nieruchomo, czekając aż lakier na jej paznokciach u nóg i rąk wyschnie.
- Jakoś nie mam ochoty na imprezy. - mruknęła nagle. Miała wielką ochotę usiąść pod kocem i pomyśleć nad wszystkim, co się zdarzyło.
- A ja wręcz przeciwnie. - zaśmiała się Nicole. - Po tym wszystkim, chcę się wyszaleć.
- A ja chcę iść na randkę z Gustavem. - uśmiechnęła się Alexa. - Nieważne gdzie i jak.
- No widzicie, ja teraz położyłabym się spać i nie wstawałabym do jutra. - przymknęła oczy, próbując się odprężyć.
- Wypij red bulla, bo wcześnie się nie położysz. Dziś dzień twojego faceta. - uśmiechnęła się blondynka, kładąc stopy na stole i rozciągając się.
- Wczoraj była jego noc. - wzruszyła ramionami. Specjalnie to powiedziała, chciała się w końcu im pochwalić, że jest już po swoim pierwszym razie. Nicole uniosła brwi i wymieniła się spojrzeniem z kawową. Obie przysunęły się do złotowłosej.
- Było... gorąco? - spytała blondynka.
- Mhm. - kiwnęła głową, uśmiechając się.
- Bardzo? - dopytała się Alexa. Ta znów kiwnęła głową.
- Ty wredna świnio! - pisnęła Nicole, szturchając ją. - Zrobiliście to?!
- CO?! - pisnęła zdziwiona Alexa. Japonka wybuchła głośnym śmiechem, łapiąc się za brzuch. Nie spodziewała się pisków ze strony przyjaciółek. Była pewna, że to ona będzie to robić.
- On jest słodki... - mruknęła, uśmiechając się do siebie. Przed oczami miała czarnowłosego, który uśmiechał się z przyjemności, jaką mu dawała. - Nicole, dlaczego ja tak zwlekałam?
- Mnie się pytasz? - zaśmiała się jej siostra.
- No fakt, ale on tak długo czekał... A ja mu tak mało dałam... - skrzywiła się. Czuła, że w pewien sposób zawiodła swojego chłopaka, zawiodła samą siebie. Dała mu całą siebie, wciąż czuła, że to jednak za mało.
- Dałaś mu tyle ile mogłaś. - Alexa spojrzała na przyjaciółkę, chociaż myślami cofnęła się w czasie, przypominając sobie stosunek jej i Gustava i to, co powiedział jej później. Jak to w ogóle możliwe, że teraz tu jest?
- Tylko teraz uważaj, bo czeka cię sajgon poseksowy. Tak już jest coś z tymi tokiohotelowcami. - westchnęła blondynka, przeciągając się.
- Mnie to ominie, miałam sajgon przedseksowy. Nieważne, mów, jak pogodziłaś się z Tomem.
- Z Tomem?... Okazało się, ze to on jest tym Thomasem, o którym Ci mówiłam... Boże, jaka żena. Przepraszał mnie, ale ja nie byłam pewna, czy chcę mu wybaczyć i sobie poszłam. Biegł za mną i mnie wołał... To było na swój pewien sposób miłe. - przełknęła ślinę, spoglądając na dziewczyny, które słuchały z zaciekawieniem. - W pewnym momencie wrzasnął, że mnie kocha. - uśmiechnęła się do siebie. - Nigdy nie byłabym w stanie pomyśleć, że on coś takiego krzyknie...
- Jak dla mnie Tom i romantyzm to dwie różne rzeczy, które się gryzą. - zaśmiała się Yumi.
***
Trzy elegancko ubrane dziewczyny weszły do ciemnego kasyna, gdzie właśnie rozpoczynała się impreza bliźniaków Kaulitz. Lekko przygaszone światło i przyciszona muzyka stwarzały idealny klimat.
- Nieźle. - stwierdziła Nicole, spoglądając na sufit, na którym wisiały ładne ozdobione żyrandole. - Moja impreza będzie lepsza.
- No, a możemy się tym później zająć, czy koniecznie teraz? - spytała Yumi, rozglądając się za swoim chłopakiem.
- Jasne. - blondynka przekręciła oczami. - Tam jest. - wskazała głową na czarnowłosego chłopaka, który rozmawiał z jakimiś gośćmi. Zwrócił twarz ku nim i uśmiechnął się. Przeprosił swoich rozmówców, po czym ruszył w stronę dziewcząt. Japonka zmierzyła go wzrokiem. Miał na sobie garnitur czarny w drobne srebrne paski. Podeszła do niego i musnęła jego usta z uśmiechem.
- I jak? - spytał, spoglądając na Alexę i Nicole. Uśmiechnęły się szeroko. Chłopak objął swoją dziewczynę w pasie i musnął ustami jej czoło. - Stęskniłem się za swoją kicią. - zaśmiał się cicho, prosto do jej ucha.
- Nie widzieliśmy się zaledwie trzy godziny. - wystawiła mu język.
- No dobra, gdzie jest Tom? - spytała Nicole, uśmiechając się niewinnie.
- I Gustav. - dodała Alexa. Bill rozejrzał się.
- Gustav siedzi przy stoliku. - wskazał głową na stół, przeznaczony tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Kawowa uśmiechnęła się i szybko znikła im z oczu. - A Tom tu idzie.
- Mam Cię! - krzyknął dredziarz, kładąc dłonie na biodrach blondynki. Dziewczyna zaśmiała się głośno, obejmując go. - Uciekamy. - pociągnął ją za rękę, zostawiając złotowłosą i czarnowłosego samych.
- On ma jakąś nadpobudliwość, nie? - zaśmiała się Yumi, patrząc na miejsce, na którym przed chwilą znajdowała się jej siostra.
- Pewnie. - złapał jej dłoń. - Mhm... Jesteśmy sami. - przyciągnął ją do siebie.
- Nieprawda. - przetarła nosem o jego wargi. - Wokół nas są Twoi znajomi i... rodzina? - uniosła jedną brew. Uśmiechnął się pod nosem.
- Mnie to nie obchodzi. - musnął jej usta. - Chodź, przedstawię Cię paru osobom. - złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.
***
Tom siedział przy stole, rozglądając się wokół i zatrzymując wzrok na blondynce, która zdążyła poznać już jakąś część jego rodziny i znajomych i rozmawiała z nimi. Cieszył się, że już się pogodzili. Mógł teraz swobodnie do niej podejść i spojrzeć na jej uśmiech. Wpadł po uszy, wcześniej nigdy nie myślał, że będzie zabiegać o względy jakiejkolwiek dziewczyny, że się zakocha. Cuda się zdarzają, a w tym przypadku to nie mogło być nic innego.
Odsunął się od stołu, kiedy zobaczył, jak dziewczyna idzie w jego stronę. Usiadła na jego kolanach i westchnęła.
- Hm? - mruknął do jej ucha, muskając je ustami.
- Robisz się stary. - stwierdziła, spoglądając na niego. Zaśmiał się. Wcale nie czuł tak dużej różnicy. - Niedługo stwierdzisz, że jestem dla ciebie za dziecinna.
- Tak, na pewno. - przytaknął jej, kiwając głową. Westchnęła ciężko. - Nie w tym życiu, młoda.
- Ale jeśli? - jęknęła cicho ze smutną miną.
- Spójrz na to tak, że teraz jak jestem dorosły to możemy się związać na całe życie. - poruszył energicznie brwiami. Położyła głowę na jego ramieniu. - Nikki...
- Boję się, Tom. - szepnęła, łapiąc jego rękę i splatając ich palce. Wiedziała, że teraz może robić co chce, wszystko legalnie. Czuła lęk, że teraz jeszcze bardziej będzie miał nad nią kontrolę i jeśli nie będzie robiła wszystkiego, co sobie zażyczy to już na pewno sobie kogoś zamówi, lub znajdzie.
- Nikki, nie masz czego. - objął jej kark, muskając jej ramię. - Między nami będzie tylko lepiej, obiecuję.
- Nie mogę mieć pewności... - przygryzła dolną wargę.
- Będę się starał.
***
- Bill, Bill! - pisnęła Yumi, kiedy chłopak chciał usiąść przy stole. - Obiecałeś mi, że potańczymy. - uśmiechnęła się szeroko. Chłopak westchnął ciężko i złapał jej dłoń. Muzyka grała już dość głośno. Dziewczyna pociągnęła go na parkiet, po czym objęła jego kark.
- Ja nie umiem tańczyć. - skrzywił się wyraźnie, patrząc pod nogi.
- Ja też nie. - uśmiechnęła się. - Ale Cię lubię i chcę z tobą powirować.
- Wolę wirować w łóżku, albo na stole. - zarechotał wesoło. Dziewczyna pokręciła głową z politowaniem. W tym momencie muzyka została zmieniona na wolną melodię. - Tak lepiej. - objął ją w pasie, przyciągając do siebie. Wtuliła się w jego ramię.
Kołysali się w ledwie wyczuwalny rytm muzyki, rozkoszując się wzajemną obecnością. Oboje wchodzili w inny świat, inny etap ich związku. Teraz musieli nauczyć się po prostu ze sobą być, a nie wymagać.
- Spójrz. - czarnowłosy musnął jej ucho, wskazując wzrokiem na przytulonych do siebie Alexę i Gustava. Dziewczyna odwróciła twarz w tamtą stronę. Cieszyła się, że jej przyjaciółka mimo wielkich utrudnień, wciąż dąży do wejścia w świat ukochanego. - Szykuje się nowy związek w Tokio Hotel. - zaśmiał się cicho. - Słyszałaś, że oni na trasie... no wiesz...? - spytał, trącając nosem jej ucho. Spojrzała na niego.
- Skąd ty to wiesz? - uniosła brwi. Obiecała, że mu nie powie, dotrzymała słowa, ale nie miała zielonego pojęcia, że on o tym wie.
- Tom się wygadał, nie wiem skąd on wie. - wyjaśnił, a ona powędrowała wzrokiem na dredziarza, który siedząc przy stole obsypywał jej siostrę pocałunkami. No tak, nie trudno było się domyśleć, kto mu powiedział. - Ty wiedziałaś? - spojrzał na nią podejrzliwie. Myślał, że nie mają przed sobą tajemnic i mówią sobie wszystko. Westchnął, kiedy nie odpowiadała. Nie miał zamiaru teraz się na nią obrażać, chociaż miał do niej żal, że ona wiedziała, a on nie. Japonka znów wtuliła się w niego. Nachylił się nad jej ramieniem, składając na nim pocałunek. Zsunął dłonią ramiączko jej sukienki i stanika.
- Bill... - mruknęła. - Co ty robisz? - jęknęła przeciągle, próbując poprawić oba ramiączka. Złapał jej dłoń, zawieszając ją z powrotem na swoim karku. Muskał jej ramię, chcąc okazać jej swoje uwielbienie. Yumi uśmiechnęła się do siebie. - Bill, nie tutaj. - przeniosła rękę na jego szyję. - Kochanie, jest twoja impreza. - przypomniała mu. - Zachowuj się dorośle.
***
- Patrzcie, co dostaliśmy! - krzyknął Tom ze śmiechem, przynosząc dość dużą dmuchaną lalkę z blond włosami. Bill dostał taką samą, tylko włosy miała rude. Obok nich stali sami przyjaciele. Blondynka, kawowa i złotowłosa wybuchły śmiechem. - Nazwę ją Nicole dwa. - poruszył energicznie brwiami. - Mm, jakie cycuszki. - położył jedną dłoń na piersi lalki. - Wolę te prawdziwe. - wyszczerzył się, sięgając dłonią do swojej dziewczyny, która spoważniała i odsunęła się nieco. - No dobra, a too...? - wziął do ręki papierową torebkę. - O, od Yumi. - spojrzał przelotnie na złotowłosą, która patrzyła na niego z niewinnym uśmieszkiem. Wyciągnął jakąś tubkę, która była połączona z pompką. Uniósł brwi. - Uważasz, że mam za małego? - spytał urażony.
- Nie wiem. - zaśmiała się. - Nie widziałam, ale skoro ty na urodziny dałeś mi poradnik, który później Bill mi zabrał... - spojrzała na swojego chłopaka surowo. - ... to pomyślałam, że pompka do twojego zdechlaka na pewno się przyda.
- A ty co, chcesz mieć większe piersi? - Tom zwrócił się do swojego brata, który oglądał inne prezenty. Miał drobną nadzieję, że też znajdzie prezent od swojej dziewczyny.
- A owszem. - wystawił mu język. Wyciągnął z granatowej torebki jakąś książkę. - O tak! Uwielbiam te urodziny! - podskoczył uradowany. - Kamasutra. - okręcił się wokół własnej osi. Wszyscy zaśmiali się serdecznie. - Ooo... Alexa, Gustavowi też kupisz?
- A kto powiedział, że ja mu coś kupię? - spojrzała na blondyna, który przekrzywił głowę na lewą stronę.
- Przepraszam, zabieram go. - złotowłosa podeszła do Billa. Złapała go za rękę i odsunęła od nich. W końcu musiała mu powiedzieć, że nie kupiła dla niego prezentu. Chociaż bała się jego reakcji, bo on przecież dawał jej wszystko. Stanęła przy ścianie, przygryzając wargi i zastanawiając się, jak ma to zrobić.
- Słucham. - spojrzał na nią ciepło. Pogładziła dłonią jego garnitur.
- Ja przepraszam... - mruknęła cicho. - ... że nic Ci nie kupiłam.... - dodała jaśniej. - Ale ja naprawdę, nie miałam pojęcia, co kupić komuś, kto ma wszystko... - spuściła wzrok, czując jak pod oczami zbierają się łzy wstydu. Czarnowłosy przyciągnął ją do siebie.
- Słońce. - pogładził jej policzek kciukiem. Czuł jakiś żal, że nic mu nie kupiła, ale nie był on tak silny, żeby się na nią gniewał.
- Przepraszam. - powtórzyła drżącym głosem. Jej broda drgała, a on widząc to, musnął kącik jej ust.
- Dobrze wiesz, że się nie gniewam. Ty nie musisz nic kupować. - uśmiechnął się do niej pocieszająco. - To w nocy, to było dla mnie najważniejsze. Oddałaś mi siebie, a tylko Ciebie chciałem... i nadal chcę. - uniósł jej podbródek, zmuszając do spojrzenia w oczy. - Kocham Cię, Yumi. - dotknął opuszkiem palca jej ust. - Tak cholernie Cię kocham, tak bardzo... Co ty ze mną zrobiłaś?
- Nie wiem. - przygryzła dolną wargę. - Nie wiem, czy na to zasługuję...
- Ćśś. - szepnął. - Będę musiał Cię zabrać gdzieś, gdzie będziemy sami i będę mógł ci mówić, ile dla mnie znaczysz.
- Dobrze. - uśmiechnęła się delikatnie. - Zabieraj mnie gdzie chcesz.
Chłopak odwzajemnił uśmiech. Nie zdawał sobie z tego sprawy, że miłość, którą obdarowywał tę dziewczynę może tak go uszczęśliwiać, że każdy jej uśmiech będzie powodował chęć skakania z radości. Ciągle o niej myślał, uzależnił się od niej. To już nawet nie była miłość. To była obsesja.
***
Blondynka wirowała na parkiecie ze swoim chłopakiem, ciągle się śmiejąc. To była najlepsza impreza w jej życiu. Wygłupiała się ze swoim chłopakiem, wciąż powtarzali sobie, że się kochają i oboje to czuli. Teraz wiedziała, że Tom naprawdę się stara wnieść w ich związek szczęście i uśmiechy. Czuła się szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu.
- Dość. - zaśmiała się, cmokając jego nos.
- Jeszcze! - okręcił ją wokół jej własnej osi. - No i chodź. - złapał ją za rękę.
- Wskoczę jeszcze do łazienki. - posłała mu uśmiech, kierując się do drzwi.
- Idę z Tobą.
- Do babskiego? - spojrzała na niego podejrzliwie. Kiwnął głową, szczerząc się. - Tam są same dziewczyny, które pewnie nie chcą widzieć w toalecie żadnego faceta. Za dużo tam ich.
- A mnie nie obchodzą inne. - wzruszył ramionami. - Kocham swoją blondi z seksownymi nogami.
- Jesteś niemożliwy... I dziękuję za komplement. - uśmiechnęła się, naciskając czarną klamkę. Rozejrzała się w środku. - Pusto, możesz wejść. - oboje weszli do środka. Dziewczyna położyła swoją torebkę między zlewami i wyjęła z niej błyszczyk. Chłopak oparł się obok niej, patrząc uważnie, jak smaruje pędzelkiem swoje wargi. Nie widział w tym najmniejszego sensu, bo on zaraz to zliże, ale robiła to bardzo seksownie. Podszedł do niej i objął ją w pasie, spoglądając w lustro. Odwrócił ją do siebie. - Tom, Tom... - odwróciła głowę, kiedy chciał ją pocałować. - Przed chwilą smarowałam usta...
- Dla mnie. - uśmiechnął się. - Oj, Nikki, nie każ mi się prosić. - jęknął jej do ucha. Odwróciła się w jego stronę i spojrzała na jego wargi. Musnęła je leciutko. - Całuję się z motylem, czy z Nicole Guardian? - spytał sam siebie, patrząc na biały sufit. Wcale nie poczuł jej warg, chciał ją sprowokować do głębszego pocałunku.
- Z Nicole Guardian! - pocałowała go namiętnie, przyciskając się do niego. Zsunął dłonie na jej pośladki, unosząc ją, by posadzić ją na blacie. Pogładził jej gładkie uda, odchylając ją do tyłu.
Do łazienki weszła jakaś brunetka. Tom, czując czyjąś obecność podniósł się szybko i spojrzał w stronę owej dziewczyny.
- Cześć, Ann. - uśmiechnął się niepewnie. - To jest moja dziewczyna Nicole. - wskazał na blondynkę, która się podniosła i spuściła głowę z zawstydzeniem. - Nikki, to jest moja kuzynka, Ann.
Dziewczyny podały sobie dłonie.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - mruknęła brunetka, przeglądając się w lustrze. Para wymieniła spojrzenia. Nie wypadało im się teraz całować.
- Co słychać u... Kate? - spytał cicho chłopak, patrząc na kuzynkę, która uśmiechnęła się. Kate była jedną z pierwszych dziewczyn Toma, poznał ją właśnie dzięki Ann. Nicole spojrzała na niego pytająco.
- A wszystko dobrze, niedawno urodziła. - odpowiedziała.
- Co? - uniósł brwi ze zdziwieniem.
- Była w ciąży. Tak to jest, jak się pieprzy bez gumki. Pigułki gówno dają i tyle. - wzruszyła ramionami. Blondynka także uniosła brwi. Ona i Tom też się kochali bez prezerwatyw. Co jeśli im też się to przydarzyło, a ona nawet o tym nie wie? - To śmieszne, ale facet, który zapewniał ją, że ją kocha, był dla niej taki dobry i w ogóle, jak tylko dowiedział się, że będzie miał dziecko, to spieprzył gdzie pieprz rośnie. - pokręciła głową. - I tak Kate została sama z dzidziusiem.
Dredziarz, słysząc te słowa, zwinął dłonie w pięści. Lubił Kate, była normalną, sympatyczną dziewczyną. Zawsze życzył jej dobrze, nie rozumiał, jak jakiś facet mógł ją zostawić w potrzebie.
Nicole przekręciła głowę, przyglądając się swojemu chłopakowi, który mmiał zdenerwowaną minę. Co to za Kate, o której mówili? Dlaczego Tom się tak przejmuje?
- Czegoś jej potrzeba? - spytał ze zmartwieniem. Znudzona blondynka zeszła z blatu i znów zaczęła smarować usta błyszczykiem. Czuła się zazdrosna, że on przejmuje się jakąś tam dziewczyną, a nie nią. Przecież podobno była jego światem...
- Ojca do dziecka. - Ann przekręciła oczami. Tom kiwnął głową, a jego dziewczyna, widząc to, głośno prychnęła i wyszła z łazienki, trzaskając drzwiami.
Czy to oznaczało, ze chce być z jakąś Kate?! Chce być ojcem jej dziecka?!
***
Tom rozejrzał się w poszukiwaniu swojej dziewczyny. Ominął parkiet, na którym tańczyli jego znajomi i rodzina. Muzyka grała coraz głośniej. Czas leciał, niedługo mieli przejść do pomieszczenia głównego, tam wznieść toast i dokończyć zabawę.
Dostrzegł blondynkę, która kierowała się w stronę wyjścia. Pobiegł w tamtą stronę i w ostatniej chwili złapał ją za rękę.
- Gdzie się wybierasz? - spytał spokojnie. Dziewczyna spojrzała na niego gniewnie.
- Zostaw mnie, tatuśku. - warknęła. Była na niego zła, znowu.
- Nicole! - tupnął nogą. - Nie psuj tego wieczoru, proszę. - jęknął. - Ja nie jestem ojcem tego dziecka... Nie chcę nim być.
- To po co się pytałeś? - wzruszyła ramionami. - Kim jest ta Kate?
- Moja była dziewczyna. - przełknął ślinę, a blondynka prychnęła. - Kiedy ją zostawiłem, Ann się do mnie nie odzywała, ona nigdy nie lubiła innych dziewczyn, z którymi się spotykałem...
- Czyli to przeze mnie? - spojrzała na niego surowo.
- Oj, Nicole, nie o to mi chodzi. - skrzywił się. - Kocham Ciebie i nie obchodzi mnie dziecko Kate. - przekręcił oczami. - Tylko się na mnie nie gniewaj, śliczności moje. - uśmiechnął się, wtulając twarz w jej blond włosy. - Kate sobie na to zasłużyła, zawsze się puszczała.
- A jeśli ja też jestem w ciąży? - spytała cicho. Odsunął się od niej i uniósł jej podbródek.
- A jesteś? - spojrzał jej w oczy. Milczała. - Boże, Nicole... - szepnął z przerażeniem. Nie widział się w roli ojca, a jej w roli matki. - Kochanie... - położył dłoń na jej szyi, oddychając ciężko.
- Tom, uspokój się. - położyła dłonie na jego torsie, widząc, że się tym przejął. - Nie jestem w ciąży, nic na to nie wskazuje.
***
- Przepraszam! - w głośnikach rozbrzmiał się nieśmiały głos Georga. - Moglibyśmy prosić solenizantów do nas?
Bill i Tom podeszli do Gustava i Georga, którzy zafundowali im obowiązkowe prezenty. W końcu to były ich osiemnaste urodziny, na każdych powinno to być. Posadzili ich na dwóch krzesłach, a przed każdego z nich zostały wprowadzone papierowe torty. Wokół nich zebrali się wszyscy obecni, chcąc zobaczyć ich wyrazy twarzy.
- Zabiję. - syknął czarnowłosy w stronę swojego brata. Oboje wiedzieli, co właśnie nastąpi. Z głośników popłynęła muzyka przesiąknięta seksem, a z tortów wyłoniły się dwie striptizerki.
Yumi i Nicole, które stały pod ścianą, wymieniły spojrzenia. Obie czuły się zazdrosne, że ich chłopcy patrzą na inne kobiety.
- Nie śliń się tak. - warknęła złotowłosa w stronę Maxa, który stał obok niej. Patrzyła kontrolująco na każdy ruch czarnowłosej striptizerki, która kręciła biodrami przed jej chłopakiem...
***
Wszyscy goście bliźniaków Kaulitz stali w pomieszczeniu okutym lodem, wokół solenizantów i składali im życzenia. Właśnie wznieśli toast i teraz był czas na życzenia. Pierwsza była ich matka z najbliższą rodziną, później najbliżsi przyjaciele. Yumi, Nicole i Alexa stały gdzieś dalej, by nie wpychać się w tłum, opatulając się kurtkami i trzymając w dłoniach kieliszki z szampanem.
- Do cholery, zimno. – mruknęła Nicole. – Nawet para mi z ust leci. – chuchnęła, przyglądając się małemu białemu kłębkowi wody.
- Oni nie mogli wybrać lepszego miejsca? – jęknęła Alexa. – Wódka! – wskazała palcem na dużą szklaną butelkę. – Zakosimy? – poruszyła energicznie brwiami.
- Zwariowałaś?! – pisnęła Yumi, podskakując. – Uchlać się chcesz?
- A czemu nie? – zaśmiała się. – W końcu po to jest impreza, żeby pić.
- Moje nogi… - jęknęła złotowłosa, patrząc na swoje stopy, na których miała czarne szpilki. – Nie dość, że mnie bolą, to jeszcze mi zimno i w ogóle. O, zwolniło się trochę, idę do swojego termoforu. – ruszyła wolnym krokiem do swojego chłopaka.
- Przyślij mi Gustava! – pisnęła kawowa.
- I powiedz Tomowi, że ma mnie ogrzać! – dodała blondynka. Japonka zaśmiała się, kiwając głową. Podeszła do swojego chłopaka, po czym cmoknęła jego policzek.
- Gustav, Alexa Cię prosiła. – puściła blondynowi oczko. Chłopak uśmiechnął się, ruszając w stronę kawowej. – A Ciebie, Tom, Nicole prosi, żebyś ją ogrzał. – zwróciła się do dredziarza.
- Się robi. – poruszył energicznie brwiami, odchodząc od nich.
- Pantoflarz! – czarnowłosy krzyknął za bratem.
- Ty nie lepszy! – odkrzyknął mu, szczerząc się.
****
Blondyn podszedł do Alexy, która właśnie zbliżała do ust kieliszek napełniony wódką.
- Hej, hej, hej! Tobie nie wolno! – zaśmiał się, po czym zabrał dziewczynie kieliszek i pocałował ją w policzek.
- Guuustav! Zimno mi! – mruknęła, zabawnie podskakując.
- To nie znaczy, że masz pić – rzekł, po czym złożył na jej ustach namiętny pocałunek. – Cieplej? – spytał, oblizując wargi.
- Powiedzmy – mruknęła, uśmiechając się niewinnie. – Ale myślę, że cieplej będzie, kiedy to wypiję – powiedziała, wyrywając kieliszek z ręki chłopaka i wypijając alkohol jednym łykiem. Perkusista pokręcił głową z politowaniem i pociągnął kawową a kierunku stolika.
Usiadła na jednym z krzesełek. Wbiła wzrok w blondyna, który usiadł naprzeciw. Uśmiechnęła się, widząc zmieszanie w jego oczach. Była już trochę wstawiona. Sama wypiła jedną trzecią butelki wódki. Jednak zabawa, to zabawa. To głupstwo, albo powstrzymywać się od czegokolwiek na osiemnastych urodzinach znajomych.
- Napiłabym się czegoś… - stwierdziła po chwili, nadal wpatrując się w twarz Gustava. Chłopak potrząsnął głową, po czym przywołał do stolika jedną z kelnerek roznoszących drinki. Młoda kobieta postawiła przed nimi dwie szklanki wypełnione niebieskim płynem. Alexa wypiła zawartość swojej szklanki, po czym oblizała wargi. Wstała z krzesełka. Podeszła do blondyna i usiadła na jego kolanach. Obserwował uważnie każdy jej ruch, nie mając pojęcia, co ma zamiar zrobić.
Kawowa uśmiechnęła się do Nicole, która przeszła obok i mrugnęła porozumiewawczo.
- Wiesz? – zaczęła. – Podobasz mi się – rzekła patrząc w jego brązowe oczy. Gdyby nie była pod wpływem alkoholu, na pewno by tego nie powiedziała. Miała jednak świadomość swojego zachowania. Pogładziła jego policzek, po czym delikatnie musnęła jego wargi. Zrobiła to ponownie, wsuwając język do jego ust. Natychmiast odwzajemnił pocałunek. Zza przymrużonych oczu doskonale widziała blondwłosą przyjaciółkę, która patrzyła w ich stronę uśmiechając się. Oderwała się od niego, wstała i nic nie mówiąc pociągnęła chłopaka na środek sali. Z głośników płynęła energiczna muzyka, idealna do tańca.
- No dalej, pokaż, na co cię stać! – zaśmiała się Alexa, zaczynając kołysać się w rytm muzyki.
- Alexa, daj spokój. Nie umiem tańczyć – mruknął blondyn, błądząc wzrokiem po jej ciele.
- Tchórzysz! – parsknęła kawowa.
- Nie prawda! – żachnął się.
Dotknęła jego brody palcem wskazującym. Przygryzła wargę.
- Ależ tak – rzekła, po czym musnęła jego wargi i tanecznym krokiem poszła w stronę łazienki.
***
- Yumi, potańczmy! – krzyknął rozentuzjazmowany Bill, podchodząc do swojej dziewczyny. Zmrużyła oczy, przewąchując go. Czuła alkohol i wcale się temu nie dziwiła. – Chodź! – złapał ją za rękę, ciągnąc na siebie. – Za chwilę koniec imprezy, chodź!
- Kochanie, uspokój się. – uśmiechnęła się do niego delikatnie. – Jestem już zmęczona.
- Ale chodź! – pisnął. Dziewczyna zaprzeczyła ruchem głowy.
- Już tańczyliśmy, usiądź. – wskazała na krzesło. Zrezygnowany chłopak wykonał jej polecenie, a ona westchnęła, stojąc obok niego. Rozejrzała się po całym pomieszczeniu. Większość osób zasypiała już na fotelach, inni, tak jak Alexa i Gustav, tańczyli. W ich stronę szła Nicole, która szła z chwiejącym się Tomem. Dredziarz usiadł na krześle obok swojego brata, śmiejąc się wesoło. – Fajnie. – stwierdziła złotowłosa.
- No cóż, w końcu są pełnoletni. – uśmiechnęła się blondynka. – Też powinnyśmy się upić. – puściła oczko siostrze, która pokręciła głową.
- Chodź tu, Nikki. – Tom pociągnął swoją dziewczynę na kolana, wtulając się w jej plecy. Zaśmiała się wesoło, czując na karku pocałunki. Zsunął z jej ramion ramiączka, by móc je całować. – Zero seksu, pamiętam. – mruknął cicho, oplatając ją dłońmi w pasie.
Po jakimś czasie podszedł do nich Zaki.
- Chcecie już jechać do hotelu? – spytał, spoglądając na swoich podopiecznych. Japonka kiwnęła głową, pomagając wstać swojemu chłopakowi, który jeszcze dopijał końcówkę wódki.
- Zostaw już to. – odłożyła kieliszek na stół i przewiesiła sobie jego ramię przez szyję. Nicole zrobiła to samo z Tomem.
- Ja idę po resztę, tourbus jest otwarty, stoi na parkingu. – mruknął ochroniarz, a dziewczyny kiwnęły głowami. Ruszyli w stronę wyjścia, a kiedy wyszli, uderzył w nich chłód. Poszli do tourbusu, gdzie Yumi kazała usiąść Billowi na kanapie, a Nicole usiadła na kolanach Toma, który siedział na fotelu.
- Jedziemy już do domu? – spytał czarnuch, po czym czknął. Japonka zaprzeczyła ruchem głowy.
- Na razie czekamy na resztę, a później jedziemy do hotelu odpocząć. – wyjaśniła mu, siadając obok niego. Ściągnęła ze stóp szpilki i rozmasowała obolałe stopy.
- Boli? – spytał dziecięcym głosem. Dziewczyna uśmiechnęła się, kiwając głową. – A jak pomasuję i przestanie boleć to znów będziemy się tak dziko kochać? – położył dłoń na jej kolanie, wsuwając ją pod jej sukienkę.
- Bill! – pisnęła surowo, strzepując z siebie jego rękę.
- Znów? – dredziarz uniósł brwi. – W końcu ją przeruchałeś? – spytał, a dziewczyny wymieniły spojrzenia. No cóż, w końcu byli bliźniakami, z pewnością Bill mu się wyżalał.
- Taaaaaaaaak! – zarechotał, przyciągając do siebie Yumi i łapiąc jej piersi w dłonie.
- I jaką ma? – spytał z zainteresowaniem. Nicole zacisnęła wargi, próbując powstrzymać śmiech. – Ogolona? Ciasna?
- Najcudowniejsza. Z resztą, chcesz zobaczyć? – podwinął sukienkę swojej dziewczyny. Chciał odchylić jej bieliznę, ale ona wstała, posyłając mu gardzące spojrzenie. Nie była zabawką, szanowała siebie, w przeciwieństwie do swojego pijanego chłopaka. Przecież na trzeźwo nigdy by tego nie zaproponował. Nicole zbliżyła usta do ucha Toma.
- Nie rozmawiajcie już o tym. – szepnęła błagalnie, wyobrażając sobie wstyd siostry.
- Mhm. – zamruczał, gładząc jej ramię.
***
Nicole wprowadziła Toma do sypialni. Położyła go na łóżku. Rozwiązała jego buty i zdjęła je, kładąc obok łóżka. Dredziarz sam zdjął z siebie spodnie i rzucił je gdzieś na podłogę.
- Nikki… - wyciągnął dłoń w jej stronę. Uśmiechnęła się do niego, łapiąc jego dłoń i siadając obok niego. – Kocham Cię, ty moja głupiutka i zazdrosna blondyneczko. – wyznał. Dziewczyna pokręciła głową z rozbawieniem. Złapała daszek jego czapki i zdjęła ją z jego głowy. Chłopak się podniósł, a ona ściągnęła frotkę, patrząc jak jego dredy opadają na jego ramiona. Pogładziła jego policzek, wchodząc na jego kolana i muskając jego usta. Też go kochała i nawet nie musiała mu tego mówić. Opadł na białą pościel, a ona na niego, wsuwając język do jego ust i pieszcząc jego podniebienie. Położył ją obok siebie, odwzajemniając pocałunek. Wsunął dłoń pod jej sukienkę, gładząc opuszkami palców jej pośladek, wyłaniający się spod stringów.
- Pójdę się umyć. – szepnęła cicho. Tom jęknął zniechęcony.
- Nie zostawiaj mnie.
***
Japonka spojrzała na swojego chłopaka, który leżał w samych bokserkach w łóżku. Przyglądał się jej z błyszczącymi oczami, jakby chciał coś powiedzieć, a coś stanęło mu w gardle. Pokręciła głową z politowaniem, po czym rozpięła z tyłu suwak sukienki, która opadła na podłogę.
- Przymierzysz moją koszulę? – spytał szeptem czarnowłosy. Spojrzała na niego, siadając na krawędzi łóżka z jego strony. Schyliła się po różowy materiał, po czym ułożyła go na kolanach, by dobrze go założyć.
Chłopak się podniósł i sięgnął do zapięcia jej stanika. Odwróciła twarz w jego stronę, chcąc się domyślić, o co mu chodzi. Musnął wargami jej szyję, rozpinając jej biustonosz. Zsunął go z niej i ujął w dłonie jej piersi.
- Bill, nie chcę. – jęknęła, łapiąc jego dłonie. Czarnuch przerzucił ją na drugą połowę łóżka, spoglądając w jej oczy. Pogładził palcami jej biodro.
- Gniewasz się na mnie? – złapał jej dłoń i przybliżył ją do swoich ust, by złożyć na niej pocałunek. Była zirytowana jego zachowaniem w tourbusie, tym, że chciał pokazać jej najintymniejsze miejsce swojemu bratu.
- Nie. – uśmiechnęła się delikatnie, dotykając palcem wskazującym jego usta. – A teraz już śpij, dobrze? – musnęła jego skroń, ponownie sięgając po koszulę nocną. Nałożyła ją na siebie, a on uśmiechnął się. Wyglądała w niej idealnie.
***
- KOCHANIE! – krzyknęła w stronę perkusisty, który siedział przy stoliku z przyjaciółmi i pił wódkę. Chwiejnym krokiem ruszyła w tamtą stronę, podpierając się o ramiona wszystkich, których spotkała po drodze. Alkohol zrobił swoje. Była pijana.
Doszła do stolika chłopców i siadła na kolanach Gustava. Bill, Tom i Georg popatrzyli na siebie porozumiewawczo. Unieśli brwi widząc, że ich przyjaciel namiętnie całuje się z Alexą.
- Szybki jest – zaśmiał się Georg.
- Uczy się od mistrza – dredziarz wyszczerzył swoje zęby w cwanym uśmiechu. Cała trójka wstała od stolika i rozeszła się po całej sali.
- Chcę już do hotelu – czknęła. Obrazy sprzed jej oczu rozmazywały się, w jej głowie szumiało i nie czuła się zbyt dobrze.
- Chodź – Gustav wstał, chwytając ją za rękę. Mimo, iż wypił sporo, nie stracił możliwości racjonalnego myślenia. Wyszli na zewnątrz. Uderzył w nich nocny chłód. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Skrzyżowała ręce, chcąc jakoś ograć swoje nagie ramiona.
Chłopak schował do kieszeni swój telefon komórkowy, następnie podszedł do niej i przytulił. Uśmiechnęła się delikatnie, czując zapach jego perfum. Przymknęła oczy. Dawał jej tyle ciepła, tyle szczęścia. Mimo wszystko, kochała go. Mimo wszystko.
Ciemną ulicę rozświetliło światło samochodowych reflektorów. To taksówka przyjechała. Poczuła, że blondyn ciągnie ją w kierunku niej.
Usiadła w środku, wtulając się w tors perkusisty. Ostrożnie gładził jej głowę, patrząc w jej oczy. Zbliżyła twarz w jego stronę, od razu wpijając się w jego usta.
Kierowca uważnie przyglądał im się poprzez lusterko przymocowane do przedniej szyby wozu.
- Zakochani… - prychnął. Alexa oderwała się od Gustava, patrząc wprost w lusterko. Kokieteryjnie oblizała usta obserwując kierowcę, którego oczy momentalnie się zaszkliły. Zaśmiała się dźwięcznie, po czym znów zaczęła całować blondyna.
Taksówka ustała, a oni wysiedli. Chłopak zapłacił, po czym odszedł, podtrzymując kawową, która chwiejnie stała w miejscu, mrucząc coś w jego stronę. Ruszyli w stronę hotelu. Korytarze były rozświetlone trochę przygasłym światłem. Wyjął kartę magnetyczną z tylnej kieszeni swoich ciemnych jeansów. Otworzył drzwi, wprowadził dziewczynę do środka, nogą zamykając drzwi.
Alexa wpiła się w jego usta, obejmując jego twarz dłońmi. Po chwili jednak oderwała się od niego i ruszyła w stronę barku. Chwyciła szklaną butelkę rumu i upiła kilka łyków. Przez chwilę przed jej oczyma zapanowała ciemność, która zniknęła szybciej, niż się pojawiła. Zatoczyła się kilka razy, idąc w stronę Gustava siedzącego na łóżku. Stanęła na wprost, aby mógł ją dokładnie widzieć. Powoli zaczęła ruszać biodrami w tylko jej znanym rytmie. Zaśmiała się, sięgając ręką do zapięcia swojej oliwkowej sukienki. Rozsunęła suwak, a sukienka opadła na ziemię, jakby trawa wyrosła naokoło dziewczyny. Napiła się z butelki, którą w dalszym ciągu dzierżyła w dłoni.
- You know… - szepnęła w pewnym momencie. Na ciele chłopaka pojawiła się gęsia skórka. Nie wiedział, co Alexa zamierzała. Podniecało go to. Czuł, że cała krew z jego ciała skupia się w miejscu między jego nogami. Upiła kilka łyków whiskey, po czym mruknęła: - I just wanna let you know, that I never felt this way… - sięgnęła do zapięcia zielonego stanika, który odpięła, a ten opadł na ziemię. - … about anybody else.
Nadal wiła się w tylko jej znanym rytmie. Doskonale wiedziała, że to podnieca perkusistę. Chciała to wykorzystać. Faktem było, że była pijana i nie do końca zdawała sobie sprawę, że tańczy na wpół naga przed chłopakiem.
- I… I think I love you – rzekła odstawiając butelkę na stolik, uprzednio wypijając pół jej zawartości. Usiadła okrakiem na kolanach blondyna. Czuła jego pulsującą męskość. – So don’t think I’m crazy when I tell you this… - musnęła jego usta, przygryzając dolną wargę. Rozpięła jego białą koszulkę i pocałowała jego nagi tors. Spojrzała w jego oczy. – If you ever hurt me… - powiedziała poważnym tonem, z trudem powstrzymując chichot. W pewnym momencie złapała go za ramiona i wbiła w nie paznokcie. – I’LL FUCKING KILL YOU! – warknęła i wpiła się w jego usta, zachłannie całując.
Nie wytrzymał. Rzucił ją na łóżko, zdjął swoje spodnie, a następnie zerwał z niej ostatnią część bielizny, która ją zakrywała.
Zapowiadała się kolejna, wspólna noc. A ona tylko się śmiała…
W następnym odcinku:
[…]
– Ja i moja dziewczyna. – wskazał głową na Japonkę. – Kochaliśmy się na stole, a wazon niestety nam przeszkadzał, więc go zepchnęliśmy. Więcej szczegółów? – spytał beznamiętnie.
[…]
– Och, Nicole, jesteś zajebista, pragnę spędzić z Tobą resztę swojego życia. – mówiła grubym głosem. – Tom, poczekaj, skończę szkołę i się hajtniemy. – zmieniła głos na cienki. – Ale ja cię pragnę teraz! Nicole, uwielbiam Cię!
[…]
- Wyjdź za mnie. – usłyszała jego zachrypnięty głos. Uniosła brwi, nasłuchując go dalej. – Pobierzmy się, wyjedźmy, ucieknijmy.
[…]
– Cola, nalejesz mi coli? – zaakcentował pierwsze i ostatnie słowo, wystawiając szklankę w jej stronę.
[…]
Chciałam jeszcze dodać, że to nie ja piszę wątki z Alexą i Gustavem.
komentarze [16]
Sixty four.
piątek, 7 marca 2008 18:42:52
Ilość komentarzy: 16
wróciłam, choć ta przerwa trwała o wiele krócej, niż ją planowałam.
myślę, że przez swoje ostatnie przeżycia dojrzałam i będę podchodziła do tego z większym dystansem.
oczywiście jest mi bardzo wstyd za tą notkę, ale proszę, żeby komentarze mimo tego nie były tak krytyczne.
proszę zrozumieć, że mam niecałe 15 lat. [17 dni i będzie pełne. ;d]
proszono mnie o dedykacje, ale ja wolę tego nie robić, przepraszam.
jedno pytanie, kiedy nowa notka - termin przesunięty o jeden dzień.
Tytuł: …chcę tu zostać z Tobą. Chcę na Ciebie patrzeć, dotykać i całować…
Złotowłosa siedziała na kanapie w salonie, czytając książkę od historii – temat, którego mają się nauczyć na przyszłą lekcję. Wzięła ze sobą książki z nadzieją, że będzie mogła się tu czegoś nauczyć.
Wcale nie pogodziła się z Billem, była na niego zła, on na nią także. Została tu, ale teraz wolałaby stąd wyjść. Był późny wieczór, czarnuch brał prysznic, by za chwilę położyć się spać. Wyszedł z łazienki, a ona odwróciła twarz w tamtą stronę, by na chwilę na niego spojrzeć. Był w samych bokserkach, w rozpuszczonych włosach, które opadały na jego ramiona. Wróciła do czytania książki, chociaż jej treść wcale ją nie interesowała. Chciała to zrobić, tu, teraz. Dla niego i dla siebie.
Chłopak usiadł obok niej i westchnął głośno.
- Będziesz się teraz uczyć? – spytał, patrząc na nią pytająco. Chciał, żeby chociaż z nim porozmawiała. – Yumi… - jęknął, nie widząc reakcji z jej strony. Wstał i podszedł do drzwi, przy których był włącznik światła. Jeśli nie reaguje na jego pytania i prośby, to załatwi to w inny sposób, złośliwością. Zgasił światło i wrócił na swoje miejsce na kanapie. Zamknęła książkę i położyła ją na szklanym stole, który stał przed nią. Spojrzała na niego wyczekująco. – Dziękuję za uwagę. – uśmiechnął się do niej, choć ją wcale to nie śmieszyło. – Odezwiesz się do mnie w końcu, czy nadal będziesz strzelać fochy? – pogładził jej policzek, zbliżając twarz na minimalną odległość.
- Mówiłam Ci już, jak bardzo nieładnie się zachowujesz w stosunku do mnie? – spytała cicho, delikatnie muskając jego wargi. Musiała jakoś zacząć. To był ostatni wieczór przed jego osiemnastymi urodzinami, chciała sprawić, żeby był niezapomniany.
- Kochanie, żadnego stosunku nie było. – zaśmiał się cicho, wciąż trzymając dłoń na jej policzku.
- Ale będzie. – spojrzała w jego tęczówki. Nawet nie zdążył zareagować, gdyż namiętnie go pocałowała, wchodząc na jego kolana. Otworzył szeroko zdziwione oczy. Nie był pewien, czy dobrze usłyszał. Jego Yumi, ta która zawsze mu odmawiała, powiedziała, że będzie stosunek?
Wplótł palce w jej włosy i odsunął jej twarz, spoglądając w jej oczy.
- Brałaś coś? – spytał cicho. Zaśmiała się głośno, muskając jego usta. Wiedziała, że będzie zaskoczony.
- Dużo nad tym myślałam. – uśmiechnęła się, znów muskając jego wargi i głaskając dłonią jego nagi tors. – Chyba czas najwyższy w końcu mieć już to za sobą. – zbliżyła usta, czekając na jego reakcję. Uśmiechnął się szeroko, całując je. Nie wyobrażał sobie tego, chociaż często o tym myślał. Był pewien, że jeśli już tyle razy mu odmawiała, to już zawsze tak będzie robić. Nie mógł mieć teraz całkowitej pewności, że za chwilę znów nie powie mu, że nie chce. Chciał ją do siebie przekonać, przekonać do swoich uczuć i zapewnić, że nigdy nie będzie chciał zrobić jej krzywdy.
Położył dłoń na jej nagim kolanie. Miała na sobie długą spódnicę, która przez siedzenie na jego kolanach była nieco podwinięta. Czuł pod palcami jej gęsią skórkę, spowodowaną jego dotykiem. Delikatnie przesunął dłoń wzdłuż wewnętrznej strony jej gładkiego uda. Oderwał usta, czując jak braknie jej tchu. Zaczął składać pocałunki na jej szyi, podwijając jej spódnicę. Wsunął jedną dłoń pod jej bieliznę, gładząc opuszkami palców jej pośladki. Ujął w rękę jednego z nich i ścisnął go. Jęknęła mu do ucha. Jego męskość uniosła się ku górze, a ona czując to na udzie, uśmiechnęła się do niego. Odwzajemnił uśmiech i przeniósł obie dłonie na jej plecy, gładząc je. Nachyliła się nad jego uchem, przygryzając jego płatek.
- Mrrr. – zamruczał cicho. Zdjął z niej bluzkę i rzucił ją gdzieś w tył. Spojrzał na nią z podziwem, gładząc rękoma jej talię. Chociaż nie miała największych piersi, najzgrabniejszej pupy, to dla niego była idealna. Cała drżała pod wpływem jego dotyku, którego tak pragnęła. Odgarnęła wszystkie włosy do tyłu i podniosła się z jego kolan, wstając. Stanęła przed nim i zsunęła spódnicę z bioder, pozwalając opaść jej na podłogę. Podekscytowany Kaulitz, stanął naprzeciw niej, spoglądając na jej usta, które jego zdaniem aż prosiły o chociaż mały pocałunek. Dotknął ich opuszkiem palca, powodując na jej twarzy uśmiech. - Kręcisz mnie, Guardian. – wyszeptał, muskając jej wargi. Zawiesiła ręce na jego karku, stając na palcach, by móc namiętnie całować jego usta. Gładziła dłońmi jego szyję, plecy i tors, zachłannie całując jego wargi, jakby chciała wziąć go dla siebie jeszcze więcej. Chociaż cały był jej. Zamruczała, kiedy bawił się zapięciem jej biustonosza. Odsunęła od niego usta i sama sięgnęła do zapięcia. Rozpięła je. Rozochocony otworzył buzię, przyglądając się uważnie, jak zdejmuje stanik, który chwilę później upadł pod ich stopy. Widząc jego zachęcony wzrok, zasłoniła piersi dłońmi. – Wee. – jęknął, łapiąc jej palce, by odsunąć jej dłonie od jego skarbów. Nie udało mu się to, więc spojrzał na nią pytająco. Wiedziała, że będzie chciał szybko i jak najwięcej.
- Proś. – uśmiechnęła się, patrząc na niego zalotnie. Nachylił się nad jej uchem, muskając je rozpalonymi wargami.
- Proszę. – jęknął cicho. Zachichotała cicho, wciąż nie odrywając rąk od piersi. – Proszę… - powtórzył, czując, że zaraz nie wytrzyma bez dotknięcia jej ciała. Przekręciła oczami i odwróciła się do niego tyłem. Złapała jego ręce i przejechała nimi wzdłuż swojej talii, zahaczając jego palcami o swoją dolną bieliznę. Przełknął głośno ślinę, czując jak jego męskość coraz bardziej sztywnieje. Przejechała jego dłońmi po swoim kroczu, powodując u samej siebie jęk i falę podniecenia. Pogładziła swój brzuch, wędrując w górę. Usadowiła jego ręce na swoich piersiach i uśmiechnęła się pod nosem, gładząc kciukami jego dłonie. Dokładnie dotykał i masował części jej ciała znajdujące się pod jego rękoma, muskając jej nagie ramiona wargami. Prócz dotykania, chciał spojrzeć, zobaczyć swoją dziewczynę nagą. Przetarła pośladkami o jego męskość, by ją jeszcze bardziej rozbudzić. Odwróciła twarz w jego stronę, by zobaczyć wyraz jego miny. W tej chwili reprezentowała wielkie zadowolenie. Znów zasłoniła swoje piersi jedną ręką, a drugą posadziła go na kanapie. Usiadła na jego kolanach, patrząc w jego czekoladowe tęczówki. Nachyliła się nad jego torsem, muskając go. Zachichotała, trącając nosem jego sutki. Złożyła na nich pocałunki i skierowała usta ku twarzy chłopaka.
- No, Kaulitz, co dalej? – szepnęła mu do ucha, przygryzając jego płatek. Nastawiła się na przyjemny finisz. Podobało jej się to dotykanie i całowanie po całym ciele.
- Pokaż cycki, cwaniaro. – mruknął, czując jak każdy jej gest coraz bardziej go prowokuje. Złapał ją za ramiona i zaczął całować jej palce dłoni, którą zasłaniała piersi z nadzieją, ze jednak coś pokaże. – Egoistka. – mruknął zirytowany, wsuwając dłonie pod jej pośladki. Podniósł ją i rozejrzał się po salonie. Spojrzał na stół, stojący przed nimi i uśmiechnął się do siebie z zadowoleniem. Strącił nogą wazon z kwiatkami, który po chwili się zbił na podłodze, a także jej książkę od historii. Położył ją na chłodnym szkle. Wciąż trzymała dłonie na piersiach, irytując go tym. Klęknął przy stole, unosząc jej uda, by po chwili drażnić ich wewnętrzną stronę kolczykiem. Spojrzał na jej majtki i oblizał wargi. Przejechał palcami po jej najintymniejszym miejscu, a w podzięce usłyszał jęk. Schwytał gumkę i chciał je ściągnąć, ale jej dłoń uprzedziła go, zatrzymując.
- Wstydzę się… - mruknęła cicho. Usiadł na jej biodrach, gładząc czule jej policzek. Nie powinna się w tej chwili niczego wstydzić, nie przed nim.
- Słońce, nie masz czego. – uśmiechnął się pocieszająco, muskając jej spocone usta. Spojrzała na sufit, a on położył głowę na jej ramieniu, wtulając się w jej szyję i czekając na jej ostateczną decyzję. Zsunęła dłoń z jednej piersi, zakrywając obie jedną dłonią. Nie chciała mu tego zepsuć. Nie miała dla niego prezentu urodzinowego, więc chciała dać mu siebie. Wplotła palce w jego włosy i westchnęła cicho. Mruknął wyczekująco z obawą, że znów mu odmówi.
- Kaulitz, weź mnie. - szepnęła cicho. Nie mogła się dłużej zastanawiać, wszystko by zepsuła. A ta chwila miała być wyjątkowa. Musnął jej szyję i z powrotem klęknął na podłodze, przed nią. Schwytał gumkę i powoli zsunął jej czarne figi, rzucając je za siebie. Zawisły na klamce. Uśmiechnął się pod nosem, wlepiając wzrok w jej krocze. Przyszłe źródło jego rozkoszy. Odgarnął swoje włosy za uszy i nachylił się nad jej kobiecością. Musnął je raz. Wziął głęboki oddech, wsuwając język do środka. Jęknęła głośno, przymykając powieki. Pieścił jej wnętrze językiem, drażniąc jej koralik metalowym kolczykiem i nasłuchując co raz to inniejszych dźwięków, które z siebie wydobywała. Podniosła się i objęła jego kark, puszczając piersi. Nie odrywał ust od jej najintymniejszego miejsca, chciał jeszcze trochę ją pomęczyć. Uśmiechnęła się, przymykając powieki, by oddać się przyjemności. Dla niego także było to nowe doświadczenie. Jeszcze nigdy tego nie robił, zawsze się rozbierał i zaspokajał, kiedy chciał. A teraz, miał to robić z dziewczyną, którą naprawdę kocha. Chciał jej dać jak najwięcej przyjemności, żeby jak najlepiej zapamiętała ich wspólny pierwszy raz. Dla obu najważniejszy.
Oderwał usta od jej kobiecości i przeniósł je na jej piersi, które tak bardzo chciał zobaczyć i dotknąć ustami. Przyssał jej sutki, słuchając jej pomruków przyjemności. To były jego i tylko jego skarby, których nikomu nie odda. Uśmiech nie znikał jej z twarzy. Cieszyła się z każdego jego pocałunku. Położyła dłonie na jego rozgrzanym torsie i podniosła go z siebie. Spojrzał na nią pytająco, a ona położyła dłonie na jego biodrach, powoli zsuwając jego bokserki. Jej oczom ukazała się jego nabrzmiała męskość. Uniosła przestraszony wzrok, wbijając go w tęczówki ukochanego chłopaka. Uśmiechnął się do niej. Nie wymagał żadnej pieszczoty z jej strony, to on miał jej wszystko dać, pokazać i nauczyć.
Czuli, że to najwyższy czas, by powoli zatracić się w sobie. Położył ją wygodnie na stole i uniósł jej biodra.
- Może boleć. - ostrzegł. Kiwnęła głową. Nie chciała bólu, nie w tej chwili. - Jesteś tego pewna? - spytał cicho.
- Tak. - odpowiedziała, uśmiechając się delikatnie.
- Ale na pewno? - spytał kolejny raz, chcąc mieć całkowitą pewność, że ona też tego chce.
- Zamknij się. - zaśmiała się głośno. Wziął głęboki oddech, wsuwając się w nią i dokładnie obserwując jej reakcje. Otworzyła szeroko oczy, czując niemiłosierny ból. Spojrzał na nią przepraszająco. Nie chciał zadawać jej bólu, nie w takiej sytuacji. Podniosła się, obejmując go i wtulając się jego ciepłą szyję. Wiedziała, że starał się wykonywać najdelikatniejsze ruchy, by oszczędzić jej tego bólu. Nie miała do niego o to pretensji, to było nieuniknione. Wsunął się w nią głębiej i poruszył się raz. Jęknęła mu do ucha. Przesunął dłonie na jej plecy, obsypując jej ramiona i szyję pocałunkami, poruszając się w niej miarowo. Odchyliła głowę do tyłu, wydając z siebie dźwięki rozkoszy, jaka ją ogarniała. Przyśpieszył, kiedy wbiła w jego ramiona paznokcie. Zsunęła jedną dłoń, by dotknąć miejsca, w którym się złączyli.
- Yumi! - zaśmiał się, udając oburzenie. Szybko zabrała rękę, a on uśmiechnął się. Nigdy nie miał pojęcia, że jęki jego dziewczyny, mogą go tak mobilizować do dalszego działania.
Ciszę nocną w hotelu przerwał głośny okrzyk ich obojga.
Opadli na stół, wtulając się w siebie. Chłopak położył głowę na ramieniu dziewczyny. Nie mógł uwierzyć, że jego dziewica stała się jego kochanką. Tak, ta noc należała do nich.
- Kaulitz... - wychrypiała, bawiąc się jego włosami. Mruknął na znak, że jej słucha. - Godzina... - dodała. Podniósł twarz i spojrzał na zegarek elektroniczny, znajdujący się na szufladzie, który wskazywał godzinę 00.17 - godzinę jego urodzenia. - Wszystkiego najlepszego, kochany. - uśmiechnęła się z przymkniętymi oczami. Odwzajemnił uśmiech, muskając jej jeszcze spocone wargi.
- Byłaś dzielna. - pogładził jej policzek. - Wygodnie Ci? - zaśmiał się, poruszając się w niej, kiedy zauważył, że znajdują się na stole. Kiwnęła głową. Dla niej nieważne było to, gdzie jest. Dla niej liczyło się tylko to, z kim to zrobiła.
Usłyszeli pukanie do drzwi. Spojrzeli na siebie z zakłopotaniem. Co mieli robić? Otworzyć drzwi, kiedy są nadzy, po osiągnięciu szczytu?
- Ćśś. - szepnął cicho, wsuwając dłonie pod jej pośladki. Podniósł ją i po cichu zaniósł do sypialni. Położył ją na łóżku, wysuwając z niej swoją męskość. - Opuszczę rolety. - musnął jej policzek. Kiwnęła głową, przyglądając się mu. Podszedł do okna i złapał za sznureczek, zasłaniając okna białymi roletami.
- Kochanie. - mlasnęła. - Zasłoń pupę, oślepia mnie. - zachichotała cicho. Odwrócił się w jej stronę i wystawił jej język. Podbiegł do łóżka i wskoczył na nią. - Wariat! - pisnęła, śmiejąc się.
- Oszalałem na Twoim punkcie. - wyszczerzył się, przejeżdżając językiem po jej nosie.
- Błagam Cię, uspokój się! - zaśmiała się, obejmując jego kark. - Kocham Cię z całych sił. - mruknęła mu do ucha, muskając je.
- Ja i tak kocham Cię mocniej. - szepnął poważnie, kładąc się obok niej.
- No cóż, nie moja wina, że jesteś silniejszy. - uśmiechnęła się, gładząc dłonią jego szyję.
- Mam nadzieję, że już wszystko jest w porządku. - spojrzał na nią pytająco. Kiwnęła głową, kładąc ją na miękkiej poduszce. - To dobrze. - podniósł kołdrę, która zdążyła spaść. Przykrył ich, po czym oplótł ją dłońmi w pasie.
- Kaulitz, może ja bym się umyła, co? - spytała cicho. On się umył wcześniej, a ona ostatnio dzisiaj rano.
- Nie czuję takiej potrzeby. - uśmiechnął się szeroko, przymykając senne powieki. Westchnęła, podnosząc się na rękach, by całować jego szyję. Zamruczał, czując przyjemność z jej pocałunków. - Kobieto, kiedy Ty się zmęczysz? - jęknął. Zaśmiała się, nie odrywając ust od jego skóry. - Pokochamy się jutro...
- Raczej dzisiaj. - zachichotała. - Dzisiaj jest impreza. - przypomniała mu.
- No i dlatego musimy się wyspać. Pokochamy się w kiblu, czy po imprezie.
- I mam spać goła? - spytała kolejny raz.
- Mi to nie przeszkadza. - przysunął się do niej. - Śpij już. - wplótł palce w jej włosy, muskając jej czoło.
***
Japonka podniosła ociężałe powieki i przeciągnęła się, ziewając. Rozejrzała się wokół siebie, a kiedy spostrzegła, że ona i Bill, który spał, są nadzy, przypomniała sobie noc. W końcu mu się oddała, miała pierwszy raz za sobą. Ból podbrzusza dawał o sobie znać. Westchnęła ciężko i spojrzała na zegarek, który wskazywał parę minut po 13.00. Nachyliła się nad chłopakiem, muskając jego usta.
- Mm. - zamruczał, dając jej do zrozumienia, że już sie przebudza.
- Jak tam mój pełnoletni chłopak? - uśmiechnęła się.
- Cudownie. - szepnął, kładąc dłoń na swoich oczach. - A ty? Żałujesz?
- Nie, nie mogę na nic narzekać. - dotknęła jego spierzchniętych ust opuszkiem palca. - Tylko mnie boli...
- Co? - otworzył oczy, patrząc na nią ze zmartwieniem. Położyła rękę na swoim podbrzuszu. - Poczekaj. - wstał z łóżka i poszedł do salonu, zapewne, żeby dojść do łazienki.
- Zajebiście! - krzyknęła na cały apartament. - Wykorzystałeś mnie i teraz zostawiasz! - dodała z obrażeniem. Chłopak wrócił, śmiejąc się z jej słów. W ręce trzymał tubkę z jakąś maścią. - No, no. Lepiej wyglądał w nocy. - mruknęła, patrząc na krocze chłopaka. Pokręcił głową, walając się obok niej na łóżku.
- Odkryj się. - polecił, a ona zaprzeczyła ruchem głowy. Była naga. - Uparciuch. - burknął, łapiąc krawędź kołdry. Odkrył ją i uśmiechnął się na widok jej nagiego ciała. Wycisnął maść na dłoń i zaczął wcierać ją w jej podbrzusze.
- Co to? - spytała cicho, rozluźniając się.
- Maść z rumiankiem, powinno pomóc. - uśmiechnął się, wędrując jednym z palców w stronę jej kobiecości. Trzepnęła go w rękę, a on natychmiastowo ją cofnął.
- Ten rumianek to dobry na wszystko... - mlasnęła, przeciągając się i ponownie ziewając. - Możesz już przestać mnie smarować? - spytała z chichotem. - Uwielbiam, jak mnie dotykasz, ale to nie pomoże, niech ta maść się wchłonie.
- To źle, że chcę o Ciebie dbać? - zasmucił się, próbując ukryć uśmiech.
- No to mnie przytul, a nie miziasz... - wystawiła mu język. Objął ją mocno. Odwzajemniła uścisk i wciągnęła jego zapach do nozdrzy. Cholernie go kochała i nie miała wątpliwości, że on ją także.
- Mam coś dla Ciebie. - oderwał się od niej, klaszcząc w dłonie. - Już dawno chciałem Ci to dać, ale nie miałem okazji. - znów wstał i podszedł do swojej walizki. Wyjął z niej opakowanie. Otworzył je i wyjął różową koszulę nocną z satyny. - Na Tobie będzie wyglądać cudownie. - uśmiechnął się do siebie.
- Oj, Bill... Kiedy ty z tego wszystkiego wyrośniesz? - pokręciła głową. Myślała, że przestanie dawać jej prezenty, a on za każdym razem to robił. Usiadł na łóżku i spojrzał na koszulę.
- Przymierzysz to później. - wyszczerzył się, odkładając materiał z powrotem na walizkę. Chciał patrzeć na jej nagie ciało, póki nie wyszedł na imprezę. - To dopiero początek na dziś, jeszcze Cię zaskoczę. - położył się obok niej. Naciągnął kołdrę na ich głowy i usiadł na jej biodrach, namiętnie całując jej szyję. - Mrrr. - zamruczał jej do ucha. Zaśmiała się, czując jak łaskocze jej biodra palcami.
- Przestań! - pisnęła, próbując go od siebie odepchnąć. Zawarczał jak pies, namiętniej ją gilgocząc. Zaczęła się śmiać i wiercić, próbując uniknąć jego łaskoczących palców. - Bill! - zaczęła machać nogami z nadzieją, że jakoś z niej spadnie. - Uspokój się, wariacie! - krzyknęła, kiedy ugryzł jej oba sutki. - Kocham Cię. - szepnęła, ciężko oddychając, kiedy opadł obok niej. Wciąż byli pod kołdrą. - Idę wziąć prysznic. - odkryła ich i musnęła jego usta.
- Dojdę do Ciebie. - uśmiechnął się. Wystawiła mu język i wstała. Ruszyła wolnym krokiem do salonu, ruszając biodrami i kusząc go jednocześnie. Rozejrzała się po salonie i zaśmiała się, widząc swoje majtki na klamce. Ignorując to, poszła do łazienki. Spojrzała na kabinę prysznicową i rozsunęła drzwi, wchodząc do środka i zasunęła je z powrotem. Odkręciła kurek z ciepłą wodą, a na jej twarz opadły krople letniej wody. Odgarnęła włosy do tyłu. Drzwi rozsunęły się po raz kolejny, a ona zwróciła głowę w tamtą stronę. Czarnowłosy wszedł do środka i także zasunął je za sobą. Uśmiechnął się do niej, sięgając dłonią po balsam do kąpieli miejsc intymnych. Wycisnął go na dłoń, spoglądając jej w oczy. Odwróciła się do niego tyłem, a on dotknął dłonią jej kobiecość, by ją namydlić.
- Wiesz, że wczoraj byłaś cudowna? - szepnął jej do ucha, wsuwając w nią palce. Czuła, jak jej nogi robią się giętkie i gdyby nie to, że drugą ręką objął ją w pasie, już by upadła. - Kocham Cię tak mocno, że nawet sobie tego nie wyobrażasz. - wtulił się jej mokre włosy, wciąż masując palcami jej intymne miejsce. - Teraz jestem pewien, że nigdy nikomu Cię nie oddam, jesteś moja.
- Bill. - złapała jego rękę i odwróciła się w jego stronę. Nie rozumiała, dlaczego to powiedział. - Chciałeś mnie komuś oddać? - spytała ze smutkiem, obejmując dłońmi jego twarz.
- Miałem wątpliwości... - spuścił głowę ze wstydem. - Ale już wiem, że jesteś moja, rozumiem... Wiem, że mnie kochasz, ciągle mnie kochałaś...
- I nigdy nie przestanę. - stanęła na palcach, muskając jego usta. - Nigdy w to nie wątp, nie możesz.
- Wiem, przepraszam. - objął ją mocno, wtulając się w nią. Wstyd mu było przed nią i przed samym sobą. Wiedział jak mocnym uczuciem go darzy. Jak on w ogóle mógł pomyśleć, że ona go nie kocha?
- Spłuczesz? - spytała cicho, dotykając palcami swojej kobiecości. Uśmiechnął się, sięgając po słuchawkę i skierowując wodę właśnie na to miejsce. Przetarł palcami, chcąc sprawdzić czy dokładnie wszystko spłukał.
***
Japonka wyszła z łazienki, obwinięta białym ręcznikiem swojego chłopaka. Ten wyszedł z sypialni, z dwoma czarnymi pokrowcami, w których najwyraźniej znajdowały się ubrania i komórką w ręce. Uśmiechnął się do niej, wieszając to wszystko na drzwiach.
- Co to? - spytała, podchodząc do niego.
- Jedno to coś, a drugie to moje ubrania na imprezę. - objął ją ramieniem.
- O, mogę zobaczyć? - uśmiechnęła się szeroko.
- Nie. - złapał ją w pasie, kiedy chciała rozpiąć jeden z owych pokrowców. Spojrzała na niego pretensjonalnie. - Zobaczysz w swoim czasie.
- Czyli, kiedy wszyscy? - spytała. - Dzięki, Kaulitz, myślałam, że ta noc coś dla Ciebie znaczyła. - dodała obrażona, krzyżując ręce na piersiach. - A to 'coś', to co to? - spytała po krótkim czasie. Rozsunął suwak i wyjął z drugiego pokrowca ciemnozieloną sukienkę na grubych ramiączkach, z wycięciem na plecach i dekolcie w trójkąt, sięgającą do kolan. Miała falbany, była przewiewna. Dziewczyna, widząc to, otworzyła usta. - Bill...
- Założysz to dzisiaj. - powiesił sukienkę na drzwiach i stanął za złotowłosą. - Tom kupił Nicole taką czerwoną.
- Nie wiem, czy ona to założy. - westchnęła, mając na myśli ich kłótnię. Chłopak wyszukał w komórce smsa od brata i wystawił ją przed jej twarz.
'Wszystkiego najlepszego, stary.
Pogodziłem się z Nikki, musiałem jej obiecać zero seksu. Jak ja to wytrzymam?!'
- Tom ma na nią sposoby. - zaśmiał się głośno, muskając jej szyję. Uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jej siostra musi być teraz szczęśliwa. - Założysz to, prawda? Dla mnie. - mruknął do jej ucha. Odwróciła się w jego stronę z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Jesteś kochany. - zawiesiła ręce na jego karku. - I z tej okazji, że masz dzisiaj te najważniejsze urodziny, założę ją. - stanęła na palcach, by musnąć jego usta. Przytrzymał jej głowę, wsuwając język do jej ust, by popieścić jej jamę ustną. Otworzył drzwi od sypialni i wprowadził ją do środka.
- Po cholerę Ci ten ręcznik. - sapnął, sięgając do krawędzi białego materiału, by zsunąć go z ciała ukochanej. Wrócił do całowania jej ust, odwracając się, by po chwili upaść na łóżko i mieć ją na sobie.
- Mm. - przygryzła jego dolną wargę, uśmiechając się. Oderwała od niego usta i podniosła się na łokciach, spoglądając w jego ciepłe i radosne tęczówki. - Myślisz, że powinniśmy to zachować dla siebie?
- Co? - spytał, unosząc brwi. Zaczął naciskać jej sutki palcami wskazującymi.
- Nasz seks. - przekręciła oczami. Spojrzała na jego zabawę i zachichotała, kładąc się na jego torsie. Pisnął zasmucony.
- Fajnie to brzmi. - uśmiechnął się, odwracając ją pod siebie. - Nasz seks. - szepnął jej do ucha, przejeżdżając po nim językiem. Spojrzał na jej nagie ciało. - Yumi, jesteś piękna. - jęknął, przejeżdżając palcem po jej talii. Nie wiedział, jak on mógł wytrzymać przez ten cały czas, jak nie chciała mu się oddać. Cierpliwość, której powoli mu brakowało, naprawdę się opłaciła.
- Nie patrz się już tak. - pisnęła z zawstydzeniem. Nie lubiła natrętnego wzroku, zawsze ją to zawstydzało. Uśmiechnął się, opadając na nią. - Powiesz o tym komuś?
- Nie wiem. - położył twarz obok jej głowy. – Na razie nie jestem do tego zmuszony. W ogóle nie chcę iść na tą imprezę, chcę tu zostać z Tobą. Chcę na Ciebie patrzeć, dotykać i całować.
- Kaulitz, czy ja mam teraz do końca życia chodzić nago? - zaśmiała się.
- Tak, czemu nie? - wzruszył ramionami. - Do końca życia i jeden dzień dłużej.
- Bill, skoro ciągle będę chodziła nago i już się do tego przyzwyczaisz, to nie będzie w tym żadnej wyjątkowości. - oznajmiła, bawiąc się jego włosami. Uniósł brew, zastanawiając się nad tym, co powiedziała. Może i miała rację, ale on i tak wolałby mieć ją ciągle nagą. - Mogę wstać? Pójdę po swoje ubrania.
- Nie. - odpowiedział krótko. Westchnęła.
- Kochanie, proszę. Niedługo będziesz musiał wychodzić, Tom pewnie przyjdzie.
- No okej. - mruknął zirytowany, podnosząc się z niej. Oboje poszli do salonu, gdzie ona zaczęła zbierać swoje ubrania, a on usiadł na kanapie, przyglądając się jej.
- Narobiliśmy szkód. - wskazała palcem na kawałki szkła, które jeszcze w nocy składały się w wazon. Chłopak zaśmiał się, biorąc jeden, największy kawałek do ręki.
- Zachowam sobie na pamiątkę. Będzie mi przypominało twoje cycki i rozklapiochę. - wystawił jej język. Japonka zmrużyła oczy, rzucając w niego swoimi majtkami. - Hej, hej! - krzyknął. - To też sobie zachowam. - wyszczerzył się, ściskając je w pięści. - A stanik też mi dasz?
- A kupisz mi nowy? - zaśmiała się, podchodząc do niego zachęcającym krokiem. Kucnęła przy szkle i także wzięła sobie jeden kawałek.
- Pod warunkiem, że sam go na ciebie założę... kiedyś. - poruszył energicznie brwiami. Położyła mu go na głowę i szybko poszła do sypialni.
W następnym odcinku:
[…]
- Tylko teraz uważaj, bo czeka cię sajgon poseksowy. Tak już jest coś z tymi tokiohotelowcami. - westchnęła blondynka, przeciągając się.
[…]
- Robisz się stary. - stwierdziła, spoglądając na niego. Zaśmiał się. Wcale nie czuł tak dużej różnicy. - Niedługo stwierdzisz, że jestem dla ciebie za dziecinna.
- Tak, na pewno. - przytaknął jej, kiwając głową.
[…]
Muskał jej ramię, chcąc okazać jej swoje uwielbienie. Yumi uśmiechnęła się do siebie. - Bill, nie tutaj. - przeniosła rękę na jego szyję. - Kochanie, jest twoja impreza. - przypomniała mu. - Zachowuj się dorośle.
[…]
- A jeśli ja też jestem w ciąży? - spytała cicho.
[…]
komentarze [16]
Sixty three.
czwartek, 21 lutego 2008 16:04:21
Ilość komentarzy: 18
Dzisiaj krótko, jakoś nie mam ochoty na długie wypowiedzi. [ogromna deprecha]. nawet nie jestem tego w pełni świadoma, ze właśnie dodaję notkę.
przepraszam, ze w tej notce jest tak mało wątków z Billem i Yumi, obiecuję, że następna notka to wynagrodzi.
Tytuł: Jesteś bezczelny, Kaulitz!
Yumi, Nicole i Alexa chodziły po mieście w poszukiwaniu prezentów dla bliźniaków. Żadna z nich nie miała zielonego pojęcia, co im kupić, w końcu mogli mieć wszystko.
- W ostateczności pójdziemy do sex shopu. – mruknęła cicho Nicole. Dziewczyny spojrzały na nią, po czym wszystkie trzy zaśmiały się głośno. – No co, mogłabym kupić im dmuchane lale.
- A ja książki z Kamasutrą. – Alexa przekręciła oczami.
- No błagam… - złotowłosa stanęła w miejscu i spojrzała na nie. – Wy chyba oszalałyście, po żadnych sex shopach nie będę ganiać.
- Oj, no chodź… - zaśmiała się Nicole, łapiąc siostrę za rękę i ciągnąc ją za sobą. – Będziemy miały ich z głowy i będzie cool.
- Jasne, a jeśli nic nie znajdę? – skrzywiła się. Wiedziała, że znalezienie prezentu dla swojego chłopaka było niemożliwe. Jedyne, co mogła mu dać to siebie. O ile jeszcze ją chciał. – A nie możemy po prostu iść do Centrum Handlowego? Poszłabym do H&M’u.
- Liczy się oryginalność! – Alexa złapała ją za drugą rękę, popierając pomysł blondynki…
***
Tom wszedł do swojego nowego apartamentu hotelowego. Był z bratem w clubie, by dowiedzieć się, jak idą przygotowania. Na szczęście, wszystko szło dobrze, więc później poszli do Centrum Handlowego. Poszedł do sypialni, gdzie położył torebki z zakupami na łóżku. Wziął laptopa, z którym poszedł do salonu. Rozsiadł się na kanapie, kładąc nogi na szklanym stole.
Musiał zaplanować jutrzejsze spotkanie z Nicole, pomyśleć nad tym, jak ma się dowiedzieć, kto jest Thomasem. Wiedział, że będzie na niego wściekła, że ją okłamał…
***
Dziewczyny weszły do lokalu. Kiedy otwierały drzwi, automatycznie uruchomiły dzwonek, który wisiał nad drzwiami, zwracając na siebie uwagę klientów – mężczyzn. Każdy z nich zmierzył je wzrokiem, uśmiechając się pod nosem.
- Chodźmy stąd. – szepnęła cicho Yumi. Nie podobało jej się tutaj, wolałaby główkować nad prezentem w innym miejscu. Gdzieś, gdzie będą także jakieś kobiety, a nie sami mężczyźni myślący tylko o jednym.
- Cicho siedź. – zachichotała Nicole, puszczając jakiemuś chłopakowi oczko. Kawowa i złotowłosa pokręciły głową z politowaniem i weszły głębiej, by trochę się rozejrzeć. Japonka zmrużyła oczy, patrząc na któregoś z klientów, który stał tyłem do nich. Wydawał się być znajomy.
- MAX! – pisnęła, rozpoznając przyjaciela. Chłopak odwrócił się w ich stronę i spojrzał na nie ze zdziwieniem.
- Co wy tu robicie? – spytał, patrząc na każdą z nich.
- Przyszłyśmy po prezenty dla Kaulitzów. – odpowiedziała Alexa, chichocząc.
- Zaraz, zaraz. – Yumi spojrzała na przyjaciela, mrużąc oczy. – A co TY tu robisz?!
- Ja stały klient jestem. – wyszczerzył się.
***
Złotowłosa weszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Kupiła prezent tylko Tomowi, nie mogła wybrać czegoś dla Billa. Zdawała sobie z tego sprawę, że coś będzie musiała zrobić. Tylko co?
Słysząc dzwonek swojego telefonu, wyjęła go z torby. No tak, Bill dzwonił. Po wczorajszym wydarzeniu, nie czuła się zbyt dobrze, chciała nawet napisać mu smsa, że nie przyjedzie na jego imprezę. Ale domyślałaby się, że jedynie zasmuciłaby go jeszcze bardziej taką wieścią. Nie może go unikać.
- Halo? – odebrała z nadzieją, że jego głos będzie wesoły.
- Cześć, jak leci? - spytał beznamiętnie. Dokładnie wiedziała, że był zły i wcale go to nie obchodziło.
- Wszystko okej… - odpowiedziała cicho. Nie, wcale nie było okej. Było jej źle z myślą, że jest na nią obrażony.
- Ile masz jutro lekcji?
- Sześć… - przygryzła dolną wargę.
- No to Zaki około 15.00 będzie pod Waszym domem… Pasuje?
- Okej.
- No to do jutra, pa. - rozłączył się. Spojrzała na wyświetlacz z niedowierzaniem. Dlaczego nie powiedział jej, że ją kocha? Rzuciła komórkę na stolik nocny i schowała głowę pod poduszką, czując wilgoć w oczach. Dlaczego nie potrafił o tym zapomnieć?
***
Dzień nazajutrz, trzy dziewczyny z torbami, czekające na czarnego Vana, który miał je zawieźć do Hamburga. Zaki się spóźniał, a one nawet tego nie zauważały, były zbyt zajęte swoimi opowieściami.
Każda z nich na swój własny sposób cieszyła się z tej imprezy.
Nicole w końcu spotka się z przyjacielem. Będzie miała dobry powód do spowodowania zazdrości u Toma. Już sobie wyobrażała jego minę, jak zobaczy ją z kimś innym.
Alexa nie mogła się doczekać randki z Gustavem. Długo myślała nad tym, czy dobrze zrobiła, godząc się. Ale przecież była w nim zakochana, szkoda byłoby przegapić taką imprezę.
Yumi od wczorajszego dnia planowała dzisiejszy wieczór. Wiedziała dokładnie, co ona i jej chłopak będą robić. Postanowiła i przygotowała się do tego psychicznie. Obiecała sobie, że go uszczęśliwi.
- A tak w ogóle, to gdzie my będziemy spały? – spytała nagle Alexa. Nicole spojrzała pytająco na swoją siostrę, która wzruszyła ramionami.
- Coś się wymyśli. – mruknęła cicho. – Nie bójcie się, nie pozwolą Wam siedzieć pod mostem. – dodała z uśmiechem. – A właśnie, czym Max i Martin dojeżdżają?
- A kij ich wie. – zaśmiała się Nicole. – Jedzie. – wskazała na czarny pojazd, który nadjeżdżał w ich stronę. Zatrzymał się przed domem, a one wsiadły do środka.
- Cześć! – przywitały mężczyznę uśmiechami. Odwzajemnił uśmiech i poczekał, aż wszystkie się pozapinały.
- No to w drogę! – krzyknęła Nicole.
***
Bill wszedł do apartamentu swojego brata, trzaskając za sobą drzwiami.
- Masz fajki? – spytał. Miał gdzieś to, że Yumi to się nie podoba. Czuł potrzebę zapalenia papierosa, nie będzie się powstrzymywał ze względu na kogokolwiek.
- Mam, w szufladzie. – dredziarz wskazał głową na sypialnię. Czarnuch kiwnął głową i poszedł tam, od razu sięgając do szuflady. Wyjął z niej paczkę papierosów, zapalniczkę i wrócił. – A co z Yumi?
- Jak jej się to nie podoba, to ma problem. – wzruszył ramionami. – Też idziesz? – spojrzał na brata pytająco. Kiwnął głową, wyłączając pilotem telewizor, który oglądał. Oboje wyszli z apartamentu, ruszając w stronę windy, by zjechać na parter. Na terenie hotelu nie można było palić, więc za każdym razem musieli wychodzić.
- A zdajesz sobie z tego sprawę, że Twoja lala będzie na ciebie zła? – spytał Tom, kiedy stali parę metrów od wjazdu do hotelu.
- Trudno, jak się będzie czepiać, to warknę i się zamknie. – przekręcił oczami, wyjmując z paczki jednego papierosa. Odpalił go i zaciągnął się. – Od razu lepiej… - mruknął do siebie, wypuszczając z ust dym.
- Co się stało? Zawsze taki przydupas byłeś, a teraz co? – dredman uniósł brwi. Bill zmrużył oczy.
- Nie wiem, jak z nią wytrzymam. – pokręcił głową. – Zgwałcę ją chyba i nici z dalszej kariery. – dodał.
- Lepiej tego nie rób, nie mam zamiaru się za Ciebie tłumaczyć. – zaśmiał się Tom, opierając się o najbliższe drzewo. Bill spojrzał na niego krzywo. Łatwo było mu mówić, on mógł tylko pstryknąć palcami, a Nicole już tańczyłaby przed nim nago.
***
Japonka weszła do apartamentu. Rozejrzała się w poszukiwaniu swojego chłopaka, ale niestety nigdzie go nie było. Westchnęła smutno, idąc do sypialni. Położyła swoją torbę obok jego walizki i rozejrzała się po sypialni. Białe ściany, okno, przez które wpadało słońce, szare meble i łóżko. Usiadła na nim i podskoczyła. Przejechała dłonią po przyjemnej w dotyku, białej pościeli.
Usłyszała otwierane drzwi. Zerwała się na równe nogi i poszła do salonu, gdzie zobaczyła swojego chłopaka. Tęskniła za nim. Spojrzał na nią, a na jego twarz wpłynął delikatny uśmiech.
- Cześć. – uśmiechnęła się, opierając się o framugę drzwi, w których stała. Oczekiwała od niego tego uśmiechu.
- Cześć. – podszedł do niej i nachylił się nad nią, by po chwili musnąć jej usta.
- Paliłeś. – spojrzała na niego surowo, kiedy poczuła zapach tytoniu. – Znowu! – odsunęła się od niego. Zacisnął pięści. – Bill, przecież obiecałeś…
- No i dobrze! – krzyknął, mrużąc oczy. – Będę palił i mam to w dupie, czy to Ci się podoba! – wysunął szufladę, by pchnąć ją z powrotem i narobić hałasu. Spojrzała na niego z przerażeniem. Jeszcze nigdy nie zachowywał się w stosunku do niej w taki sposób. – Jak Ci się nie podoba, to droga wolna. – warknął, wskazując głową na wyjście. Kiwnęła głową, wchodząc do sypialni, by zabrać swoje rzeczy. Jeśli chciał, żeby wyszła, to wyjdzie.
- Sam się niszczysz. – mruknęła w jego stronę, zawieszając torbę na ramieniu.
- I tak jest mi dobrze. – syknął, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. Pokręciła głową i czując, że się zaraz popłacze, wyszła z sypialni i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. – Nie, zostań… - stanął przed nią, oddzielając ją od klamki, po którą sięgała. Spojrzał w jej oczy. – Nie zostawiaj mnie teraz.
- Kaulitz, to boli… - pisnęła. – Boli mnie to, jak na mnie krzyczysz… Wiem, że mi się należy… To są Twoje sprawy, nie powinnam się wtrącać…
***
Nicole stanęła na środku salonu i wciągnęła powietrze.
- Cześć. – usłyszała za sobą. Odwróciła się napięcie i spojrzała na twarz Toma, który stał tuż za nią.
- Co ty tu robisz?! – pisnęła, czując jak jej dłonie zaczynają ze strachu drżeć. – Wyjdź. – warknęła.
- Przykro mi, to mój apartament. – uśmiechnął się do niej cwano. Zaplanował to sobie już dawno. Ona, która nie chce mieć z nim nic wspólnego i on, który jej pragnie. Oboje w jednym apartamencie, z jednym łóżkiem i jedną łazienką.
- Co? – spytała cicho, patrząc na swoją kartę magnetyczną. To niemożliwe, nie pomyliła apartamentów. Bez słowa ruszyła w stronę drzwi, by wyjść.
- Hej, hej, spokojnie. – złapał ją za nadgarstek, przyciągając do siebie. – Ja Cię nie zjem. – mruknął do jej ucha. – No chyba, że chcesz… - musnął je, wsuwając język do środka. Przymknęła powieki.
- Wiedziałeś o tym, prawda? – spytała cicho. Zaśmiał się parszywie. – Słuchaj, Kaulitz – odsunęła się od niego. – Przyjechałam na Twoją imprezę, ale to nie znaczy, że będę wokół Ciebie skakać. – warknęła. – Nie wchodźmy sobie w drogę. Niedługo wychodzę i nie mam zamiaru psuć sobie humoru z Twojego powodu.
- Nie ma sprawy, też wychodzę. – uniósł porozumiewawczo brew.
- A teraz mnie puść. – spojrzała na uścisk jego ręki wokół jej nadgarstka.
- A wieczorem się pokochamy? – spytał cicho, śmiejąc się pod nosem. Przełknęła ślinę. Jak mógł jej to w ogóle zaproponować?!
- Chyba śnisz. – warknęła. – Jesteś bezczelny, Kaulitz!
- A Ty seksowna, Guardian. – wychrypiał jej do ucha. Uwielbiał mieszać jej w głowie, robić wszystko, by nie wiedziała, co ma myśleć.
***
Trzymając w dłoni wielką papierową torbę oraz wielką podróżną torbę na ramieniu Alexa otworzyła drzwi hotelu, po czym rozejrzała się w holu w poszukiwaniu kogoś ze znajomych. Nie zauważyła nikogo jednak.
- No i gdzie ja będę spała? – spytała sama siebie ze zrezygnowaniem wymalowanym na twarzy. Stanęła w miejscu. Chwilę potem poczuła, jak ktoś ją obraca.
- Ze mną! – oświadczył niewysoki blondyn.
- Z tobą? – prychnęła.
- Tak, ze mną – potwierdził perkusista ciągnąc dziewczynę za rękę w stronę windy.
- No Gustav, ty chyba żartujesz – burknęła pretensjonalnie.
- Mówię całkowicie poważnie – spojrzał na nią. Rzeczywiście, w jego oczach malowała się powaga. Dziewczyna westchnęła i spuściła głowę. W pewnym sensie cieszyła się, że będzie spała w jednym łóżku z kimś, w kim jest zakochana. Z drugiej strony jednak bała się, że znów dojdzie między nimi do czegoś, czego będą żałować.
- Raz się żyje… - szepnęła uśmiechając się. Blondyn popatrzył na nią porozumiewawczo, po czym sam się uśmiechnął. Po chwili usłyszeli cichy dzwoneczek windy, do której weszli i ze śmiechem zaczęli rozmawiać.
***
Nicole wysłała smsa Thomasowi, z godziną i miejscem spotkania. Kiedy usłyszała dzwonek telefonu dredziarza, prychnęła dość głośno. Spotkanie miało być za 30 minut, ona musiała jeszcze się przebrać. Wyjęła ze swojej torby świeże ubrania i ruszyła w stronę łazienki, by tam się przebrać. Weszła i chciała zamknąć za sobą drzwi, ale do środka wepchnął się dredman.
- Wyjdź. – warknęła. – Chcę się przebrać.
- A ja chcę popatrzeć. – uśmiechnął się niewinnie. – Pomóc Ci?
- Tak, pomożesz mi wychodząc stąd. – syknęła, opierając się o wannę. Chłopak uniósł brwi, zerkając na zegarek w swoim nowym telefonie. Ostatnia komórka nie nadawała się do użytku, więc kupił sobie nową i zmienił numer.
- Chyba Ci się śpieszy. – spojrzał na nią ironicznie.
- Ych, Kaulitz! – warknęła głośno, zdejmując z siebie bluzkę. Uśmiechnął się pod nosem, widząc na jej piersi malinkę, którą po sobie pozostawił na sesji. Założyła świeżą koszulkę, zdjęła spodnie i sięgnęła po drugie. Wsunęła je na pośladki i zapięła rozporek.
- Randka? – uniósł brew, patrząc na nią z kpiną. Pokręcił głową, śmiejąc się w duchu. To właśnie z nim umówiła się na randkę.
- Tak, Kaulitz, randka. – wysyczała przez zęby, uśmiechając się sztucznie.
***
Weszli do pokoju. Gustav postawił obok łóżka torbę Alexy, po czym chciał odebrać jej tą drugą, papierową.
- Ej, zostaw! – krzyczała śmiejąc się.
- No pokaż, co im kupiłaś – poprosił blondyn robiąc maślane oczka.
Przez chwilę zastanowiła się gładząc palcami swoją brodę. Uśmiechnęła się.
- Nie ma mowy – zaśmiała się. Gustav z oburzeniem rzucił się na nią usiłując wyrwać z jej dłoni torbę i gilgocząc ją jednocześnie.
- Prze… przestań! Nie… nie daję rady! – krzyczała krztusząc się śmiechem.
- Przestanę, jak pokażesz co kupiłaś – postawił ultimatum patrząc na nią radosnym wzrokiem.
- Ty chyba nie odpuścisz, co? – spytała głośno oddychając.
- W rzeczy samej – potwierdził wystawiając język.
- Uparciuch… - mruknęła, po czym podała chłopakowi torebkę.
Przez chwilę próbował odplątać sznurki, które Alexa zawiązała wcześniej, po czym wyjął jedną z książek.
- Kamasutra? – zapytał ze śmiechem, przerzucając kartki. – Mi też by się przydała – stwierdził, po czym energicznie poruszył brwiami. Przez chwilę patrzyła na niego bez wyrazu, lecz zaraz potem szturchnęła go w ramię.
- Ty zboczeńcu!
Blondyn uśmiechnął się, po czym wrócił do przeglądania książki.
- Tu jest bardzo dużo ciekawych póz! Powinniśmy je wypróbować – zauważył Gustav.
Alexa popatrzyła na niego wzrokiem pełnym współczucia.
- Chyba śnisz! – prychnęła.
- Nie zapominaj, że tydzień i jeden dzień po urodzinach bliźniaków kończę dziewiętnaście lat! – blondyn dumnie uniósł głowę i palec wskazujący w górę.
- Ale to nie znaczy, że coś dostaniesz – rzekła Alexa spokojnym głosem. Zaraz potem jej oczy rozszerzyły się do rozmiaru spodków, gdyż zauważyła, że Gustav zbliża się w jej stronę z diabelską miną.
- ZOSTAW MNIEE! – krzyknęła śmiejąc się i uciekając przed perkusistą, który nieustannie szedł za nią. Dziewczyna wybiegła z pokoju na hotelowy korytarz, gdzie zauważyła otwartą windę. Szybko do niej wbiegła, po czym nacisnęła pierwszy z brzegu guzik. Pomachała tylko Gustavowi zza zamykających się drzwi, po czym wybuchła niekontrolowanym śmiechem.
Usłyszała cichy dzwoneczek i drzwi otworzyły się na oścież. Zaklęła pod nosem. Na wprost stał Gustav uśmiechający się niewinnie.
- Cholera jasna… - szepnęła, po czym wybuchła śmiechem wychodząc z windy. Pocałowała chłopaka w policzek, po czym zaczęła biec w stronę schodów.
***
Leżała na łóżku w ich wspólnym pokoju hotelowym. Gustav nie wrócił od momentu, kiedy od niego uciekła, choć minęło już równo 47 minut. Patrzyła na zegarek stojący na drewnianej szafce obok łoża. Każda minuta bez niego wydawała się być dla niej cholernie nudną wiecznością. Przekręciła się na brzuch, wtuliła twarz w poduszkę i jęknęła głośno. Podniosła się na rękach rozglądając po całym pokoju. Nie mogła znaleźć dla siebie miejsca. Wstała na równe nogi, po czym zeskoczyła na ziemię. Skrzywiła się, gdy nadal nie miała pomysłu, jak urozmaicić sobie czas.
Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stanął blondwłosy chłopak trzymający dwie szklanki wypełnione po brzegi fioletową cieczą. Alexa popatrzyła na niego ze zdziwieniem, kiedy wszedł do pomieszczenia i zamknął drzwi nogą.
- Może mi pomożesz? – spytał, kiedy odrobina napoju wylała się na ziemię.
Dziewczyna podeszła do niego szybkim krokiem i zabrała jedną ze szklanek.
- Co to jest? – zapytała. Gustav uśmiechnął się.
- Denaturat – odparł, z trudem powstrzymując śmiech wywołany widokiem skrzywionej miny kawowej.
- Czy ty chcesz mnie otruć, do cholery?! – pisnęła, patrząc na niego groźnie.
- No pewnie! – odpowiedział, po czym zaśmiał się głośno. – To drink, który zrobiłem specjalnie dla ciebie – wytłumaczył.
- To jeszcze gorsze, niż denaturat – uniosła jedną brew, po czym niepewnie powąchała ciecz. Pachnęła ładnie. Mogłaby określić ten zapach jako romantyczny i uwodzący. Upiła jeden łyk, po czym mimowolnie się uśmiechnęła. – Smaczne – stwierdziła. Na twarzy perkusisty zagościł uśmiech, po czym sam napił się ze swojej szklanki. Usiadł na łóżku, a obok niego dziewczyna. Odstawiła drinka na szafkę, po czym popatrzyła prosto w oczy Gustava. Tak bardzo jej się podobał. Mimo ich konfliktu nadal go kochała. Zrozumiała, że to nie jego wina, że to ona zawiniła. Puściła ten dzień w niepamięć. Teraz wszystko było dobrze.
Zbliżyła usta w jego stronę i delikatnie musnęła jego rozgrzany policzek. Spojrzał na nią ze zdziwieniem. Skierował swoje spojrzenie na jej malinowe usta, po czym mimowolnie sam oblizał swoje. Postawił szklankę na podłodze, po czym pogładził jej policzek kciukiem. Powoli zaczął zbliżać się w jej kierunku, bacznie przyglądając się jej lekko rozchylonym ustom. Niepewnie dotnął ich opuszkiem palca, po czym musnął je swoimi wargami. Zrobił to ponownie. Odwzajemniła pocałunek. Objęła jego twarz swoimi dłońmi, po czym delikatnie położyła go na łożku, tym samym kładąc się na nim. Całowali się delikatnie i zmysłowo. Dla Alexy świat stanął w miejscu, a wszystko zaczęło się kręcić wokół tej jednej chwili.
W pokoju rozległ się dzwonek telefonu. Kawowa przeklęła w myślach, po czym oderwała się od chłopaka. Usiadła i wyjęła z kieszeni swoją komórkę, na której wyświetlaczu pisały dwa słowa: Lukas dzwoni. Spojrzała na blondyna przepraszającym wzrokiem, po czym zniknęła za drzwiami łazienki.
- Cześć mój ukochany braciszku – przywitała się, gdy tylko przyjęła połączenie.
- Myślałem, że w ogóle nie odbierzesz! - oburzył się.
- Też się cieszę, że Cię słyszę – powiedziała Alexa, po czym usiadła na zamkniętej klapie sedesu.
- Co słychać? - spytał.
- Właśnie przerwałeś mi piękną czynność! – westchnęła i oparła się o zbiornik. Niechcący pociągnęła za dźwignię spuszczającą wodę. Chłopak wybuchł śmiechem.
- Ty nazywasz to piękną czynnością?! - spytał, krztusząc się śmiechem. Po chwili Alexa zawtórowała mu śmiejąc się w niebogłosy.
- Nie miałam tego na myśli! – wytłumaczyła, gdy trochę się uspokoiła.
- A więc?
- No… - zaczęła. – Całowałam się z Gustavem – wypuściła powietrze z ust. Momentalnie chłopak ucichł. Można było usłyszeć tylko jego przyspieszony oddech.
- Już nie pamiętasz, co ten skurwiel Ci zrobił? - warknął Lukas.
- Przestań! Zapomniałam o tym… - mruknęła, wbijając wzrok w beżowy dywanik leżący na środku łazienki. – Nie moja wina, że się w nim zakochałam, do cholery – zrzekła oburzona.
- Zobaczymy, czy niedługo znów nie będziesz przez niego płakała - prychnął chłopak.
- Jedyną osobą, przez którą będę zaraz płakała, jesteś TY! – warknęła, czując wilgoć na powiekach.
- Dobra, przepraszam. Jesteś moją małą siostrzyczką i martwię się o Ciebie - jęknął pretensjonalnie.
- A Ty jesteś moim Wielkim Bratem, który czuwa nade mną od zawsze… I za to Cię kocham… - powiedziała, po czym uśmiechnęła się przez łzy.
- Ja Ciebie też kocham. Ale jeśli ten idiota znów Ci coś zrobi, zabiję go własnymi rękami! - burknął, siląc się na zachowanie poważnego tonu. Kawowa jednak wiedziała, że jej brat się uśmiecha.
- Nie dam nic sobie zrobić… Obiecuję.
***
Rozejrzała się wokół siebie w poszukiwaniu przyjaciela. W smsie napisał jej, że jest w błękitnej bluzie z kapturem i stoi obok fontanny w parku, w którym byli. Znalazła wzrokiem błękitną bluzę i poszła w tamtą stronę. Chłopak był od niej wyższy, od razu to zauważyła. Stanęła za nim i uśmiechnęła się delikatnie. Odchrząknęła, zwracając na siebie uwagę. Chłopak odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią niepewnie.
Jej oczy powiększyły się do rozmiarów pięciozłotówek, a serce zabiło szybciej, kiedy napotkała czekoladowe tęczówki.
- Tom?... – spytała z niedowierzaniem. Dredziarz ściągnął kaptur i uśmiechnął się niepewnie, kiwając głową. To on do niej pisał? To jemu się wyżalała? Jemu pisała co do niego czuje i jak bardzo go nienawidzi i kocha? – Ty… Thomas… Hamburg… - mruczała do siebie, patrząc mu w oczy i analizując wszystko w głowie. No tak, wszystko pięknie pasowało. Po zerwaniu do niej napisał, mówił, że mieszka w Hamburgu, żeby później się z nią spotkać, bo właśnie tu wyprawiane są jego urodziny. Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej?! Zrobiła krok do tyłu. – Dlaczego?... – pisnęła, czując łzy w oczach. – Kaulitz, dlaczego?
- Miałem jakieś inne wyjście? – spytał spokojnie. Nie miał zamiaru ironizować, docinać jej, nie teraz, kiedy chce ją odzyskać.
- Pisałam do siebie smsa, że jak Ci się odwidzi… - zawiesiła głos, wsuwając dłonie do swoich spodni. – Nie odpisałeś, nie odezwałeś się. – spojrzała na niego smutno.
- Rozwaliłem telefon… - wytłumaczył się. Kiwnęła głową. To wcale nie usprawiedliwia jego postępowania i jego gierek. – Nicole, ja nie powinienem… - przełknął ślinę. – Nie mogłem, nie miałem prawa nalegać… - zrobił krok do przodu, by stać bliżej niej. – Dobrze zrobiłaś. – odgarnął jej włosy z twarzy i musnął jej czoło.
- A to na sesji? – podniosła głowę. – Sam mi wmawiałeś, że to gwałt… - położyła dłonie na jego torsie. – Kaulitz, nie mogłeś tak po prostu do mnie podejść i porozmawiać? Musiałeś podawać się za jakiegoś Thomasa?
- A chciałabyś ze mną wtedy rozmawiać? - odpowiedział pytaniem. Westchnęła, spuszczając głowę. Nie, nie chciała mieć z nim nic wspólnego, nie chciała go słuchać. – Wracamy do hotelu? – spojrzał na zachmurzone niebo.
- Żebyś mnie rzucił na łóżko i znów przeleciał? – spytała z żalem w głosie. Wiedziała, że jemu chodzi tylko o seks. Jemu zawsze chodziło o seks.
- Nie, Nicole. – zaprzeczył szybko. – Ja… Kocham Cię… - mruknął cicho. – Przepraszam za tamto… - objął ją mocno, wtulając nos w jej szyję. Przymknęła powieki. Jak miała mu teraz zaufać? Przecież za chwilę znów ją skrzywdzi, znów zada jej ból. – Kocham Cię, Nikki. – szepnął jej do ucha. Podniosła dłonie, także go obejmując.
- Dlaczego ty mi to ciągle robisz? – spytała drżącym głosem, gładząc jego kark.
- To był ostatni raz, obiecuję. – wplótł palce w jej blond włosy. Westchnęła, zastanawiając się nad tym, co ma robić. Czy po raz kolejny mu wybaczyć, czy trzymać go dalej w tej sytuacji, czy może dać już sobie z nim spokój.
- Pójdę już. – mruknęła cicho, czując krople wody z fontanny, mieszające się z małymi kroplami deszczu. Spojrzał na nią z zawodem. Miał nadzieję, na to, że mu wybaczy i znów będą mogli być razem. Odsunęła się od niego i odwróciła się, idąc wolnym krokiem w stronę hotelu.
- Nicole! – krzyknął za nią. Widząc, że nadal idzie przed siebie, ruszył szybko za nią. Nie chciał jej stracić, przez swoją głupotę. – Nicole, poczekaj! – krzyknął znów, przyśpieszając kroku. Zaklął, czując, jak deszcz się nasila i moczy jego ubrania. – Nicole, do cholery! – krzyknął podenerwowany. Stanął w miejscu, nabierając powietrza w płuca. – KOCHAM CIĘ! – wrzasnął na cały głos. Zatrzymała się i odwróciła się w jego stronę. Pokręciła głową, podchodząc do niego szybkim krokiem. Kiedy była bliżej, podbiegła i wpiła się w jego usta. Objął ją mocno, wsuwając język między jej wargi. Stanęła na palcach, pomrukując cicho. Wiedziała, że ją kochał, ale bała się, że znów ją zrani. – Kocham Cię. – powtórzył, uśmiechając się delikatnie, kiedy oderwali od siebie usta. Zaprzeczyła ruchem głowy, odpychając go od siebie. Nie wierzyła mu, nie mogła.
Spojrzała na niego gniewnie i odbiegła.
***
- NICOLE! – wrzasnął z całej siły, kiedy stał na końcu korytarza, a ona otwierała drzwi kartą magnetyczną. Miał już serdecznie dość biegania za nią, by w końcu się zatrzymała. Otworzyła drzwi i weszła do środka, trzaskając za sobą drzwiami. Chłopak spuścił głowę i już wolniejszym krokiem ruszył w stronę swojego apartamentu. Drzwi apartamentu jego brata otworzyły się, a w nich pojawiła się Yumi. Tuż za nią stał Bill.
- Wszystko okej? – spytała cicho. Dredziarz zaprzeczył ruchem głowy.
- Zanim my się pogodzimy, to ja skończę 50 lat, a nie 18. – warknął cicho, kładąc dłoń na klamce. – Życzcie szczęścia, trzymajcie kciuki. – dodał, otwierając drzwi. Wszedł do środka i nie widząc w salonie Nicole, poszedł do sypialni. Stała przy oknie, cicho łkając. – Nikki… - szepnął cicho, podchodząc do niej. Objął ją w pasie i wtulił się w jej plecy. Jej mokre włosy łaskotały jego twarz, więc odgarnął je na przód.
- Kaulitz… - pisnęła, wycierając dłońmi twarz.
- Naprawdę tak źle Ci ze mną było? – spytał, muskając delikatnie jej policzek i kładąc brodę na jej ramieniu. Wyżalała się Thomasowi, że było jej strasznie źle z nim. Musiał czytać, jak bardzo ją bolało jego zachowanie w różnych sytuacjach. Pisała mu, że wcale o nią nie dbał, myślał tylko o sobie. – Nie pamiętasz nic pozytywnego? – zadał kolejne pytanie, kiedy nie odpowiadała.
- Mój pierwszy raz… - mruknęła cicho, przypominając sobie każdy szczegół, każdy dotyk i pocałunek. – A później dowiedziałam się, że mnie zdradziłeś z siostrą… - odwróciła głowę w jego stronę, patrząc na niego smutno.
- No dobra, głupio z tym wyszło. – skrzywił się. – Ale nic? Naprawdę nic? – trącił nosem jej ucho.
- Pogodziłeś Yumi i Billa. – przymknęła oczy, by chwile później je otworzyć. – I tyle. – zakończyła. Tom westchnął smutno. Miała rację. Niczym jej nie uszczęśliwiał, był egoistą, chciał, żeby zaspokajała jego potrzeby nie dając jej nic w zamian.
- Okej… - mruknął cicho. – Może nie byłem najlepszym chłopakiem…
- Ale ja i tak Cię kocham. – szepnęła cicho, odwracając się w jego stronę.
- Ja Ciebie też kocham, blondi. – uśmiechnął się delikatnie, trącając nosem jej nos. Zatrzęsła się z zimna. Oboje byli cali mokrzy od deszczu. Widząc to, rozpiął swoją bluzę, wtulając ją w swój tors. Zapiął suwak na jej plecach. – Przepraszam za wszystko. – musnął czubek jej głowy.
- Obiecaj mi coś. – poprosiła. Spojrzał na nią pytająco. – Zachowamy wstrzemięźliwość.
- Czyli? – spytał cicho.
- Nie będziesz nalegał na seks. – podniosła głowę, spoglądając w jego oczy. Nie chciała być jego dziewczynką od seksu. Chciała czuć, że ma chłopaka, który kocha ją, a nie seks. – Jak będę chciała, to dam znać.
- No dobrze. – uśmiechnął się do niej.
- Obiecaj.
- Obiecuję.
***
Tom leżał na łóżku, patrząc na zegarek i jeżdżąc palcami wzdłuż ręki dziewczyny śpiącej na jego torsie. Był poranek. Pierwszy poranek jego dorosłości. Trudno mu było przyjąć do świadomości fakt, że teraz ma 18 lat i sam będzie o sobie decydował. Mógł teraz mieć wszystko, robić wszystko. Legalnie pić alkohol, sam podpisywać kontrakty. Drugą ręką sięgnął po komórkę i wysłał do brata smsa.
Usłyszał słodki pomruk, oznaczający, że blondynka już się budzi.
- Dzień doby. – musnęła jego brodę, podnosząc głowę.
- Cześć, ślicznotko. – uśmiechnął się do niej. – Zamówiłbym śniadanie do łóżka, gdybym wiedział, kiedy się obudzisz.
- Nie trzeba. – odwzajemniła uśmiech. – I wszystkiego najlepszego. – podniosła się trochę i musnęła jego usta, przypominając sobie, że dziś są jego urodziny. Wplótł w palce jej włosy, gładząc skórę jej głowy.
- Bez stanika jesteś! – poruszył energiczne brwiami, widząc jak jej sutki odznaczają się spod jego koszulki, którą miała na sobie. Trzepnęła go ręką w ramię.
- Widziałeś moje cycki, czym się tak podniecasz? – zaśmiała się cicho.
- Tobą.
W następnym odcinku:
[…]
Jeśli nie reaguje na jego pytania i prośby, to załatwi to w inny sposób, złośliwością. Zgasił światło i wrócił na swoje miejsce na kanapie.
[…]
- Wstydzę się… - mruknęła cicho.
[…]
- Jak tam mój pełnoletni chłopak? - uśmiechnęła się.
- Cudownie. - szepnął, kładąc dłoń na swoich oczach.
[…]
- Zachowam sobie na pamiątkę. Będzie mi przypominało twoje cycki i rozklapiochę. - wystawił jej język. Japonka zmrużyła oczy, rzucając w niego swoimi majtkami. - Hej, hej! - krzyknął. - To też sobie zachowam.
[…]
komentarze [18]
|